Amerykanie mówią dość. Nawet po tranzycji mężczyzna nie jest kobietą
Agencje federalne w Stanach Zjednoczonych mają prawo ograniczać dostęp do łazienek i podobnych przestrzeni wyłącznie według „płci biologicznej”, czyli tej określonej przy urodzeniu. To nowa decyzja Amerykańskiej Komisji ds. Równych Szans Zatrudnienia. Komisja odrzuciła apel transseksualnego pracownika cywilnego Armii USA, który domagał się prawa do korzystania z damskich łazienek.
Sprawa zaczęła się latem 2025 roku na bazie wojskowej Fort Riley w stanie Kansas. Pracownik, określany w dokumentach jako Selina S., był cywilnym specjalistą od IT w Armii USA. Przez większość swojej kariery korzystał z męskich łazienek i szatni. Transseksualista jednak w pewnym momencie poinformował przełożonych, że identyfikuje się jako kobieta i chce używać damskich pomieszczeń w ramach swojej tranzycji płciowej. Zarząd bazy odmówił, powołując się na nowe wytyczne prezydenta Donalda Trumpa. Selina S. złożył więc skargę do Armii, która została odrzucona, a następnie odwołał się do EEOC. Również jednak i ta Komisja opowiedziała się przeciwko ideologii gender.
"Niezmienna biologiczna klasyfikacja"
Decyzja EEOC oparła się na interpretacji ustawy o prawach obywatelskich z 1964 roku, która zabrania dyskryminacji ze względu na płeć w miejscach pracy. Większość komisarzy – republikańskich nominowanych – uznała, że prawo federalne pozwala agencjom na utrzymywanie łazienek podzielonych według płci i wykluczanie z nich osób, w tym osób trans, jeśli ich „płeć biologiczna nie pasuje do danej przestrzeni”.
Ustawa pozwala bowiem pracodawcy federalnemu na utrzymywanie łazienek jednopłciowych i podobnych przestrzeni intymnych
– orzekła Komisja w swojej interpretacji.
Komisja podkreśliła również, że płeć w sensie prawnym to "niezmienna biologiczna klasyfikacja jako mężczyzna lub kobieta", oparta na definicjach z lat 60. XX wieku, kiedy ustawa była przyjmowana.
Kluczowy dekret Trumpa
To orzeczenie odwraca poprzednią decyzję EEOC z 2015 roku wydaną za czasów prezydenta Baracka Obamy. Wtedy Komisja uznała, że zmuszanie „transseksualnej pracownicy” Armii do korzystania z osobnej, pojedynczej łazienki narusza wyżej wymienioną ustawę, bo "utrwala poczucie, że nie zasługuje ona (sic!) na równe traktowanie i szacunek". Teraz EEOC skrytykowała uprzednie orzeczenie za "wątłą" argumentację i brak solidnych dowodów, twierdząc, że odmowa dostępu nie wynikała z "statusu transpłciowego", ale z biologicznej płci.
Kluczową rolę w nowym orzeczeniu odegrał prezydencki dekret wykonawczy ze stycznia 2025 roku, wydany przez Trumpa. Dekret ten definiuje płeć jako "binarną i niezmienną", uznając tylko dwie płcie – męską i żeńską – i nakazuje agencjom federalnym, by "chroniły mężczyzn i kobiety jako biologicznie odrębne płcie".
Źródło: Republika, tysol.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X