Niemcy brną w antypolskiej furii. Dla nich główną zbrodnią II wojny światowej były "wypędzenia"
Odmowa płacenia reparacji, czy nawet zwrotu tego, co ich przodkowie ukradli w latach 1939-1945, a co często dotąd upiększa ich domy i mieszkania, to nie ostatni etap bezczelności naszych "przyjaciół" zza Odry. Teraz Niemcy coraz głośniej rozczulają się nad losem swoich "wypędzonych" po II wojnie światowej rodaków. "Pamięć o powojennych wypędzeniach Niemców nie może paść ofiarą politycznych kalkulacji", pisze komentator gazety „Die Welt“.
To nie jest prima aprilis, to rzeczywiście ukazało się w dzisiejszym wydaniu prestiżowej niemieckiej gazety i jest przez nią traktowane ze śmiertelną powagą. „Wypędzenie i ucieczka od dwunastu do czternastu milionów Niemców ze wschodnich terytoriów Rzeszy Niemieckiej oraz z Europy Wschodniej i Środkowo-Południowej należy do największych tragedii i zbrodni XX wieku. Nie ma prawie żadnej niemieckiej rodziny, która nie zostałaby tym dotknięta“ - czytamy w komentarzu opublikowanym 1 kwietnia na łamach „Die Welt“.
Autor artykułu Alan Posener leje krokodyle łzy, że ta historia jest w dzisiejszych Niemczech praktycznie nieobecna. Niemiecki dziennikarz wspomina ze wzruszeniem stare dobre czasy, gdy o cierpieniach Niemców nie zapominano.
„Kiedy w latach 60. chodziłem do szkoły, tereny wschodnie były w naszych atlasach oznaczone jako «obecnie podlegające administracji polskiej». Funkcjonariusze potężnego Związku Wypędzonych regularnie do nas przemawiali, a nasi nauczyciele zachwycali się pięknem Śląska i Prus Wschodnich, Gdańska i Wrocławia“, stwierdza bezczelny Niemiec, jakby zapominając, że utrata ziem wschodnich przez Rzeszę była prostą konsekwencją przegrania przez nich ludobójczej wojny.
Odnosząc się wprost do "wypędzeń", które uznaje bez niedomówień za "czystki etniczne", Posener sugeruje, że sprawiedliwym rozwiązaniem w 1945 roku byłoby pozostawienie Niemców na obszarach dotąd przez nich zamieszkanych.
„Sytuacja mogła jednak potoczyć się inaczej, gdyby zachodni alianci byli gotowi przeciwstawić się czystkom etnicznym na wschodzie. Utrzymanie koalicji antyhitlerowskiej ze Stalinem było dla nich jednak ważniejsze niż cierpienie niemieckich uchodźców. Można to zrozumieć z politycznego punktu widzenia, nie popierając tego jednak pod względem moralnym“, pisze niemiecki publicysta.
Posener kolejny raz udaje, że nie zna historii. Gdy po I wojnie światowej i po przyłączeniu do II RP części Pomorza i Górnego Śląska, a także innych obszarów dawnego zaboru pruskiego, pozostawiono na tym obszarze Niemców to stali się oni natychmiast V kolumną Rzeszy, a później, po agresji w 1939, brali udział w mordowaniu swoich polskich sąsiadów.
Do podobnej sytuacji doszło także m. in. w Czechosłowacji, z której po 1945 roku, na mocy tzw. dekretów prezydenta Benesza, wysiedlono Niemców sudeckich, którzy w latach 1938-1939 odegrali główną rolę w niszczeniu tego państwa.
No cóż, nikt nie chce mieć za sąsiada kogoś, kto może nam wbić (czasem dosłownie) nóż w plecy.
Źródło: Republika, Die Welt, dw.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
„Solidarność” przy Solino prowadzi protest głodowy. Kolejny uczestnik wymagał pomocy
Francuski dziennik: Hiszpan zostanie trenerem Igi Świątek
Niemcy brną w antypolskiej furii. Dla nich główną zbrodnią II wojny światowej były "wypędzenia"