Fala demonstracji w Hiszpanii. Policja użyła gazu łzawiącego
Demonstracja przed Kongresem Deputowanych w Madrycie, zwołana w geście solidarności z mieszkańcami Ceuty, zakończyła się w środę wieczorem starciami z policją, użyciem gazu łzawiącego i pocisków gumowych. Zatrzymano cztery osoby, w tym dwoje nieletnich. Czterech funkcjonariuszy odniosło obrażenia. Incydent był częścią ogólnokrajowej fali protestów w Dniu Ceuty, miesiąc po masowym przekroczeniu granicy przez dziesiątki tysięcy migrantów.
Wieczorem 2 września 2026 r. przed hiszpańskim parlamentem zebrała się grupa Ceutańczyków mieszkających w Madrycie oraz osoby, które dołączyły do zwołania pod hasłem „Ceuta nas łączy”. Początkowo spokojne zgromadzenie zaostrzyło się po godzinie 21. Część uczestników zaczęła obrzucać policjantów przedmiotami i skandować hasła przeciw premierowi Pedro Sánchezowi. Pojawiły się też okrzyki o charakterze rasistowskim. Policja odpowiedziała gazem łzawiącym i pociskami gumowymi, po czym rozproszyła tłum po sąsiednich ulicach.
Delegatura rządu w Madrycie poinformowała, że cztery osoby – dwie pełnoletnie i dwoje nieletnich – zatrzymano pod zarzutem zakłócania porządku publicznego i napaści na funkcjonariuszy. Trzech policjantów odniosło lekkie obrażenia, stan czwartego był weryfikowany. Do zgromadzenia dołączyli m.in. członkowie skrajnie prawicowej organizacji Núcleo Nacional. Organizatorzy podkreślali, że chcieli pokojowego, obywatelskiego aktu wsparcia, bez partyjnych symboli.
Tło wydarzeń to kryzys z przełomu lipca i sierpnia. W ciągu dwóch dni do hiszpańskiej enklawy w Afryce Północnej dostało się – według różnych szacunków – od 70 do około 80 tysięcy osób z Maroka. W Ceucie, liczącej ok. 80 tys. mieszkańców, nadal przebywa kilka tysięcy nowo przybyłych. Mieszkańcy od tygodni oskarżają rząd o porzucenie miasta i żądają wzmocnienia granicy oraz szybkich powrotów.
W środę, w oficjalny Dzień Ceuty, na ulice wyszły tłumy zarówno w samej enklawie, jak i w setkach miast na Półwyspie Iberyjskim.
2 września był dniem skoordynowanych manifestacji w całym kraju. Platformy obywatelskie i Federacja Hiszpańskich Gmin i Prowincji (FEMP) zwołały akcje w ponad 260 miejscowościach. W samej Ceucie w marszu pod hasłem „Ceuta nie jest na sprzedaż, Ceuta się broni” wzięło udział – w zależności od źródła – od 20 do ponad 25 tysięcy osób. Demonstranci nieśli flagi Hiszpanii i Ceuty, żądali kontroli granicy, natychmiastowych deportacji i większego wsparcia ze strony Madrytu. Prezydent miasta autonomicznego Juan Jesús Vivas mówił, że „Ceuta już nie wytrzymuje”.
W Madrycie główne zgromadzenie odbyło się na placu Cibeles przed ratuszem. Delegatura rządu podała 50 tys. uczestników, władze miejskie – nawet 150 tys. Obecni byli liderzy opozycji: Alberto Núñez Feijóo (PP) i Santiago Abascal (Vox). Tłum skandował m.in. „Pedro Sánchez do dymisji”, „to inwazja, nie imigracja” i „najeźdźcy precz”. Osobna, mniejsza demonstracja przed Kongresem zakończyła się opisanymi wyżej starciami.
Protesty odbyły się także w Barcelonie, Walencji, Andaluzji i wielu mniejszych miastach. W Andaluzji policja szacowała łącznie ponad 160 tys. uczestników. W Barcelonie na placu Sant Jaume stanęły naprzeciw siebie obozy: zwolennicy twardszej polityki migracyjnej oraz organizacje antyrasistowskie. Silny kordon policyjny zapobiegł bezpośrednim starciom, ale atmosfera była napięta.
Demonstracje łączyły solidarność z Ceutą z ostrą krytykę rządu Sáncheza. Opozycja zarzuca mu zatajenie informacji o roli marokańskich służb przy masowym przekroczeniu granicy. Rząd zaprzecza, że Maroko zaplanowało „inwazję”, i wskazuje na działania humanitarne oraz zwiększenie miejsc w ośrodkach. Kryzys pozostaje nierozwiązany: w Ceucie wciąż brakuje miejsc zakwaterowania, a negocjacje między rządem centralnym a władzami lokalnymi utknęły.
Źródło: Republika/El Pais/El Mundo
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X