Energetyczny alarm. Świat na krawędzi kryzysu?
Blokada cieśniny Ormuz wywołała globalne napięcia i strach przed powtórką z kryzysów lat 70. Eksperci ostrzegają, że czas na reakcję szybko się kończy.
To nie lata 70., ale zagrożenie jest realne
Sytuacja na światowych rynkach energii staje się coraz bardziej napięta. Konflikt na Bliskim Wschodzie i wstrzymanie transportu przez cieśninę Ormuz uderzyły w globalne dostawy ropy. To właśnie przez ten szlak przepływa około jedna trzecia światowego handlu morskim transportem surowca.
Francuski minister gospodarki Roland Lescure nie pozostawia złudzeń:
— Mamy kolejny szok naftowy. Mieliśmy ich około 10 w ciągu ostatnich 50 lat. Hipoteza o przelotnym kryzysie, którego konsekwencje gospodarcze przeminą wraz z końcem bombardowań, niestety nie jest już aktualna — powiedział.
— Jeśli ten szok energetyczny potrwa dłużej niż kilka tygodni, kryzys mógłby się rozprzestrzenić szerzej na gospodarkę i mieć charakter bardziej systemowy — dodał.
Eksperci podkreślają, że choć sytuacja jest poważna, to nie jest jeszcze powtórką dramatycznych wydarzeń sprzed dekad. Sebastian A. Roy z Banku Pekao wskazuje, że obecny kryzys ma inny wymiar niż historyczne szoki naftowe.
— Skala obecnego szoku naftowego jest jednak zdecydowanie mniejsza w porównaniu do epizodów historycznych — ocenia analityk.
Różnice są wyraźne także w danych. W latach 70. ceny ropy rosły nawet o 180 proc., podczas gdy obecnie wzrost jest znacznie bardziej ograniczony.
Co więcej, jak zauważył szef Rezerwy Federalnej Jerome Powell, dzisiejsza sytuacja gospodarcza nie przypomina stagflacji z tamtego okresu.
Znacznie bardziej pesymistyczne prognozy przedstawiają zarządzający funduszami inwestycyjnymi. Dawid Czopek z Polaris-FIZ w rozmowie z money.pl wskazuje jasno:
— Moim zdaniem jesteśmy w ostatnim możliwym momencie, aby tej recesji uniknąć — ostrzega.
— Mamy czas do Wielkanocy. Jeżeli nie uda się porozumieć, recesji wielu krajom nie da się uniknąć — dodaje.
Ekspert przypomina, że wzrost cen ropy bezpośrednio przekłada się na gospodarkę:
— Każdy wzrost ceny baryłki o 10 dolarów powoduje, że światowa dynamika PKB spada o 0,2 — podkreśla.
Źródło: Republika, money.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X