Chińska motoryzacja kosi europejską konkurencję. Polska też na tym traci
W 2025 roku europejski przemysł stracił na rzecz chińskiej konkurencji 87 mld euro wartości dodanej – w tym polska gospodarka pośrednio utraciła 11,4 mld euro. Z raportu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Ośrodka Studiów Wschodnich „Polska – Europa – Chiny: współpraca czy pułapka uzależnienia?” wynika również, że produkcja części motoryzacyjnych w Polsce spadła w ubiegłym roku o 11,8 proc.
Tomasz Bęben, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych, zaznaczył, że chińska presja, mimo że nie jest bezpośrednia, silnie wpływa na polski przemysł motoryzacyjny, ponieważ jest on włączony w europejskie łańcuchy dostaw.
Wiele zakładów w Polsce produkuje komponenty, systemy, układy elektroniczne, elementy karoserii, fotele, wiązki przewodów czy podzespoły dla dużych koncernów z Europy Zachodniej i Azji. Jeśli niemiecki, francuski czy japoński producent ogranicza produkcję w Europie, bo przegrywa walkę cenową z pojazdami z Chin, polski dostawca bardzo szybko odczuwa to w portfelu zamówień. A przy okazji rykoszetem dostaje branża logistyczna, narzędziowa, firmy inżynieryjne i małe lokalne przedsiębiorstwa
– podkreśla ekspert.
Prezes stowarzyszenia zwrócił uwagę, że unijne cła wyrównawcze nałożone na subsydiowane samochody z Chin, dotyczą tylko bateryjnych samochodów elektrycznych. Mechanizm nie obejmuje natomiast samochodów spalinowych, zwykłych hybryd i większości hybryd plug-in, dzięki czemu chińscy producenci mogą przesuwać ofertę w kierunku pojazdów nieobjętych dodatkowymi cłami albo lokować montaż końcowy poza Chinami. Poza tym, europejscy producenci zmuszeni są do konkurowania z chińskimi firmami na nierównych warunkach.
Za chińską ekspansją stoi cały zbudowany przez państwo system: planowanie przemysłowe, subsydia, preferencyjne kredyty dla firm, wsparcie władz lokalnych, niskie koszty energii, kontrola nad surowcami krytycznymi, ogromna skala rynku wewnętrznego oraz możliwość utrzymywania nadprodukcji mimo niskich marż
– mówi.
Autorzy raportu podkreślają, że chińscy dostawcy komponentów zwiększyli w ostatnich latach inwestycje o ok. 57 proc., do 115 mld dolarów rocznie, podczas gdy europejskie firmy utrzymywały je na niemal niezmienionym poziomie 42-43 mld dolarów. W ocenie Tomasza Bębna zatrzymanie chińskiej ekspansji na europejskim rynku motoryzacyjnym jest w zasadzie nierealne.
Chiny stały się zbyt wielkim i ważnym graczem, byśmy mogli się od nich odciąć
– podkreśla.
Źródło: Republika, PAP, wp.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X