Zamachy nie zmienią Trumpa. Kluczowe są ceny benzyny
W porannym programie Radia Republika publicysta Marcin Bąk ocenił zamach na prezydenta Donalda Trumpa w hotelu Hilton w Waszyngtonie jako kolejny przejaw głębokiej ideologicznej nienawiści wobec całego obozu politycznego Trumpa. Zdaniem gościa media nadają takim wydarzeniom nowy, globalny wymiar, a społeczeństwa – zarówno w USA, jak i w Polsce – coraz bardziej przypominają podzielone na wrogie „plemiona”.
W wywiadzie w Radiu Republika Marcin Bąk, dziennikarz i publicysta Telewizji Republika, podkreślił, że przemoc w polityce nie jest niczym nowym – od Id Marcowych po liczne zamachy na amerykańskich prezydentów. Nowością jest jednak medialny charakter wydarzeń.
To jest drugi zamach na Trumpa – przypomniał Bąk, odwołując się do incydentu w Pensylwanii z końca kampanii 2024 roku, który był transmitowany na żywo na cały świat.
Kamery pokazały wszystko w czasie rzeczywistym, a nagrania błyskawicznie obiegły internet, sprawiając, że społeczeństwo zaczyna traktować takie dramaty niemal rutynowo.
Publicysta zwrócił uwagę na ujawniony manifest niedoszłego zamachowca, w którym wyraźnie widać nienawiść nie tylko do Trumpa, ale do całej jego administracji i obozu politycznego. Bąk dostrzegł w tym szerszy proces trybalizacji życia politycznego – zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce.
Dwa plemiona polityczne, niczym Tutsi i Hutu, tak toczą ze sobą bój, że nie ma już narodu – mówił, podkreślając, że gdy przeciwnika się dehumanizuje, przemoc staje się logiczną konsekwencją.
Bąk przywołał też własny przykład z zajęć ze studentami. Po pierwszym zamachu na Trumpa jeden z młodych ludzi o lewicowo-liberalnych poglądach nie wytrzymał i z wielką nienawiścią wyraził żal, że „zamach na faszystę nie doszedł do skutku”. Dyskusja pokazała, że dla części młodych „faszystów należy zabijać” – i że w ich oczach przemoc wobec „drugiego plemienia” jest usprawiedliwiona.
Na koniec, odpowiadając na pytanie o polityczne konsekwencje zamachu, Marcin Bąk stwierdził, że poprzednia próba w Pensylwanii pomogła Trumpowi – ikoniczne zdjęcie z zaciśniętą pięścią stało się symbolem jego zwycięskiej kampanii. Tym razem jednak wpływ może być znacznie mniejszy.
Nie siedzę w głowach tych bodajże ponad 300 milionów obywateli amerykańskich, żeby potrafić tak dokładnie odpowiedzieć na to pytanie, natomiast wydaje się, że coś w tym jest, że ci którzy są sympatykami to pozostaną, a ci którzy go nienawidzą będą nienawidzić dalej. Natomiast chyba nad tym wszystkim jest jeszcze jedna kwestia bardzo prozaiczna, jak podjeżdżają na stację benzynową i tankują i zadają sobie pytanie, to teraz od czasów jak Donald Trump rządzi, a zwłaszcza jak prowadzi operację wojenną w Zatoce Perskiej to benzyna nam staniała czy zdrożała? Myślę, że to jest kluczowe w tej chwili pytanie dla życia politycznego Amerykanów.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Zamachy nie zmienią Trumpa. Kluczowe są ceny benzyny
Strzały na Balu Korespondentów w Waszyngtonie. Podejrzany z zarzutem próby zabicia prezydenta USA
Poważna kontuzja Modricia. Czeka go operacja