Ćwiczenie wojenne: Rosja atakuje Mołdawię. Jaka byłaby reakcja USA?
W Stanach Zjednoczonych przeprowadzono symulację, w której Rosja w 2028 r. atakuje Mołdawię, a jeden z jej dronów trafia w magazyn paliw w Rumunii – kraju NATO – i zabija cywilów. Uczestnicy, w tym obecni kongresmeni oraz byli wojskowi, dyplomaci i oficerowie wywiadu, mieli zdecydować, jak zareagują USA. Publicysta David Ignatius ocenił odpowiedź jako „letnią” i ostrzegł, że taki sygnał podważa wiarygodność artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego.
Scenariusz gry zakładał, że wojna w Ukrainie trwa do 2028 r. i utyka w krwawym impasie. Moskwa próbuje wtedy dalej dzielić Europę, uderzając w Mołdawię. W trakcie symulacji rosyjski dron spada na rumuńskie terytorium i powoduje ofiary cywilne. Pytanie brzmiało: co robią Stany Zjednoczone?
Według Ignatiusa, który obserwował ćwiczenie pod warunkiem nieujawniania tożsamości uczestników, odpowiedź była wahająca się. Kongresmeni uznali, że amerykańska opinia publiczna nie poparłaby twardej reakcji militarnej. Bez przywództwa USA Europa w tej grze wychodziła jako podzielona i nieskoordynowana. Autor napisał, że obawia się podobnego wyniku także w rzeczywistości – i że oznaczałoby to niemal „martwą literę” zobowiązania o zbiorowej obronie z artykułu 5. Ćwiczenie zorganizowano przy wsparciu Brooks Institute Uniwersytetu Cornella i Fundacji Rockefellera.
Ignatius wiąże ten scenariusz z rosnącą liczbą incydentów hybrydowych przypisywanych Rosji. Powołuje się na prywatną analizę firmy doradczej TD International: od marca odnotowano 63 incydenty związane z Rosją wobec celów w Europie, w tym 43 przypadki z dronami lub naruszeniami przestrzeni powietrznej, sześć aktów lub prób sabotażu, sześć ataków cybernetycznych lub walki elektronicznej oraz pięć wrogich incydentów morskich. Przypomina też niemieckie oskarżenia wobec Moskwy o ataki dronami i sabotaż oraz podobne zdarzenia w innych państwach wspierających Ukrainę.
Jego wniosek: brak twardego przywództwa Waszyngtonu może zachęcić Kreml do testowania granic NATO, a jednocześnie pchnąć Europejczyków do coraz ostrzejszych, nieskoordynowanych reakcji na własną rękę. USA i sojusznicy powinni – zdaniem felietonisty – jasno ostrzec Moskwę, że ataki na państwa NATO będą miały „poważne konsekwencje”, utrzymać amerykańską obecność wojskową w Europie i wspierać budowę zdolności obronnych aliantów.
Przewaga siły militarnej Ameryki nie polega tylko na prowadzeniu wojen, lecz także na ich powstrzymywaniu – napisał.
Ostrzegł, że brak wspólnej, zdecydowanej linii USA i Europy zwiększa ryzyko bezpośredniej konfrontacji z Rosją.
Źródło: Republika/Foreign Policy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X