McGregor zabrał głos ws. swojej przyszłości po nieudanym powrocie do UFC
Conor McGregor po pięciu latach przerwy wrócił do oktagonu, ale jego walka z Maxem Hollowayem podczas gali UFC 329 zakończyła się już po 69 sekundach z powodu urazu prawego kolana. Irlandczyk przegrał pojedynek, jednak po walce jasno zapowiedział, że nie zamierza kończyć kariery.
Powrót McGregora zakończył się w najgorszy możliwy sposób. Były mistrz UFC doznał urazu już przy pierwszej próbie wyskokowego kopnięcia. Irlandczyk upadł na matę, a niedługo później walka została przerwana.
Po pojedynku 37-latek odniósł się do swojego stanu zdrowia i sugestii, że jeszcze przed wejściem do oktagonu mógł nie być w pełni sprawny. Zapewnił, że podczas przygotowań nie zmagał się z żadnym urazem, a kontuzja pojawiła się nagle.
„Byłem w świetnej formie i tak dobrze przygotowany do tej walki, że nie mogę uwierzyć w to, co się wydarzyło. Gadanie, że coś było ze mną nie tak, gdy szedłem do oktagonu, to bzdury. Byłem spokojny, gotowy i pewny siebie. Jestem w szoku po tym, co się stało. Diabeł dosłownie patrzy mi teraz prosto w twarz. Nie zamierzam się w to angażować. Jutro pójdę do kościoła”
- napisał McGregor.
Na końcu wpisu Irlandczyk jednoznacznie odniósł się do swojej przyszłości.
„Pokonam to. Nie dam się zatrzymać. Wrócę”
- zapowiedział.
Dla McGregora był to pierwszy występ od 2021 roku, kiedy w walce z Dustinem Poirierem doznał poważnego złamania lewej nogi. Teraz były mistrz UFC czeka na dokładną diagnozę kolejnego urazu.
Źródło: Republika, x.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X