Hiszpania kontra Argentyna. Finał, na który czeka piłkarski świat
Po ponad miesiącu rywalizacji nadszedł czas na najważniejszy mecz mundialu. W niedzielny wieczór na MetLife Stadium w East Rutherford reprezentacja Hiszpanii zmierzy się z broniącą tytułu Argentyną. Z jednej strony najlepsza defensywa turnieju i imponująca seria meczów bez porażki, z drugiej zespół, który nie raz udowodnił, że nawet w najtrudniejszych momentach potrafi odwrócić losy spotkania. Wszystko wskazuje na to, że kibiców czeka finał godny mistrzostw świata.
Hiszpania imponuje regularnością
"La Furia Roja" od pierwszego meczu potwierdza, dlaczego wielu ekspertów wskazuje ją jako głównego faworyta do zdobycia tytułu. Drużyna Luisa de la Fuente nie przegrała już od 37 spotkań, wyrównując rekord reprezentacji Włoch, a podczas tegorocznego mundialu straciła zaledwie jednego gola - najmniej spośród wszystkich uczestników turnieju.
Hiszpanie rozpoczęli zmagania od bezbramkowego remisu z Republiką Zielonego Przylądka, ale później z każdym kolejnym spotkaniem prezentowali się coraz lepiej. W fazie grupowej pokonali Arabię Saudyjską 4:0 i Urugwaj 1:0, a w fazie pucharowej wyeliminowali Austrię, Portugalię, Belgię oraz Francję. Szczególnie półfinał z "Trójkolorowymi" pokazał siłę zespołu, który przez większość spotkania kontrolował wydarzenia na murawie i praktycznie nie pozwolił rywalom rozwinąć skrzydeł.
Ogromnym atutem Hiszpanii pozostaje kolektyw. Rodri i Fabian Ruiz kontrolują środek pola, defensywa z Pau Cubarsim i Marciem Cucurellą należy do najpewniejszych na turnieju, a w ofensywie odpowiedzialność za zdobywanie bramek rozkłada się na kilku zawodników. Pięć trafień ma już Mikel Oyarzabal, coraz większą rolę odgrywa również Lamine Yamal, który prezentuje coraz wyższą formę.
Argentyna wie, jak wygrywać najtrudniejsze mecze
Droga "Albicelestes" do finału wyglądała zupełnie inaczej. Obrońcy tytułu nie zawsze zachwycali stylem, ale po raz kolejny pokazali, że w kluczowych momentach potrafią znaleźć sposób na zwycięstwo.
Argentyna wygrała wszystkie siedem spotkań podczas mundialu, choć dwukrotnie potrzebowała dogrywki, a w fazie pucharowej kilka razy wychodziła z bardzo trudnego położenia. Tak było przeciwko Egiptowi, kiedy odrobiła straty, oraz w półfinale z Anglią. Jeszcze pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry zespół Lionela Scaloniego przegrywał 0:1, by ostatecznie zwyciężyć 2:1 po golach Enzo Fernandeza i Lautaro Martineza.
To właśnie odporność psychiczna stała się jednym z największych atutów Argentyńczyków. Nawet gdy rywale przejmują inicjatywę, mistrzowie świata potrafią przeczekać trudny moment i wykorzystać swoją szansę. W dużej mierze jest to zasługa Lionela Messiego, który mimo 39 lat rozgrywa znakomity turniej. Kapitan reprezentacji Argentyny zdobył już osiem bramek, dołożył cztery asysty i miał udział przy każdym golu swojej drużyny w fazie pucharowej.
Pojedynek dwóch różnych filozofii
Finał zapowiada się również jako starcie dwóch odmiennych stylów gry. Hiszpania opiera swoją siłę na cierpliwym budowaniu akcji, wysokim posiadaniu piłki i znakomitej organizacji w defensywie. Argentyna z kolei bazuje na intensywności, agresywnym pressingu i umiejętności odnajdywania się w wymagających momentach spotkania.
Nie będzie to jednak wyłącznie pojedynek Messiego z Yamalem, choć właśnie na tych dwóch piłkarzach skupiona będzie uwaga milionów kibiców. O losach finału mogą zdecydować również pojedynki w środku pola. Jeśli Rodri i Fabian Ruiz ponownie zdominują tę strefę boiska, Hiszpanie zrobią duży krok w stronę tytułu. Z kolei Argentyna liczy na doświadczenie Rodrigo De Paula, Enzo Fernandeza, Alexisa Mac Allistera i Leandro Paredesa, którzy już nieraz udowodnili, że potrafią narzucić rywalom własne warunki.
Historia czeka na zwycięzcę
Niedzielny finał może przejść do historii niezależnie od jego rozstrzygnięcia. Argentyna ma szansę zostać dopiero trzecią reprezentacją, która obroni tytuł mistrza świata. Wcześniej dokonały tego jedynie Włochy w 1938 roku oraz Brazylia w 1962 roku.
Hiszpania stoi natomiast przed możliwością zdobycia drugiego w historii mistrzostwa świata i potwierdzenia swojej dominacji po ostatnim triumfie na mistrzostwach Europy. Zwycięstwo oznaczałoby również przedłużenie serii meczów bez porażki do 38 i ustanowienie nowego rekordu w historii europejskich reprezentacji.
Pierwszy gwizdek finału na MetLife Stadium w East Rutherford zabrzmi w niedzielę, 19 lipca, o godzinie 21:00 czasu polskiego.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X