Fatalna ocena działań MEN. Związkowcy nie zostawiają suchej nitki
Kończący się rok szkolny 2025/2026 nie przyniósł zmian, na które od dawna czekało środowisko nauczycielskie – przekonują przedstawiciele największych związków zawodowych. Wśród najczęściej podnoszonych zarzutów znalazły się brak postępów w sprawie wynagrodzeń, niewystarczający dialog z resortem edukacji oraz chaos wokół planowanych reform.
Nauczyciele odwracają się od Tuska
Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz ocenił, że kończący się rok szkolny miał być początkiem istotnych zmian, jednak oczekiwania nauczycieli nie zostały spełnione:
— To był rok, który miał zapowiadać przełom. Pytanie, czy rzeczywiście to będzie przełom, czy poprzestaniemy tylko na zapowiedziach przełomu. Jeżeli Reforma26. Kompas Jutra ma być przełomem, na który nauczyciele czekają, to po rozmowach z nauczycielami nie byłbym optymistą — powiedział.
Jak zaznaczył, wciąż nie rozwiązano wielu problemów zgłaszanych przez środowisko:
— Nadal nie wiadomo, co z projektem obywatelskim wiążącym wysokość wynagrodzeń nauczycieli ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce. Nadal świadczenia kompensacyjne nie stały się świadczeniem niewygasającym. Nie wydarzyło się nic, jeśli chodzi o spłaszczenie wynagrodzeń, określenie maksymalnej liczby uczniów w oddziałach czy odbudowę prestiżu zawodu nauczyciela — wyliczał.
Broniarz podkreślił również, że nauczyciele oczekują jednoznacznego stanowiska rządu wobec obywatelskiego projektu dotyczącego płac:
— Nie chcą, by proponowano im wzrost płac tylko o 3 proc., gdy lekarze zarabiają w miesiąc tyle, ile nauczyciele nie zarobią w rok. Chcemy wiedzieć jasno, jakie jest stanowisko rządu wobec projektu obywatelskiego, czy będzie rzeczywista praca nad nim — zaznaczył.
Solidarność: rok do spisania na straty
Jeszcze ostrzej mijający rok szkolny ocenił przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Waldemar Jakubowski:
— Mijający rok szkolny to rok, który zdecydowanie trzeba spisać na straty. Nic naprawdę pozytywnego nie wydarzyło się w nim, tylko ustawa o małych szkołach. To krok w dobrym kierunku. To wszystko, co mogę pozytywnego powiedzieć — stwierdził.
Zdaniem Jakubowskiego system oświaty nadal jest poważnie niedofinansowany:
— Jeśli mamy dorównać poziomowi OECD, czyli finansowaniu na poziomie 4,7 proc. PKB, a nie 4,1 proc. PKB, to trzeba do systemu oświaty dołożyć 70–80 mld zł. Proponowane przez rząd 3 proc. to nie jest podwyżka, to rekompensata inflacyjna — ocenił.
Szef oświatowej „Solidarności” skrytykował również sposób przygotowania reformy „Kompas Jutra”:
— Wprowadzana będzie bez pilotażu, jako eksperyment na całej populacji, bez przemyślenia, bez przygotowania szkół i nauczycieli — powiedział.
Krytyczną ocenę działań Ministerstwa Edukacji Narodowej przedstawił także przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego „Forum-Oświata” Sławomir Wittkowicz:
— Mijający rok szkolny był rokiem straconych szans i wywoływania chaosu przez kierownictwo Ministerstwa Edukacji Narodowej. Brak dialogu, zamrożenie jakichkolwiek rozmów o obywatelskim projekcie, zmniejszenie liczby godzin lekcji religii, zamieszanie i konflikt wokół edukacji zdrowotnej — wyliczał.
Odnosząc się do relacji z resortem edukacji, dodał:
— Jeżeli minister spotyka się z przedstawicielami środowiska reprezentowanymi przez trzy centrale związkowe raz na dziewięć miesięcy, to znaczy o tym, że nie ma nic do zaproponowania.
Źródło: Republika, pap.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X