Przejdź do treści
NBP Prof. Adam Glapiński, jako pierwszy Prezes NBP, osobiście dokonał inspekcji zasobów złota wchodzących w skład oficjalnych aktywów rezerwowych NBP, zdeponowanych w skarbcu Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku
14:34 Polska: Adwokat od „trumien na kółkach” poszukiwany przez policję listem gończym
14:19 Francja: 19 osób skazanych przez sąd w Lille za pomaganie w przemycie imigrantów
14:13 Mazowieckie: Przy rozpalaniu grilla poważnie poparzony 7-latek; przebywa w szpitalu
12:48 Polska: We wtorek wyższa cena maksymalna obu rodzajów benzyn; diesel bez zmian
12:42 Polska: Prezydent wręczył awanse generalskie dwóm oficerom Państwowej Straży Pożarnej
12:20 Mazowieckie: Pod Płockiem wypadki i kolizje z udziałem zwierząt leśnych - policyjny apel o ostrożność
11:26 Śląskie: Diamenty i cenne obrazy zabezpieczone w śledztwie w sprawie piramidy finansowej
Ważne Ukazała się najnowsza książka prof. Sławomira Cenckiewicza i Michała Rachonia. Szczegóły na stronie sklep.tvrepublika.pl, tel. 22 232 37 70
Portal tvrepublika.pl informacje z kraju i świata 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Nie zasypiamy nigdy. Bądź z nami!
NBP Prof. Adam Glapiński, Prezes NBP: Zasoby złota NBP urosną do 700 ton, a Polska znajdzie się na liście TOP 10 z największymi zasobami złota.
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Jelenia Góra zaprasza na spotkanie z posłem Markiem Jakubiakiem. 4 maja, godz. 18:00. Aula w domu katechetycznym ul. Mikołaja Kopernika 1, Jelenia Góra
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Aleksandrów Łódzki zaprasza na spotkanie z kapelanem Prezydenta RP ks. Prof. Jarosławem Wąsowiczem i koordynatorem zagr. Klubów GP Pawłem Piekarczykiem 5 maja, godz. 18:00 ul. Wojska Polskiego 128, Aleksandrów Łódzki
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Wołomin zaprasza na spotkanie z konstytucjonalista dr. Oskarem Kida (Wolni Republikanie), 5 maja, godz. 17.30 Sala parafialna kościoła MBC, ul. Kościelna 54, Wołomin
Wydarzenie 5 maja w Oratorium Jana Pawła II przy ul. Kościuszki 2 w Bełchatowie, odbędzie się spotkanie z posłami: Markiem Jakubiakiem (Wolni Republikanie) i Mateuszem Morawieckim (PiS). Początek o godz. 18:00
Wydarzenie Nastąpiła zmiana Przewodniczącego Klubu "Gazety Polskiej" w Śremie (woj. wielkopolskie)
Wydarzenie Informujemy, że powstał 562. Klub „Gazety Polskiej” w Staszowie (woj. świętokrzyskie)
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej w Słupsku wraz z przew. Marzeną Gmińską zapraszają na spotkanie otwarte z Posłem Michałem Kowalskim oraz Oskarem Szafarowiczem w dniu 7 maja 2026r. na godz. 16.30. do Słupska, Hotel pod Kluką, ul. Kaszubska 22
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Rypin i Poseł Anna Gembicka zapraszają na spotkanie z Mateuszem Morawieckim 6 maja, godz. 18:00 Rypiński Dom Kultury, ul. Warszawska 8, Rypin
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Starachowice oraz poseł Krzysztof Lipiec zapraszają na spotkanie z dziennikarzem TV Republika - Adrianem Boreckim 10 maja, godz. 17:00 Miejska Biblioteka Publiczna ul. Kochanowskiego 5, Starachowice
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Konstantynów Łódzki zaprasza na spotkanie z Adamem Borowskim. 14 maja, godz. 19:00. Dom parafialny przy Kościele pw. Nawiedzenia NMP w Srebrnej ul. Kościelna 9
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Kędzierzyn Koźle zaprasza na spotkanie z red. TV Republika Jakubem Maciejewskim 14 maja, godz. 18:00. Dom Kultury Chemika, al. Jana Pawła II 27, Kędzierzyn Koźle
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Częstochowa wraz z Młodzieżowym Częstochowskim Klubem "Gazety Polskiej" zapraszają na spotkanie z dr. Oskarem Kidą i Oskarem Szafarowiczem 16 maja, godz. 15:00 Aula Tygodnika "Niedziela" ul. 3 Maja 12, Częstochowa
Wydarzenie Kluby „GP” zapraszają na spotkanie z Markiem Jakubiakiem, Waldemarem Budą i Pawłem Rychlikiem w Zduńskiej Woli. 6 maja, godz. 18:00, Restauracja Arkadia, ul. Łaska 62
Wydarzenie Bielańsko-Żoliborski Klub „Gazety Polskiej” zaprasza 7 maja o godz. 17 na wieczór autorski prof. Jana Majchrowskiego. Spotkanie poprowadzi redaktor Adrian Stankowski. Mediateka START-META, ul. Szegedynska 13A, Warszawa
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej w Piotrkowie Tryb. Zaprasza 7.05.(czwartek) o godzinie 17.30 na spotkanie z dr. Oskarem Kidą w dolnej sali kościoła NSJ - wejście od ulicy Kościelnej
Wydarzenie Ryszard Majdzik zaprasza na wiec poparcia dla referendum ws. odwołania Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta Krakowa, przeciwko likwidacji struktur państwa polskiego i ograniczaniu środków na onkologię. Kraków, 11 maja, Pl. Matejki, g. 14:00

"Wyborcza" rzekomo obala tezy "Gazety Polskiej". Autor artykułu: Czy Kublik i Lasek umieją czytać?

Źródło:

"Gazeta Wyborcza" piórem Agnieszki Kublik, wspomaganej przez Komisję Macieja Laska twierdzi, że opublikowane przez "Gazetę Polską" tezy dotyczące katastrofy smoleńskiej są kłamstwami. Autor tekstu z "GP" odpowiada, większości tez, które „obala” tandem Lasek-Kublik, w jego artykule nawet nie ma. "Czy Kublik i Lasek umieją czytać?" - pyta
Grzegorz Wierzchołowski.

Zdaniem "Wyborczej", pierwsza teza przedstawiona przez Wierzchołowskiego i jego zdaniem potwierdzająca że "do śmierci 96 osób na pokładzie Tu-154 przyczyniły się osoby trzecie" miała brzmieć: "Gdy samolot znajdował się na wysokości 15 m nad ziemią, zanikło zasilanie głównego komputera pokładowego FMS i rejestratorów lotu". Zespół Laska twierdzi, że "zapis rejestratora rozmów oraz ostatnie zapisane współrzędne w urządzeniu FMS potwierdzają, że zasilanie elektryczne zanikło w momencie uderzenia samolotu o ziemię". Problem w tym, że jak pisze autor artykułu z "GP", w jego tekście "nie ma nic o zasilaniu komputera pokładowego". Wierzchołowski dodaje, że nawet jeśli taka informacja by się znalazła, to i tak odpowiedź zespołu Laska byłaby nietrafiona, ponieważ na str. 119 raportu MAK wyraźnie stwierdzono, że „zanik zasilania FMS („zamrożenie” pamięci) nastąpiło o 10.41.05, na wysokości barometrycznej skorygowanej do poziomu lotniska na wysokości około 15 metrów, prędkości podróżnej 145 węzłów (~270 km/h), wpunkcie o współrzędnych 54°49,483” szerokości północnej, i 032°03,161 długości wschodniej”.

"Prof. Wiesław Binienda, ekspert od katastrof lotniczych współpracujący m.in. z amerykańską NASA i koncernem Boeing, udowodnił, że skrzydło Tu-154 nie mogło zostać urwane po zderzeniu z brzozą" - to druga teza Wierzchołowskiego zawarta w artukule w "GP. Zdaniem zespołu Laska "nie ma wątpliwości, że brzoza została złamana w wyniku kolizji z samolotem". "Ślady zderzeń z przeszkodami zostały zidentyfikowane i opisane przez członków Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP) pracujących w Smoleńsku. W 'krytycznej' brzozie znajdowały się wbite w pień elementy lewego skrzydła. Przebieg zdarzeń potwierdziły analizy zapisów rejestratorów lotu - w tym polskiego, odczytanego tylko w naszym kraju - oraz analiza rejestratora rozmów i zapisów urządzenia TAWS (ostrzega o niebezpiecznym zbliżaniu się do ziemi). Na ich podstawie został zbudowany profil lotu i dokładnie określone miejsce zderzenia z brzozą. Potwierdzili to także niezależni biegli powołani przez Prokuraturę Wojskową oraz dwóch naocznych świadków" - czytamy w uzasadnieniu odpowiedzi rządowego zespołu. Wierzchołowski podkreśla jednak, że te wyjaśnienia "nie odnoszą się do meritum, czyli do potwierdzonych naukowo badań prof. Biniendy dowodzących, że brzoza po prostu nie mogła złamać skrzydła Tu-154". "Nie wiadomo też, które rejestratory mają udowadniać tragiczne zderzenie z brzozą" - dodaje autor artykułu z "GP".

W trzeciej tezie, którą omawia "Gazeta Wyborcza" czytamy, że "sekcje zwłok, które wykazałyby prawdziwą przyczynę śmierci pasażerów Tu-154, zostały sfałszowane". W odpowiedzi na ten zarzut eksperci Laska podkreślają, że "mieli dostęp do dokumentacji medycznej udostępnionej przez prokuraturę i zgon ośmiu członków załogi oraz 88 pasażerów nastąpił z powodu ciężkich wewnętrznych obrażeń wielonarządowych powstałych w wyniku działania przeciążeń przy zderzeniu samolotu z ziemią". Wierzchołowski wytyka zaś, że odpowiedź ta zupełnie nie dotyczy postawionej tezy. Dodatkowo przypomina przypadek Małgorzaty Wasserman, córki tragicznie zmarłego w katastrofie Zbigniewa Wassermana. Rosyjscy lekarze nie wymienili w dokumentach sekcyjnych jej taty kilkudziesięciu znaków szczególnych i śladów przebytych chorób, co więcej, opisali pęcherzyk żółciowy, który został u śp. Wassermanna wycięty długo przed katastrofą. "W rosyjskim protokole podano też nieprawidłowy wzrost i kolor oczu śp. posła PiS" - podkreśla autor artykułu opublikowanego w "Gazecie Polskiej".

Zdaniem Agnieszki Kublik z "GW", czwarta teza Wierzchołowskiego mówi o tym, że "niespotykane rozerwanie kadłuba maszyny i jego charakterystyczne uszkodzenia, a także brak eksplozji paliwa wskazują na użycie broni termobarycznej używanej przez Rosjan m.in. w Czeczenii". Na tak postawiony zarzut, zespół Laska odpowiada: "kadłub samolotu nie został zniszczony przez wybuch - szczątki nie noszą śladów eksplozji, dźwięk wybuchu nie został zapisany przez rejestrator rozmów (a działo się to we wszystkich znanych przypadkach eksplozji w locie), rejestrator parametrów lotu nie zarejestrował zmiany ciśnienia wewnątrz kabiny, które musiałoby wystąpić przy wybuchu. Przed zderzeniem z ziemią nie było szczątków z wnętrza kadłuba, które musiałyby zostać wyrzucone w razie eksplozji". Autor artykułu z "GP" zastrzega jednak, że nie wie "gdzie Lasek i Kublik wyczytali o broni termobarycznej w jego ostatnim tekście". "Pisałem tylko o tym, że część naukowców na II Konferencji Smoleńskiej wyraźnie stwierdziła, iż wygląd szczątków i miejsca katastrofy wskazują na wybuch. Wsród uczonych tych jest m.in. prof. Jan Obrębski - profesor zwyczajny na Wydziale Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej w Zakładzie Wytrzymałości Materiałów, Teorii Sprężystości i Plastyczności. Z jego skryptu dotyczącego wytrzymałości materiałów uczą się dziś studenci Politechniki Warszawskiej"- podkreśla Wierzchołowski.

W piątej tezie, zdaniem "Wyborczej", zapisano, że "jak wynika z zeznań świadków, zdecydowana większość ciał była pozbawiona części ubrania lub całkowicie naga". Zespół Laska do tej tezy się nie odnosi, rozwija jedynie odpowiedź na poprzednią. Autor tekstu z "GP" zauważa jednak, że już sama teza, w zacytowanej formie, w jego artykule się nie znalazła. "Niestety - w tekście, z którym polemizują Lasek i Kublik, nie ma ani słowa o 'nagich ciałach'" - wypomina.

Jako szóstą tezę, Agnieszka Kublik wymienia zeznanie jednego z rosyjskich świadków Anatolija Żujewa: "Po tym, jak samolot wyłonił się na chwilę z mgły, to był to moment, kiedy zaryczały silniki, powstał silny oślepiający błysk. Po tym błysku obserwowałem samolot przez 1-2 sekundy, próbował nabrać wysokości". Zespół Laska wyjaśnia zaś, że "samolot był całkowicie sprawny do momentu zderzeń z drzewami - rejestratory lotu nie wykazały nieprawidłowości w pracy żadnego z systemów, instalacji czy agregatów". "Ekspertyza Wojskowego Instytutu Chemii i Radiometrii w Warszawie wykluczyła możliwość działania środków wybuchowych, toksycznych czy promieniotwórczych. Zmiana odgłosu pracy silników była wynikiem rozpoczęcia przez załogę manewru odejścia na drugi krąg, co wiąże się ze zwiększeniem ich mocy" - podkreślają rządowi eksperci. Problem w tym jednak - jak zauważa Wierzchołowski - że w artykule "GP" "nie ma ani tego zeznania, ani nawet odwołania do słów Rosjanina".

"Polska załoga Tu-154M 101 otrzymała od Rosjan karty podejścia lotniska Smoleńsk-Siewiernyj, zawierające błędne dane, m.in. złe współrzędne pasa startowego" - tak zdaniem Kublik i "Wyborczej" brzmi kolejna, siódma już teza Wierzchołowskiego. Zespół Laska odpowiada na nią, twierdząc, że "współrzędne pasa startowego na kartach podejścia były prawidłowe i takie same jak 7 kwietnia, gdy w Smoleńsku lądował premier Donald Tusk". Grzegorz Wierzchołowski twierdzi zaś, że tak postawiona teza i taka odpowiedź to kolejny dowód, że ani Maciej Lasek ani Agnieszka Kublik nawet nie przyczytali napisanego przez niego tekstu. "W moim artykule nie ma dosłownie nawet jednego zdania o kartach podejścia" - podkreśla.

W ósmej, przypisanej przez "Wyborczą" Wierzchołowskiemu i "GP" tezie, czytamy, że "polskich pilotów, zmylonych przez złe karty podejścia, utrzymali w błędzie kontrolerzy z wieży w Smoleńsku, a załoga Tu-154 była błędnie informowana o położeniu na kursie i ścieżce, choć w rzeczywistości samolot był ponad ścieżką i zbaczał z kursu". W odpowiedzi, eksperci zespołu Laska zaznaczają jednak, że "kontrolerzy informowali pilotów o fatalnej pogodzie oraz o tym, że nie ma warunków do lądowania". "Poinformowali o minimalnej wysokości zniżania 100 m, nie wydali zgody na lądowanie, a także żadnego polecenia nakazującego zmianę toru lotu - z wyjątkiem spóźnionego polecenia 'Horyzont', nakazującego zaprzestanie zniżania - czytamy w dalszej części wyjaśnienia. Wierzchołowski podkreśla jednak, że teza ta w jego tekście jest nieobecna, bo tematu kontrolerów w ogóle w swoim artykule nie poruszał. Mimo to zaznacza, że z samą tezą jest w stanie się zgodzić, co więcej na jej potwierdzenie przywołuje cytat z polskich uwag Komisji Millera do raportu MAK, w których czytamy: „Załoga samolotu była błędnie informowana o właściwym położeniu na kursie i ścieżce, gdy w rzeczywistości samolot był ponad ścieżką, a od 2.5 km do DS 26 poniżej ścieżki 2º40’ (w odniesieniu do ścieżki 3º10’ przytaczanej przez autorów Raportu samolot przeciął ścieżkę w dół w odległości 3,3 km od progu DS 26".

Dziewiąta, wymieniona przez "Wyborcza" teza, jest zdaniem Wierzchołowskiego dobrze zacytowana i mówi o tym, że "Rosjanie kilkanaście godzin po katastrofie zaczęli niszczyć wrak oraz, że demolowano samolot, tnąc go piłami i wybijając szyby w oknach". Zdaniem zespołu Laska "już w dniu katastrofy na miejscu znaleźli się polscy eksperci oraz prokuratorzy". "Członkowie komisji Millera prowadzili prace na miejscu katastrofy do 23 kwietnia 2010 r. Nikt z polskich ekspertów ani prokuratorów nie zgłaszał, że strona rosyjska celowo niszczyła wrak samolotu. Przed rozpoczęciem usuwania szczątków samolotu miejsce wypadku zostało udokumentowane. Dostęp do niego miało 18 członków KBWLLP i m.in. przedstawiciele prokuratury - wyjaśniają dalej rządowi eksperci. Z takimi wyjaśnieniami nie może pogodzić sie Wierzchołowski, który poleca im "obejrzenie nagrania ujawnionego przez „Misję Specjalną”, a następnie poważną refleksję nad swoją kondycją moralną".

Ostatnia, dziesiata teza Wierzchołowskiego zdaniem "Wyborczej" brzmi: "Rosjanie nie przeprowadzili akcji ratunkowej. Pierwsza jednostka strażacka przybyła na miejsce rozbicia się samolotu dopiero 14 minut po katastrofie, mimo iż tragedia miała miejsce ok. 400 m od progu pasa startowego! Jak wynika z zeznań świadków, kilka godzin po tragedii wiele ciał leżało obróconych twarzą do ziemi, co świadczy o tym, że nikt nawet nie sprawdzał, czy żyją". Zespół Laska na tak postawione oskarżenie odpowiada, że "KBWLLP wskazała na nieprawidłowości w zabezpieczeniu lotniska w zakresie służb ratowniczych, ale nie ma to związku z przyczyną wypadku Tu-154M". Dodatko zespół Laska przypomina, że "żaden z ekspertów posła Antoniego Macierewicza nie był w Smoleńsku, nie widział miejsca katastrofy, nie badał wraku ani zapisów rejestratorów lotów". Grzegorz Wierzchołowski zaznacza jednak, że nawet po kilkukrotnym przeczytaniu napisanego przez siebie tekstu nie jest w stanie dostrzec w nim żadnego fragmentu, w którym opisał by przypisaną mu tezę.

mp, "Gazeta Wyborcza", niezalezna.pl, fot. Youtube, "Gazeta Polska"