Dziennikarz zwraca uwagę na zdjęcie Arłukowicza. Wspomina o bohaterze głośnej afery dotacyjnej
Dziennikarz Wirtualnej Polski Szymon Jadczak skomentował opublikowane przez europosła KO Bartosza Arłukowicza zdjęcie z Londynu. Reporter zwrócił uwagę, że na fotografii – jego zdaniem – znalazła się osoba związana z opisywaną wcześniej przez WP aferą dotyczącą dotacji Senatu na projekt „Londyńskie Czwartki Literackie”.
Jadczak przypomina aferę z dotacjami
Dziennikarz Wirtualnej Polski Szymon Jadczak odniósł się do wpisu europosła Koalicji Obywatelskiej Bartosza Arłukowicza, który zamieścił w mediach społecznościowych zdjęcie ze spotkania z Polonią w Londynie. Polityk KO próbował zdyskredytować śledztwo Patryka Słowika z Kanału Zero ws. afery Szpitala Południowego:
— Słyszę, że tam dalej pan Stanowski szuka sposobu jak wszystkich wkręcić w swoje „śledztwa dziennikarskie”, a my już razem z Polonią w Londynie. Z dziewczynami i chłopakami omawiamy jak będzie i co było, a już nie będzie. Gorąco tu bardzo! Do zobaczenia! Tym razem w @Europarl_EN — napisał.
Do fotografii natychmiast odniósł się Szymon Jadczak, autor głośnej publikacji Wirtualnej Polski poświęconej projektowi „Londyńskie Czwartki Literackie”, finansowanemu z dotacji Senatu:
— Z tysięcy Polaków w Londynie Bartosz Arłukowicz spotkał się akurat z człowiekiem, który wyłudził od Senatu dotacje na spotkania literackie, które nigdy się nie odbyły i po naszej interwencji musiał oddać kasę. Dokładnie jak doktor Kacprzyk. Przypadek? — wskazał zaskakujący fakt dziennikarz.
W opublikowanym wcześniej materiale Wirtualna Polska opisała projekt „Londyńskie Czwartki Literackie”, na który Fundacja Otwarty Dialog otrzymała z programu Senatu 57,7 tys. zł. Według ustaleń redakcji część spotkań nie odbyła się zgodnie z harmonogramem, a do wniosku wpisano nazwiska autorów, którzy – jak wynika z rozmów WP – nie wiedzieli o udziale w projekcie lub ostatecznie w nim nie uczestniczyli.
Reporter przytoczył m.in. wypowiedź historyka prof. Normana Daviesa w tej sprawie:
— Bardzo ciekawe. O ile mi wiadomo, nie mam żadnego związku z Fundacją Otwartego Dialogu i nie słyszałem o Londyńskich Czwartkach Literackich. Obawiam się, że różne osoby wykorzystują moje nazwisko w niecnych celach — zaznaczył.
Z kolei pisarz Igor Brejdygant odpowiedział WP:
— Nic mi nie wiadomo na ten temat, by mnie gdzieś wpisano, oraz nie mam pojęcia, co to są „Londyńskie Czwartki Literackie” — odpowiedział na publikację.
Jak wynika z publikacji WP, po zakończeniu sprawy środki przeznaczone na projekt miały zostać zwrócone.
Źródło: Republika, wp.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Budanow popiera historyczna kłamstwa Zełenskiego. Prowokuje antypolskim wpisem
Dziennikarz zwraca uwagę na zdjęcie Arłukowicza. Wspomina o bohaterze głośnej afery dotacyjnej
Burza po słowach Zełenskiego. Internauci ostro komentują wystąpienie o "Panteonie Bohaterów"
Nawrocki w Poznaniu na rocznicy Czerwca ’56: komuniści chcieli zabrać nam nie tylko ciało, ale także ducha
"Została aresztowana przez NKWD i wywieziona na Syberię". Maciej Wąsik poinformował o śmierci swojej Mamy
Niezależna.pl: Resort Żurka instruuje sędziów. Do sądów trafił gotowy wzór pisma procesowego ws. ENA