Burza po słowach Zełenskiego. Internauci ostro komentują wystąpienie o "Panteonie Bohaterów"
Wystąpienie prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego z okazji Dnia Konstytucji wywołało szeroką dyskusję w Polsce. Szczególne emocje wzbudziły jego słowa o tym, że „nikt nie będzie nam mówił, jakich bohaterów szanować”, wypowiedziane przy okazji zapowiedzi utworzenia ukraińskiego Panteonu Narodowego. W mediach społecznościowych pojawiło się wiele krytycznych komentarzy o UPA i Banderze.
Zełenski dolewa oliwy do ognia
Podczas uroczystości z okazji Dnia Konstytucji Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował o skierowaniu do Rady Najwyższej projektu ustawy o utworzeniu ukraińskiego Panteonu Narodowego. W swoim przemówieniu podkreślił również:
— Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować — mówił w wystąpieniu.
Słowa te padły w czasie ostrych napięć wokół polityki historycznej Ukrainy. Po decyzji władz w Kijowie o nadaniu jednej z jednostek Sił Operacji Specjalnych nazwy „Bohaterów UPA” wybuchł ogromny skandal. W reakcji na prowokację i próbę gloryfikowania masowych morderców polskich obywateli podczas II wojny światowej prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Następnie ukraiński prezydent odesłał odznaczenie do Polski. Dzisiejsze wystąpienie jest przez wielu komentatorów odbierane jako konfrontacyjną odpowiedź na tę sytuację, choć Zełenski nie odniósł się do Polski ani do decyzji prezydenta Nawrockiego wprost.
Na platformie X szybko pojawiły się liczne komentarze odnoszące się do wystąpienia prezydenta Ukrainy.
Publicysta Paweł Sokala napisał:
— Ciekawe. To może być ten moment kiedy Ukraina ostatecznie zamknie sobie drzwi do członkostwa w UE.
— Jeśli w tym “Panteonie Narodowym” znajdą się takie postaci jak Szuchewycz lub Melnyk, to nie ma mowy by kiedykolwiek zamknęli pierwszy klaster negocjacyjny.
— "Podstawy" ("Fundamentals") obejmują także kwestię wartości. No i jakby się nie gimnastykowali - z UPA i SS Galizien to raczej nie da rady tego zapiąć.
— Ale - jak sądzę - uprą się i to zrobią. W warunkach rozbuchanego wojną nacjonalizmu żaden ukraiński polityk już się z tego nigdy nie wycofa. No i tak utkną z tym Szuchewyczem w ręce jak… No.
Max Hübner stwierdził:
— Zełenski miał BEZCZELNE, ANTYPOLSKIE przemówienie i stanął po stronie polityki historycznej Rosji i Niemiec.
— "Nikt nie będzie nam rozkazywać, kto jest naszym BOHATEREM".
— Rozkazywać nie. Ale będą ponosić KONSEKWENCJE za wybór antyzachodnich wartości i ludobójców na bohaterów.
Adam Czarnecki napisał:
— Cóż, to prawda, nikt nie będzie mówił Ukraińcom, jakich bohaterów mają sobie wybierać.
— Po prostu za ich decyzje muszą spotkać ich twarde konsekwencje.
— Tyle.
Natomiast historyk Stanisław Żerko ocenił:
— Trzymam kciuki za prezydenta Zełenskiego w tej sprawie. Niech buduje panteon dla nazistów i ludobójców. Może nasi UPA-Versteher kiedyś otrzeźwieją?
Dzisiejsze wystąpienie Zełenskiego pokazuje, że ukraiński przywódca pozostaje głuchy na polską wrażliwość dotyczącą zbrodni wołyńskiej i UPA. Zamiast szukać porozumienia w jednej z najbardziej bolesnych kwestii w relacjach polsko-ukraińskich, wybiera twardą obronę ukraińskiej polityki historycznej, podkreślając, że to Ukraina będzie samodzielnie decydować o tym, kogo uznaje za swoich bohaterów. Ten błąd może mieć katastrofalne konsekwencje dla relacji obu państw w przyszłości.
Źródło: Republika, x.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Niezależna.pl: Resort Żurka instruuje sędziów. Do sądów trafił gotowy wzór pisma procesowego ws. ENA
Burza po słowach Zełenskiego. Internauci ostro komentują wystąpienie o "Panteonie Bohaterów"
Nawrocki w Poznaniu na rocznicy Czerwca ’56: komuniści chcieli zabrać nam nie tylko ciało, ale także ducha
Branża meblarska i drzewna na skraju przepaści? Jest źle, a dzięki UE może być jeszcze gorzej