Przejdź do treści
NBP Prezes NBP Prof. Adam Glapiński: Narodowy Bank Polski posiada w tej chwili ponad 632 tony złota. Jesteśmy w top 10 państw o największych zasobach złota na świecie. To historyczny moment
07:42 Świat: Rynki ropy rozpoczynają tydzień od mocnego skoku cen
07:00 Warszawa: Rozbity gang oszustów, czterech mężczyzn aresztowanych
06:26 Świat: Ponad 10 tysięcy nadmiarowych zgonów w Europie w czasie czerwcowej fali upałów
06:01 Włochy: Nadchodzi bardzo trudny tydzień z temperaturami powyżej 40 stopni
04:45 Portugalia: Ponad 50 tys. pielgrzymów, w tym około tysiąca pątników z Polski, dotarło na rozpoczęte w niedzielę wieczorem uroczystości modlitewne w sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie
03:03 Wenezuela: W podwójnym trzęsieniu ziemi z 24 czerwca zginęło co najmniej 4490 osób. Prawie 17 tys. osób straciło dach nad głową, a w obozach przejściowych medycy próbują powstrzymać szerzenie się chorób
01:35 Tajlandia: Dwudziestu dwóch z 63 rannych w pożarze pubu w stolicy państwa, Bangkoku, jest obecnie w stanie krytycznym - przekazał w poniedziałek gubernator miasta Chadchart Sittipunt. Według władz w pożarze zginęło co najmniej 27 osób
00:01 Świat: Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) ogłosiło w niedzielę, że rozpoczęło kolejną falę uderzeń przeciwko Iranowi mających ograniczyć zdolności tego kraju do ataków na statki w cieśninie Ormuz
Ważne Ukazała się najnowsza książka "Reset" autorstwa prof. Sławomira Cenckiewicza, Michała Rachonia i Grzegorza Wierzchołowskiego. Szczegóły na stronie sklep.tvrepublika.pl oraz pod numerem tel. 22 232 37 70
Portal tvrepublika.pl Informacje z kraju i świata 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nie zasypiamy nigdy. Bądź z nami - TVREPUBLIKA.PL
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Busko-Zdrój zaprasza na wystawę pt. "Niedokończone Msze Wołyńskie" , w sanktuarium św. brata Alberta w Busku-Zdroju od 12 lipca do końca miesiąca
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej w Braniewie zaprasza na otwarte spotkanie z posłem Andrzejem Śliwką, które odbędzie się 14 lipca o godz. 18.00 w Miejskim Domu Kultury w Pieniężnie przy ul. Sienkiewicza 4
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Warszawa zaprasza na spotkanie z prof. Piotrem Grochmalskim 16 lipca, godz. 18:00 Stowarzyszenie Wolnego Słow ul. Marszałkowska 7, Warszawa
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej ,,Drzewica"" zaprasza na spotkanie z byłym Ministrem Obrony Narodowej Antonim Macierewiczem w dniu 26 lipca (niedziela) o godz. 18.00 w Hotel Restauracja Zamkowa ul. Plac Wolności 32, Drzewica

"W punkt": Gość specjalny Krzysztof Przelaskowski ps. "Struś" powstaniec warszawski

Źródło: Telewizja Republika

- Mama nie wróciła na noc. Na drugi dzień też nie. Później zacząłem jej szukać. Znalazłem ją nieżywą. W pokoju gdzie okna wychodziły na pl. Zbawiciela i dawne ministerstwo spraw wojskowych. Wyglądała, jakby wcześniej klęczała i przewróciła się. Dopadli ją snajperzy – opisuje "Struś".

Gościem dziennikarza Marcina Bąka w programie "W punkt" była wyjątkowa osobowość kpt. Krzysztof Przelaskowski ps. "Struś" powstaniec warszawski.

Są tak chwalebne wydarzenia, jak Bitwa Warszawska, ale również bohaterskie i tragiczne, jak Powstanie Warszawskie. Pan był od samego początku jego uczestnikiem. Jaka była pana droga do Szarych Szeregów? - zapytał Marcin Bąk

- Zaczęło się, gdy poszedłem do szkoły. Od razu założyłem beret na głowę i zostałem zuchem. Harcerstwo nauczyło mnie takich wartości jak: dom, szkoła, kościół. Byłem również ministrantem, a moja mama była bardzo pobożną kobietą. Harcerstwo uczyło również odpowiedniego podejścia do nauki od najmłodszych lat. Tego trzeba pilnować, a moja mama bardzo tego pilnowała. Jak wybuchła wojna wszystko się zmieniło. Ja mieszkałem na ulicy długiej w internacie. Prowadził je wspaniały pedagog Kazimierz Lisiecki – opowiedział kapitan.

Dziennikarz dopytywał, jak wyglądała służba harcerska podczas okupacji.

Kapitan Przelaskowski opowiadał, że on zajmował się kolportażem prasy z Milanówka do Warszawy. Przywoził prasę do Lisieckiego i on ją dalej rozprowadzał. Kapitan był zuchem w Milanówku, ale czasem kontaktował się z harcerzami z Warszawy.

Jak Pan pamięta wybuch powstania? - pytał Bąk

- 1 sierpnia mama wiedziała, że powstanie się rozpocznie, bo też była w konspiracji, w nielegalnym Polskim Czerwonym Krzyżu. Rano wyjechaliśmy z Milanówka do warszawy. Mama pojechał do babci na plac zbawiciela. Ja pojechał do szpitala na Leszno, odebrać pensje mamy i paczkę żywnościową. Byłem w szpitalu łazarza, gdy wybuchło powstanie. Miałem przyjechać na pl. Zbawiciela do mamy. Nie dojechałem, ponieważ po drodze był silny obstrzał w pobliżu Ogińskiej i zostałem na ulicy – stwierdził kapitan Przelaskowski

Powstanie Pana odcięło na śródmieściu-południu – stwierdził dziennikarz.

- Tak, a mama była na placu zbawiciela. Mama była pielęgniarką. Mówiła mi, idź do szpitala. Mama nie wróciła na noc. Na drugi dzień też nie. Później zacząłem jej szukać. Znalazłem ją nieżywą. W pokoju gdzie okna wychodziły na pl. Zbawiciela i dawne ministerstwo spraw wojskowych. Wyglądała, jakby wcześniej klęczała i przewróciła się. Dopadli ją snajperzy – opisuje "Struś".

Krzysztof Przelaskowski po pogrzebie mamy rozpoczął służbę w poczcie harcerskiej. Rozpoczął ją na wilczej 41. Rozwieszał skrzynki pocztowe, a prasę oddawał odbiorcom. Czasem się nie udawało, ale jak podkreślał, przede wszystkim trzeba było pomagać ludziom, więc każdy poza wyznaczonymi obowiązkami pomagał, w czym tylko mógł.

Jak Pan zdecydował, czy opuszcza Warszawę z ludnością cywilną? - pytał Marcin Bąk.

- 17 września Rosjanie weszli na Pragę, ja byłem na wilczej 41 na mszy na godzinę 10. Później chciałem wrócić na plac zbawiciela i miałem dwie drogi, żeby z wilczej dotrzeć na plac zbawiciela. Wybrałem wersję, że pójdę przez mokotowską. Dotarłem do koszykowej na wysokości budynku biblioteki miejskiej i dokładnie przy budynku koszykowa 20 przysypało mnie gruzami. Widziałem, że na mokotowskiej 16-18 ludzie stali w bramach i widzieli, jak ja idę. Szybko mnie odgrzebali. Od tamtej chwili byłem nieczynny. Zostałem ranny. Po kapitulacji odszedłem z ludnością cywilną, ale nie oddałem powstańczej opaski. Rano pociąg towarowy i on mnie wywiózł do Koniecpola. Tam dostałem przepustkę, ale byłem o kulach. Potem 3 dni jechałem do Milanówka. Przed ofensywą udało mi się dotrzeć do domu rodzinnego – opowiedział kpt. Krzysztof Przelaskowski ps. "Struś".

TV Republika