50-metrowy maszt runął w Krajnie. Sabotaż Rosjan czy „wypadek”?
W Krajnie Pierwszym (gmina Górno, pow. kielecki) runął 50-metrowy maszt telekomunikacyjny operatora Plus. "Świeży", działający bowiem od lutego b.r., „przewrócił się” w niedzielę 14 czerwca. Policja bada, czy śruby zostały celowo odkręcone. W tle – fala rosyjskich sabotaży w Polsce i rosnące pytania o skuteczność rządu Donalda Tuska w walce z hybrydowymi zagrożeniami.
Do groźnego incydentu doszło w niedzielę po południu. Konstrukcja upadła na pole tuż obok drogi i popularnego szlaku pieszego, którym codziennie chodzą mieszkańcy i turyści. Na szczęście obyło się bez ofiar. Przewodniczący rady gminy Grzegorz Skiba nie zostawił złudzeń:
Jeżeli potwierdzą się informacje, że śruby mocujące zostały celowo odkręcone, będziemy mieli do czynienia nie tylko z aktem wandalizmu, ale przede wszystkim z działaniem stwarzającym realne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi. To cud, że nikogo tam nie było.
A teraz wyobraźcie sobie ten „wypadek” w pełnej krasie. Tak wygląda podstawa masztu, który „przewrócił się” w nocy. Nowiutka konstrukcja Plusa, zgłoszona w połowie 2025, działająca od lutego 2026. Oto maszt, który przed upadkiem sam odkręcił nakrętki, a potem grzecznie padł tak, żeby nie naruszyć nawet podstawy. Czysta robota, zero śladów, elegancko. Jakby ktoś ćwiczył na sucho przed poważniejszymi zadaniami. W kraju, gdzie rosyjskie służby regularnie testują nasze słabości, takie „samobójstwa” infrastruktury brzmią już jak standard hybrydowej wojny.
To nie pierwszy taki przypadek. W ostatnich miesiącach i latach Polska stała się jednym z głównych celów rosyjskich operacji sabotażowych. Podpalenia składów, ataki na infrastrukturę energetyczną (w tym próby wywołania blackoutu), wysadzanie torów kolejowych na trasach zaopatrujących Ukrainę, werbowanie sabotażystów z różnych krajów – to wszystko dzieje się na naszym terytorium. Służby wielokrotnie wskazywały na powiązania z rosyjskim wywiadem (GRU, FSB). Sabotażyści – często Ukraińcy, Białorusini czy nawet Kolumbijczycy – działają na zlecenie Moskwy, a sprawcy nierzadko uciekają bez większych problemów.
W tym kontekście upadek masztu w Krajnie wpisuje się w niepokojący wzór. Krytyczna infrastruktura telekomunikacyjna – zapewniająca łączność, w tym numery alarmowe – pada ofiarą „nieszczęśliwych wypadków” dokładnie wtedy, gdy Rosja prowadzi wojnę hybrydową na pełną skalę. A reakcja władz? Apelacje, komunikaty, obietnice „zdecydowanych działań”. Donald Tusk i jego rząd wielokrotnie informowali o zagrożeniach, ale seria incydentów pokazuje, że system bezpieczeństwa nie nadąża za rosyjską kreatywnością. Służby Tuska bezradne? Komentarze w sieci mówią same za siebie: sabotażyści wyjeżdżają, a my zostajemy z kolejnymi „cudami”, że nikt nie zginął.
Policja w Kielcach nadal prowadzi śledztwo – oględziny, rozpytania, analiza śladów. Biegli sprawdzą, czy to wiatr, zmęczenie materiału, czy jednak czyjeś sprawne ręce. Mieszkańcy i lokalne władze oczekują pełnej przejrzystości. Bo w kraju walczącym z rosyjską dywersją każdy „wypadek” na infrastrukturze krytycznej pachnie nie tylko wandalizmem, ale czymś znacznie groźniejszym.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X