Tomasz Sakiewicz opowiedział na antenie Republiki o dramacie w Krakowie
Prezes Republika Tomasz Sakiewicz był naocznym świadkiem dramatycznych wydarzeń w Krakowie. W programie „Dzisiaj” opisał próby ratowania postrzelonych ludzi, panikę i niepewność osób szukających schronienia. Przedstawił również swoje zastrzeżenia do organizacji działań służb, oddając jednocześnie hołd policjantom, którzy zatrzymali napastnika.
Pierwsze strzały w pobliżu Barbakanu
Tomasz Sakiewicz relacjonował, że około godz. 15:00 opuścił demonstrację w obronie Trybunału Konstytucyjnego na placu Matejki, podczas której przemawiał. Gdy zbliżał się do Barbakanu, usłyszał strzały. Początkowo nie przypuszczał, że doszło do ataku:
— W czasie, kiedy zbliżałem się do Barbakanu, zacząłem słyszeć pierwsze strzały. Prawdę mówiąc przyszło mi do głowy, że to jakieś petardy — mówił prezes Republiki w programie „Dzisiaj”.
O tym, że są zabici i ranni, poinformował go jeden z widzów, który wcześniej wyszedł z demonstracji. Sakiewicz przekazał wiadomość redakcji i rozpoczął relacjonowanie wydarzeń.
Prezes naszej stacji opowiedział o dramatycznych próbach udzielania pomocy poszkodowanym. Jak relacjonował, widział ludzi umierających mimo podejmowanych działań ratunkowych:
— Ja widziałem na moich oczach umierające osoby, którym próbowano udzielać pomocy. Te osoby, które widziałem, nie przeżyły — powiedział Tomasz Sakiewicz.
Wspominał również o panice. Osoby, które rozpoznawały na jego kurtce logo Republiki, zwracały się do niego z pytaniami o sytuację i możliwość ucieczki:
— Widok straszny, którego nie da się wycofać już z oczu. Ta bezradność, panika, ludzie mnie pytali, co robić. Biegali, widzieli, że mam kurtkę z Logiem Republiki, mnie pytali, co robić, gdzie uciekać, co się dzieje — relacjonował.
Sakiewicz przekazał, że jednocześnie próbował informować o wydarzeniach i sprowadzić na miejsce reporterów oraz operatorów Republiki znajdujących się w pobliżu.
W programie „Dzisiaj” Sakiewicz krytycznie ocenił organizację zabezpieczenia rynku po strzelaninie. Według jego relacji przez ok. 40 minut od rozpoczęcia ataku nie widział tam policjantów. Podkreślał natomiast obecność strażników miejskich, zespołów pogotowia i strażaków:
— No ale na samym rynku, bez względu na to, co Państwo powiedzą, ja nie widziałem przez 40 minut od rozpoczęcia strzelaniny żadnego policjanta. Dosłownie żadnego — mówił prezes Republiki.
Jak opisywał, pierwsi zauważeni przez niego funkcjonariusze pojawili się przy bramie, z której prowadził relację. Wskazywał też na niepewność towarzyszącą osobom pozostającym w centrum: nie wiedziały, czy zagrożenie minęło i czy napastnik działał sam.
Hołd dla funkcjonariuszy, którzy zatrzymali napastnika
Prezes Republiki odróżnił krytykę organizacji działań od oceny postawy policjantów, którzy podjęli interwencję wobec sprawcy. Podkreślił ich odwagę i zasługi w powstrzymaniu napastnika:
— Oczywiście trzeba oddać hołd temu policjantowi czy tym policjantom, którzy pojechali za przestępcą, za terrorystą i go zatrzymali, go obezwładnili — powiedział Sakiewicz.
W dalszej części rozmowy ponownie zaznaczył, że interweniującym funkcjonariuszom należy się uznanie:
— To byli bohaterscy ludzie, trzeba im to oddać, zrobili co mogli — podkreślił prezes naszej stacji.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Rzecznik nie wie kiedy na Rynku pojawiła się policja i ilu funkcjonariuszy z Krakowa zabezpiecza TK
Kolejna tragiczna informacja z Krakowa. Wzrosła liczba ofiar, ranni są w stanie ciężkim
Świat reaguje na dramat w Krakowie. Kondolencje dla rodzin ofiar i solidarność z Polską