Szczerba atakował prezydenta za Juratę. Dziennikarz nie wytrzymał! [WIDEO]
Michał Szczerba próbował tłumaczyć ataki koalicji na występ Skolima w Juracie, ale sam wpadł w pułapkę własnych argumentów. Europoseł KO został w Polsacie zapytany wprost o Mery Spolsky, która wystąpiła na Campusie Polska Przyszłości Rafała Trzaskowskiego, mimo że w jej repertuarze nie brakuje mocno seksualnych i wulgarnych treści. Zamiast odpowiedzieć na pytanie o imprezę Trzaskowskiego, Szczerba wrócił do Skolima i jego wcześniejszych występów. Dziennikarz celnie go wtedy podsumował: „To znaczy, że to, co śpiewa pani Mery Spolsky, to pomijamy, tak?”.
W ten weekend oczy polityków i opinii publicznej zwrócone są na dwa wydarzenia z udziałem młodzieży. W Olsztynie trwa Campus Polska Przyszłości organizowany przez środowisko Rafała Trzaskowskiego. W Juracie z młodymi ludźmi spotyka się z kolei prezydent Karol Nawrocki.
Właśnie występ Skolima podczas wydarzenia w Juracie stał się przedmiotem gwałtownych ataków ze strony polityków obozu rządzącego. Dyskusja dotyczyła przede wszystkim wcześniejszych występów artysty i charakteru wykonywanych przez niego utworów.
Problem w tym, że na Campusie faktycznie pojawił się artysta, którego twórczość zawiera mocno seksualne i wulgarne treści.
Dziennikarz Polsatu zapytał Szczerbę wprost
Michał Szczerba komentował w Polsacie przebieg Campusu i związane z nim kontrowersje. Dziennikarz zwrócił uwagę na występ Mery Spolsky i jej repertuar.
– „Ona też ma takie piosenki, które, mówiąc krótko, których zakres tematyczny ogranicza się mniej więcej między biodrami a kolanami. To panu nie przeszkadza?” – zapytał prowadzący.
Europoseł KO nie odpowiedział wprost, czy tego rodzaju twórczość jest jego zdaniem odpowiednia podczas wydarzenia kierowanego do młodych ludzi.
Zamiast tego skierował rozmowę z powrotem na Skolima.
„To nie chodzi o to”, czyli odpowiedź na pytanie o Campus
– „Ale pan redaktor chyba jednej rzeczy nie zauważył” – rozpoczął Szczerba.
Jak tłumaczył, jego zdaniem kluczowe jest to, że wcześniejsze występy Skolima budziły kontrowersje ze względu na obecność dzieci na scenie i wykonywanie przy nich – jak określił – „wulgarnych, pornograficznych piosenek”.
– „Tego typu sytuacje nie powinny mieć miejsca” – stwierdził.
Tyle że pytanie dziennikarza dotyczyło nie wcześniejszych występów Skolima, lecz Mery Spolsky występującej właśnie na Campusie Polska Przyszłości.
„To, co śpiewa pani Mery Spolsky, to pomijamy?”
Dziennikarz nie odpuścił i zwrócił uwagę na zasadniczą różnicę w traktowaniu obu wydarzeń.
„Rozumiem. To znaczy, że to, co śpiewa pani Mery Spolsky, to pomijamy, tak? Bo ona akurat tam grzecznie występowała na Campus. Z tego, co wiem, to Skolim grzeczny był w Juracie”
– zauważył.
Ta wymiana dobrze pokazuje, na czym polega spór. Gdy pojawia się Skolim i wydarzenie organizowane przez prezydenta, politycy koalicji natychmiast podnoszą alarm. Gdy podobny temat dotyczy imprezy środowiska KO, pytania o repertuar artysty schodzą na dalszy plan.
Dwa wydarzenia, dwa standardy?
W przypadku Campusu trudno jednak udawać, że temat nie istnieje. Mery Spolsky wystąpiła przed publicznością młodych ludzi, a jej twórczość opiera się na mocno seksualnej i momentami wulgarnej warstwie tekstowej.
Szczerba nie wskazał podczas rozmowy, dlaczego standardy powinny wyglądać inaczej w Olsztynie niż w Juracie. Zamiast tego skupił się na wcześniejszych kontrowersjach dotyczących Skolima.
I właśnie tę różnicę w podejściu można dziś uznać za jeden z ciekawszych elementów całej politycznej awantury.
Skoro politycy KO tak stanowczo pytają, co jest właściwe dla młodzieży, warto stosować te same kryteria wobec własnych wydarzeń. Inaczej zarzut o podwójne standardy nasuwa się sam.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X