Stankiewicz: Część opozycji spodziewała się, że rząd upadnie po kilku miesiącach. To było naiwne myślenie
– Drugie posunięcie – to próba odwrócenia hierarchii prestiżu i pozycji społecznej czy zbudowania własnych, stąd opór tych, którzy zajmują te miejsca obecnie, bo oni odbierają to jako próbę wywalenia ich z wszystkiego, co od Okrągłego Stołu osiągnęli i podtrzymywali. Zmiana statusu opinii publicznej ośrodka, jakim jest Agora, pokazuje, w jakim kierunku to zmierza – mówił w "Saloniku Politycznym" Stanisław Janecki.
Gośćmi Rafała Ziemkiewicza w "Saloniku Politycznym" byli Stanisław Janecki, Andrzej Stankiewicz oraz Łukasz Warzecha.
Rok 2016 przeszedł do historii pod znakiem tzw. ciamajdanu
– Psychologia podpowiada, że najlepiej zapamiętujemy to, co było na początku i to, co było na samym końcu. Rok 2016 przeszedł do historii pod znakiem tzw. ciamajdanu, czyli sejmowej okupacji, która trwa i nie bardzo wiadomo, do czego – tak naprawdę – ma doprowadzić – zwrócił uwagę Rafał Ziemkiewicz. – Warto jednak podsumować ten rok od strony rządu. Wróżono, że po trzech miesiącach rząd dojdzie do bankructwa, że sondaże bardzo szybko się załamią, że naciski społeczne spowodują, że Polacy odwrócą się od PiS, nic podobnego nie nastąpiło. Z drugiej strony wydaje się, że w kręgach PiS liczono, że po roku rządów, zrealizowaniu programu "500 plus" i innych socjalnych zapowiedzi, przechwyceniu różnych aferzystów, sondaże będą szybować w okolicach 40-50 proc. nic podobnego również się nie stało – zauważył publicysta.
– Czy widziałeś jakichkolwiek aferzystów za kratkami? Czy jakiekolwiek osoby, które podobno tak strasznie obchodzili się z polskim państwem, a wymieniali ich ministrowie w czasie audytu w Sejmie? Stanęli przed sądem albo prokuratorem? – zapytał Łukasz Warzecha. – Jeden z nich uciekł na Ukrainę i buduje tam drogi – zażartował Ziemkiewicz.
PiS ma bardzo stabilne poparcie
Łukasz Warzecha zwrócił uwagę na fakt, że "jest za wcześnie, żeby jakiekolwiek efekty w tę, czy w drugą stronę się pojawiły". – Sondaże są niewiarygodne, one pokazują tylko tendencje. PiS ma bardzo stabilne poparcie, co może się zmienić dopiero w 2018 roku, przed wyborami samorządowymi – dodał. – Poza spektakularnym spełnieniem obietnic "500 plus" czy obniżenia wieku emerytalnego, PiS miał też wiele wpadek, oczywiście nie tej skali, co PO, które dokładnie, tak jak w przypadku PO, się kumulują.
Pamiętajmy, że PO przy dużo poważniejszych błędach rządziła dwie kadencje i dopiero w połowie drugiej, mniej więcej rok przed odjeściem Tuska zaczęło się to sypać. Jeśli ktoś miał nadzieję, że to się może zawalić w przeciągu roku, to wykazał się wielką naiwnością, szczególnie, że PiS zagospodarował elektorat z dużymi oczekiwaniami socjalnymi, ale także duży resentyment wyborców, tych, którzy również na PiS nie głosowali, skierowanym przeciwko np. elitom III RP – wskazał.
Ci przeciętni ludzie decydują o wyniku wyborów
– Plan był taki, że nie liczy się władza z warszawką, krakówkiem, poznańkiem, bo i tak ich nie przekona, więc szkoda czasu i zachodu, a przeciętna Polska i tak tym nie żyje, więc konflikty wokół TK, kwestie wolnościowe – mówił Stanisław Janecki, który przypomniał, że Bronisław Komorowski przegrał wybory właśnie na ogólnikach typu wolnościowego. – To na ludzi nie działa – mówił. – Ci przeciętni ludzie decydują o wyniku wyborów. Oczywiście, warto mieć część elit po swojej stronie, ale te elity trzeba przebudować – dodał publicysta. – Drugie posunięcie – to próba odwrócenia hierarchii prestiżu i pozycji społecznej czy zbudowania własnych, stąd opór tych, którzy zajmują te miejsca obecnie, bo oni odbierają to jako próbę wywalenia ich z wszystkiego, co od Okrągłego Stołu osiągnęli i podtrzymywali. Zmiana statusu opinii publicznej ośrodka, jakim jest Agora, pokazuje, w jakim kierunku to zmierza. Drugi aspekt to ekonomia – okazało się, że PiS mimo realizacji różnych postulatów socjalnych, nie dewastuje budżetu – zauważył Janecki.
Takie rzeczy się nie zdarzają
– Część opozycji spodziewała się, że rząd upadnie po kilku miesiącach. To było naiwne myślenie. KOD, który zrodził się pod koniec 2015 roku, rzeczywiście, na podstawie sprzeciwu wobec działań władzy, że KOD będzie w stanie wygenerować realny ruch protestu, wyprowadzić ludzi na ulicę i obalić władzę. Takie rzeczy się nie zdarzają – zauważył zaś Andrzej Stankiewicz.