Skandaliczny import wołowiny z Paragwaju. UE finansuje deforestację i kontrowersyjne imperia religijne
Unia Europejska, deklarując walkę ze zmianami klimatu i ochroną środowiska, jednocześnie zwiększa import taniej wołowiny z Paragwaju – kraju odpowiedzialnego za jedną z najszybszych deforestacji na świecie. Region Gran Chaco, drugi co do wielkości las Ameryki Południowej po Amazonii, jest masowo wycinany pod pastwiska dla bydła. W latach 2001–2014 utracono tam niemal 250 tys. hektarów lasu rocznie, a proces ten przyspiesza, napędzany eksportem mięsa do Europy.
Paragwaj jest ósmym największym eksporterem wołowiny na świecie, a E należy do kluczowych odbiorców – choć formalnie tylko ok. 2% paragwajskiego eksportu trafia bezpośrednio do Unii, to w ramach kontyngentów (m.in. Hilton Quota na premium cuts) i potencjalnego wzrostu po umowie UE-Mercosur, import ten może znacząco wzrosnąć.
Już dziś UE sprowadza wołowinę z Mercosur (w tym Paragwaju) w ramach istniejących limitów, a planowana umowa otwiera drzwi na dodatkowe dziesiątki tysięcy ton rocznie po obniżonych cłach. Kluczowy problem to brak identyfikowalności. Mięso z ogromnych rancz w Chaco trafia do ogólnokrajowych rzeźni (frigoríficos), gdzie miesza się z surowcem od innych dostawców. W efekcie wołowina powiązana z kontrowersyjnymi właścicielami ziemskimi dociera do UE jako anonimowy składnik produktów przetworzonych – bez oznaczenia pochodzenia czy producenta. Konsumenci w Europie nieświadomie kupują mięso z
terenów, gdzie lasy ustępują pastwiskom.
Wśród właścicieli wielkich latyfundiów w Chaco wyróżnia się Kościół Zjednoczeniowy (tzw. "Moonies" – od założyciela Sun Myung Moona), często określany jako sekta ze względu na kontrowersyjne
praktyki (masowe śluby, oskarżenia o pranie mózgu). Od lat 90. Moon inwestował miliony w Paragwaj, kupując ogromne areały w Chaco – stał się jednym z największych prywatnych właścicieli ziemskich w
kraju. Te posiadłości służą hodowli bydła i innym biznesom, finansującym działalność religijną. Choć nie ma bezpośrednich dowodów na produkcję wołowiny eksportowej właśnie z tych rancz, ich skala i powiązania z łańcuchem dostaw budzą poważne wątpliwości etyczne.
Dodatkowo, region Chaco cierpi na konflikty z rdzennych społeczności (np. Ayoreo), których ziemie są zagrożone, oraz na inne problemy – jak nielegalne lądowiska dla karteli narkotykowych na terenach
powiązanych z Kościołem Zjednoczeniowym. UE, wprowadzając od 2024 r. regulacje przeciw deforestacji (EUDR), wymaga dowodów, że importowane produkty (w tym wołowina) nie pochodzą z terenów wylesionych po 2020 r. Jednak w praktyce system mieszania mięsa w rzeźniach uniemożliwia pełną traceability.
Zamiast blokować wątpliwe źródła, Bruksela negocjuje dalsze otwarcie rynku via Mercosur, co krytykują europejscy rolnicy i ekolodzy jako hipokryzję – tania wołowina z niskimi standardami środowiskowymi i społecznymi zalewa UE, podważając lokalną produkcję i zielone cele.
Czy Europejczycy powinni płacić za zniszczenie jednego z ostatnich wielkich lasów kontynentu i wspieranie kontrowersyjnych struktur? Czas na pełną transparentność i wstrzymanie importu z ryzykownych
źródeł.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X