Postawiono zarzuty dla kierownika pociągu w związku z potrąceniem licealisty
Dzisiaj kierownik pociągu Kolei Mazowieckich usłyszał zarzuty w związku z wypadkiem, w którym w Woli Bierwieckiej koło Radomia potrącony został przez pociąg radomski licealista. 17-latek stracił nogi i część dłoni.
Są zarzuty...
Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu poinformowała na wtorkowej konferencji prasowej, że podejrzany usłyszał zarzut spowodowania wypadku kolejowego, w którego wyniku pokrzywdzony Dominik Ch. doznał obrażeń ciała skutkujących ciężkim kalectwem.
– Prokurator zarzucił podejrzanemu także narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia pasażerów podróżujących tego dnia pociągiem
– powiedziała prok. Góźdź.
Chodzi o kobietę i jej kilkumiesięczne dziecko. Dominik pomagał wynieść na peron wózek z niemowlęciem. Gdy chciał wsiąść do pociągu, drzwi się zamknęły, a nastolatek wpadł pod koła. Rzeczniczka dodała, że kierownikowi pociągu – jako osobie odpowiedzialnej za bezpieczeństwo pasażerów w transporcie kolejowym – postawiono zarzut naruszenia zasad bezpieczeństwa z winy umyślnej.
Czynności prokuratorskie z udziałem podejrzanego zostały we wtorek przerwane ze względu na to, że mężczyzna był pod wpływem silnych leków, poczuł się źle i został zabrany karetką pogotowia na badania do szpitala.
Jak powiedział prowadzący postępowanie prok. Robert Bińczak, czynności z udziałem 48-latka będą musiały zostać uzupełnione w innym terminie.
Prokurator pytany o zastosowanie ewentualnych środków zapobiegawczych, odpowiedział, że były one planowane.
– Jednak z uwagi na to, że czynność dzisiaj nie została zakończona, nie mogliśmy ich zastosować
– wyjaśnił Bińczak.
Wytłumaczył, że najpierw prokurator musi poznać stanowisko samego podejrzanego, dowiedzieć się, czy się przyznaje, czy okazuje skruchę, jak ocenia swoje zachowanie.
Opisując zarzuty przedstawione kierownikowi pociągu, prokurator Bińczak powiedział, że 48-latek nie dopełnił swoich obowiązków. Jak wyjaśniał, osoba na tym stanowisku ma obowiązek należytej obserwacji peronu, gdy pociąg już stanie, a także należytej obserwacji wymiany pasażerów.
W ocenie śledczych kierownik pociągu nienależycie obserwował peron, mimo że nie było na nim szczególnego ruchu.
– Nikt nie wysiadał i nikt nie wsiadał oprócz tych trzech osób
– powiedział prok. Bińczak.
Dodatkowo – jak ustalili śledczy – kierownik pociągu nie uprzedził pasażerów sygnałem gwizdka, że pociąg będzie ruszał, i przedwcześnie, kiedy Dominik Ch. i matka z dzieckiem jeszcze wysiadali, nadał już sygnał przez radiotelefon do maszynisty, aby ten mógł wprowadzić skład pociągu w ruch.
Prokurator powiedział, że obecnie podejrzany nie zajmuje stanowiska kierownika pociągu. Przebywa na zwolnieniu lekarskim.
Jak doszło do zdarzenia?
Do wypadku doszło w lutym na przystanku kolejowym w Woli Bierwieckiej niedaleko Radomia. 17-letni Dominik wyszedł na peron z pociągu Kolei Mazowieckich, by pomóc przy wyniesieniu wózka z dzieckiem. Gdy chciał z powrotem wsiąść do wagonu, pociąg ruszył. Drzwi przycięły nastolatkowi rękę, chłopak wpadł między krawędź peronu a pudło pociągu. Stracił obie nogi i część dłoni.
Przez prawie miesiąc po wypadku pozostawał w śpiączce farmakologicznej, a lekarze z Wojskowego Instytutu Medycznego przy ul. Szaserów w Warszawie walczyli o jego życie. Pod koniec kwietnia wrócił do domu. Czeka go długa rehabilitacja.
Ponieważ w wyniku wypadku stracił obie nogi i część dłoni, konieczne będą protezy. Ich zakup będzie możliwy dzięki tysiącom Polaków, którzy wsparli zbiórkę pieniędzy uruchomioną przez Fundację Podaruj Dobro.
W związku z postawionymi mężczyźnie zarzutami grozi kara do ośmiu lat więzienia.
Źródło: Republika, X, PAP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X