Nie wiedział o posiedzeniu. Prawnik ujawnia szokujące szczegóły ws. aresztowania Kraskowskiego
Obrońca dziennikarza Leszka Kraskowskiego twierdzi, że przez długi czas nie był informowany o czynnościach prowadzonych wobec swojego klienta. Mecenas Łukasz Pawelski mówi o problemach z dostępem do akt sprawy oraz ograniczeniach w kontakcie z aresztowanym.
Telefon tuż przed rozprawą
Leszek Kraskowski, dziennikarz śledczy zajmujący się m.in. sprawą spółki Polnord, został decyzją sądu tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Zarzuty przedstawione przez Prokuraturę Rejonową w Piasecznie dotyczą kierowania gróźb karalnych oraz nielegalnego posiadania broni i amunicji.
Do sprawy w swoim stylu odniósł się poseł Roman Giertych, który "zaoferował pomoc" rodzinie dziennikarza. Jego udział w aferze Polnordu był głównym wątkiem śledztwa dziennikarskiego Kraskowskiego:
— Mam prośbę do osób, które znają rodzinę Leszka Kraskowskiego. Jeżeli ktoś z z rodziny zechciałby się zgłosić do mojej kancelarii to zobowiązuję się znaleźć mu adwokata, który mógłby poprowadzić mu dobrze sprawę. Na moj koszt. Nie może być to ktoś z mojej kancelarii, gdyż mamy tzw. konflikt, ale znajdę mu kogoś dobrego z adwokatów ze mną współpracujących. Zaznaczę, że osobiście uważam, iż przy opisywanych przez prokuraturę okolicznościach sprawy, ani prokuratura ani sąd nie mieli na tym etapie innego wyboru jak zastosowanie aresztu i ataki na nich ze strony mediów są jawnie niesprawiedliwe. Jednak nie oznacza to, iż areszt musi trwać dłużej niż jest to niezbędne i że nie powinna mu być dostarczona pomoc, której w oczywisty sposób on potrzebuje. Być może są okoliczności, które mogłyby uczynić zażalenie na areszt skutecznym. Nikt nigdy nie atakował mnie zażarciej i bezwzględniej niż red. Kraskowski. Ale bycie chrześcijaninem oznacza, że codziennie powtarzamy: „przebacz nam nasze winy jako i my przebaczamy” . I skoro on mnie najbardziej atakował, to najbardziej ma prawo do przebaczenia. Wiara nie może być pusta. Musi się czymś wyrażać. I nawet jeśli większość uzna mój gest za cyniczną grę albo nawet jeśli red. Kraskowski nie zgodzi się przyjąć ofiarowanej pomocy, to nie zwalnia mnie to z obowiązku aby spróbować. W obecnych okolicznościach aresztowany nie potrzebuje niczego bardziej niż dobrego adwokata. Jeżeli jego rodzina zgodzi się zgłosić do mnie to go znajdę, opłacę i przypilnuję, aby w tej sprawie udzielił najlepszej możliwej pomocy — napisał na portalu X.
Wielu komentatorów zwraca uwagę, że może to być próba cynicznego odrzucenia zarzutów o celową zemstę władzy Tuska za niewygodne ustalenia dziennikarza.
O skandalicznych kulisach aresztowania mówił na antenie Radia Wnet obrońca Kraskowskiego mec. Łukasz Pawelski. Jak relacjonował, o posiedzeniu aresztowym dowiedział się dopiero kilka minut przed jego rozpoczęciem. Według prawnika wcześniej wykonano do niego jeden telefon z prokuratury. Kiedy próbował oddzwonić, nie uzyskał kontaktu ze śledczymi. Jak podkreślał, w dniu zatrzymania jego klienta pełnił oficjalny dyżur telefoniczny w sądzie i pozostawał dostępny.
Mecenas nie krył oburzenia całą sytuacją:
— Przez cały okres od momentu zatrzymania Leszka nie byłem na ten temat informowany. Przecież to jest kuriozum, które w XXI wieku w środku Europy nie powinno w ogóle mieć miejsca. […] Każdy ma prawo do obrony. Leszek de facto nie może się teraz publicznie bronić, a komunikaty, które są formułowane przez prokuraturę są jednoznaczne, a jednocześnie niedokładne — powiedział Łukasz Pawelski.
Adwokat wskazał również, że nie otrzymał dostępu do akt postępowania oraz nie uzyskał odpowiednich uprawnień w Portalu Informacyjnym Sądów Powszechnych. Jak relacjonował, miał również trudności z ustaleniem miejsca pobytu swojego klienta.
Prawnik zwrócił uwagę na kwestie związane z możliwością kontaktu obrońcy z osobą tymczasowo aresztowaną:
— Leszek jako tymczasowo aresztowany ma prawo do kontaktu z obrońcą w sposób nielimitowany, ale ten kontakt jest uzależniony od zgody prokuratora. Ja do tej pory tej zgody nie dostałem, co czyni ten przepis wydmuszką — stwierdził.
Mecenas Pawelski podkreślił także, że nie może publicznie odnosić się do części okoliczności przywoływanych przez prokuraturę, ponieważ nie posiada dostępu do pełnej dokumentacji sprawy:
— Są okoliczności, na które powołuje się prokuratura, a ja nie mam dostępu do akt postępowania. Niektóre sprawy są mi znane, natomiast jako obrońca, który nie ma możliwości kontaktu ze swoim klientem, nie mogę odnieść się do tego publicznie — zwrócił uwagę.
Źródło: Republika, x.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Burza wokół Rzecznik Praw Dziecka. Byli pracownicy mówią o niepokojących praktykach
SPRAWDŹ TO!
Sondaż po decyzji Zełenskiego. Ponad połowa Polaków gorzej ocenia Ukrainę
Kaczyński ostrzega: wolność dziennikarzy znalazła się na celowniku władzy
TRZEBA ZOBACZYĆ!