Posła Nitrasa prawda w oczy kole. Polityk dziarsko grozi pozwem w trybie wyborczym, dziennikarz trafnie ripostuje
"Jakbym Cię Witku podał do sądu w trybie wyborczym go musiałbyś mnie przepraszać. Ze względu na stara znajomosc nie chce tego robić" (pisownia oryginalna) – czytamy w opublikowanym na Twitterze wpisie Sławomira Nitrasa. To odpowiedź na przypomnienie politykowi PO negatywnych wypowiedzi nt. pomocy udzielanej przez rząd PiS uchodźcom na Bliskim Wschodzie.
Opublikowany na portalu tvp.info artykuł Witolda Repetowicza "Pomoc dla uchodźców według Nitrasa i Kopacz" niemal rozsierdził posła Platformy Obywatelskiej. Dziennikarz punktował w nim rządy PO w odniesieniu do braku dostatecznej pomocy ofiarom wojny w Syrii , jak i negowanie jej potrzeby.
Nitras napisał na Twitterze, że Repetowicz dopuścił się "żenującej manipulacji". "Co ten PiS robi z człowieka" – stwierdził. W odpowiedzi Repetowicz zapytał, na czym polega rzekoma manipulacja. Dodał, że ma screena dyskusji, w której Nitras stwierdził, że finansowanie projektów pomocowych dla uchodźców z funduszy nie ma sensu.
Polityk PO odparł, że mógłby podać dziennikarza do sądu. Repetowicz odpowiedział, że na wypadek gdyby Nitras próbował manipulować, ma zachowane dowody na jego wypowiedzi.
Jakbym Cię Witku podał do sądu w trybie wyborczym go musiałbyś mnie przepraszać. Ze względu na stara znajomosc nie chce tego robić
— Slawomir Nitras (@SlawomirNitras) 29 września 2018
Jakbyś zamierzał manipulować i kasowac swoje tweety to wiedz że zrobiłem screena.
— Witold Repetowicz (@WitoldRPL) 29 września 2018
„Nitras stwierdził bowiem na Twitterze, że pomoc udzielana uchodźcom w Libanie, Jordanii, Syrii czy Iraku przez takie organizacje jak Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej, Polską Akcję Humanitarną, Caritas czy Polską Misję Medyczną, to pieniądze wydawane »cholera wie po co« i idą one na »podróże pani Kempy«” – pisał Repetowicz.
Repetowicz wskazywał, że pomoc rządu dla programu PCPM w Libanie objęła ponad 45 tys. osób. W jej ramach realizowane są takie działania jak zabezpieczenie dachu nad głową, zapewnienie pieców, opału i koców na zimę, zabezpieczenie przeciwpożarowe, zatrudnianie uchodźców, dostęp do edukacji i opieki zdrowotnej. W 2017 r. kosztowało to polski MSZ 9,5 mln zł. "Całkowita kwota przeznaczona przez MSZ na projekty humanitarne realizowane przez polskie organizacje humanitarne w ubiegłym roku to 30 mln zł" – dodał.
Zdaniem dziennikarza, reakcje polityków PO nie powinny dziwić. "W 2014 roku rząd Kopacz przeznaczył zaledwie 2,5 mln zł na pomoc dla syryjskich uchodźców udzielaną przez PCPM w libańskim Akkarze i był to jedyny projekt polskiej organizacji humanitarnej finansowany wówczas przez MSZ. Ale rok później Ewa Kopacz uznała, że to za dużo i obniżyła tę kwotę do 2 mln. W rezultacie PCPM musiał zmniejszyć liczbę beneficjentów swoich działań z 7 tys. do 3 tys." – pisał.