Przejdź do treści
NBP Prezes NBP prof. Adam Glapiński: Rezerwy złota Narodowego Banku Polskiego wzrosły do 648 ton. Jesteśmy w TOP 10 największych posiadaczy złota na świecie. Naszym celem pozostaje 700 ton.
12:34 Parlament Europejski zdecydował we wtorek o uchyleniu immunitetu europosła Grzegorza Brauna. Decyzja zapadła podczas oficjalnego głosowania na sesji plenarnej w Strasburgu
11:53 Dwa pociski moździerzowe z II wojny światowej znalazł na swoim terenie właściciel posesji w Brzezince koło Oświęcimia
10:50 Prokuratura Regionalna w Łodzi skierowała akt oskarżenia przeciwko 10 osobom w wieku od 24 do 52 lat, zarzucając im przestępstwo prania brudnych pieniędzy
10:00 Rosyjski dron znaleziony w poniedziałek na plaży w Rusinowie koło Jarosławca (Zachodniopomorskie) został zbadany przez chemików. „Służby wyeliminowały jakiekolwiek zagrożenie chemiczne, radiologiczne i biologiczne”
9:01 Strażnicy graniczni z lotniska Warszawa-Okęcie przejęli ponad 82 kg marihuany. Narkotyki przyleciały z Kanady w przesyłce cargo i były ukryte w specjalnie zmodyfikowanych metalowych butlach. W akcji pomógł pies służbowy Drops
8:40 W sondażu Instytutu Badań Pollster, wykonanym dla „Super Expressu”, wyborcy PiS wskazali, że najlepszym następcą prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego będzie Przemysław Czarnek
Portal tvrepublika.pl Informacje z kraju i świata 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nie zasypiamy nigdy. Bądź z nami - TVREPUBLIKA.PL
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Głogów zaprasza na spotkanie z konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą 15 września, godz. 17:00. Sala Św. Gerarda przy kościele pw. św. Klemensa, ul. Sikorskiego 23, Głogów
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Lubin zaprasza na spotkanie z konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą, 15 września, godz. 19:00. Salezjańskie Liceum Ogólnokształcące, ul. B. Prusa 4 w Lubinie
Wydarzenie Kluby "Gazety Polskiej" Kędzierzyn-Koźle zaprasza na spotkanie z Konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą 16 września, godz. 18:00 Dom Kultury Chemika, al. Jana Pawła II 27, Kędzierzyn Koźle
Wydarzenie Zapraszamy na spotkanie z posłem Markiem Jakubiakiem. 16 września o godz. 18.00, Hotel "Lemoniada", Sadowa, 4 Lućmierz-Las, w trakcie spotkania będzie możliwość przystąpienia do Stowarzyszenia Przyjaciół Republiki
WYDARZENIE Klub "Gazety Polskiej" Łuków zaprasza na obchody 87. rocznicy agresji związku sowieckiego na Polskę oraz 29. rocznicy ustawienia na cmentarzu parafialnym "krzyża katyńskiego" 17 września, godz. 17:00 CMENTARZ PARAFIALNY ŚW. ROCHA, Łuków
Wydarzenie Bielańsko-Żoliborski Klub “Gazety Polskiej” zaprasza 17 września o godz. 17:00 na mszę św. w intencji Ojczyzny w 87. rocznicę agresji sowieckiej na Polskę, kościół pw. Zesłania Ducha Świętego przy ul. Broniewskiego 44 w Warszawie
Wydarzenie W 87. rocznicę sowieckiej napaści na Polskę warszawski KGP, ROG i Wolni Polacy zapraszają 17 września o godz. 18:00 pod ambasadę Rosji, ul. Belwederska 49 w Warszawie, na pikietę pamięci o sowieckich zbrodniach
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Środa Śląska zaprasza zaprasza na upamiętnienie agresji ZSRR na Polskę 1939 roku. 17 września, godz. 18:00 Skwer Zesłanych na Sybir, w pobliżu ulicy Tadeusza Kościuszki, Środa Śląska
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Konstantynów Łódzki zaprasza na spotkanie z prof. Piotrem Grochmalskim 18 września, godz. 18:30 Parafia Nawiedzenia NMP w Srebrnej ul. Kościelna 9
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Iława wraz z mec. Andrzejem Śliwką zaprasza 18 września, godz. 16:00 do Gospodarstwa Agroturystycznego "U Zbyszka" Starzykowo 3A, Iława na grilla z prof. Janem Żarynem
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Myślenice zbiera podpisy pod projektem ustawy "STOP BANDERYZMOWI", 18 września w godzinach 8.00-17.00 na Rynku w Myślenicach
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Koszalin zaprasza na spotkanie dr. Oskarem Kidą oraz Januszem Kowalskim. 19 września, godz. 16:00 HOTEL STARY KOSZALIN, ul. Szczecińska 32, II piętro
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Myślenice zaprasza na spotkanie z Barbarą Nowak byłą kurator oświaty w Małopolsce 21 września, godz. 19:00 Dom Katolicki ul. 3-go Maja 1a, Myślenice
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej Koronowo zaprasza na spotkanie Konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą. 22 września, godz. 19:00 Dom Św. Józefa przy Parafii WNMP, ul. Bydgoska 23, Koronowo
Wydarzenie Klub "Gazety" Polskiej Łazy zaprasza na spotkanie z dr. Oskarem Kidą 25 września, godz. 16:00 Sala przy kościele Św. Michała Archanioła, ul. Kościuszki 96, Łazy
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej Toronto-GTA (Kanada) zaprasza na spotkanie (łączenie Online) z Adamem Borowskim oraz Pawłem Piekarczykiem, 27 września (niedziela), g. 2 PM. Polskie Centrum Kultury im. Jana Pawła II, Mississauga, Kanada
Wydarzenie Klub "GP" Częstochowa zaprasza na spotkanie z prawnikami stowarzyszenia Veritas et Ius - Piotrem Schabem, Kamilą Borszowską-Moszowską, dr. Michałem Skwarzyńskim i dr. Oskarem Kidą 27.09 godz. 16:00, Aula Tygodnika „Niedziela" ul. 3 Maja 12, Częstochowa
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Aleksandrów Łódzki zaprasza na spotkanie z dr. Markiem Wochem, Bezpartyjni Samorządowcy 29 września, godz. 18:00 Bistro Ostoja, os. Zielony Romanów, ul. Romanowska 55N, Łódź
Wydarzenie Klub "Gazety" Polskiej Busko-Zdrój zaprasza do obejrzenia wystawy IPN pt. Gospodarka III Rzeszy, dostępna do 30 września, ul. 1 maja przed Pensjonatem Sanato, Busko-Zdrój
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej Gdańsk II zbiera podpisy pod projektem ustawy "STOP BANDERYZMOWI", w każdy czwartek w godz. 17-18 przy Bramie Wyżynnej w Gdańsku
WYDARZENIE Klub „Gazety Polskiej" w Rypinie zaprasza na wystawę „Niedokończone Msze Wołyńskie", dostępną do 30 września, oraz do obejrzenia największych witraży w Europie w parafii pw. św. Stanisława Kostki, ul. A. Podlesia 6, Rypin
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Los Angeles II zaprasza na spotkanie z Tomaszem Sakiewiczem, Prezesem TV Republika, 6 października, godz. 19:00 (7 PM) 3424 Adams Boulevard (sala parafialna) Los Angeles, CA 90018
Wydarzenie Kluby "Gazety Polskiej" zapraszają do udziału w pielgrzymce do Lourdes w dniach 28.09-07.10.2026 połączoną ze zwiedzaniem Mediolanu, Verony, Nicei, rejsem po jeziorze Garda- ilość miejsc ograniczona. Szczegóły i warunki udziału na stronie wielkiwyjazd.pl

OPINIE. Kto liczy się z Tuskiem w Unii Europejskiej? Nikt!

Źródło: Fot. Screenshot - X (Manfred Weber)

Trawestując znane, acz obecnie zupełnie niepoprawne politycznie powiedzenie: "Tusk zrobił swoje i..." - i może jeszcze nie musi (może) odejść, ale zakres jego wpływu na to, co dzieje się w strukturach Unii Europejskiej został już w ostatnich dniach całkowicie dookreślony. Polityk, który przed objęciem władzy prężył muskuły, zapowiadając, że pod jego rządami "Polska powróci do współdecydowania o losach kontynentu" i "stanie się jednym z najważniejszych graczy w polityce UE", kończy (tak, kończy), jako premier kraju z którym nie liczą się już nie tylko jego niemieccy przyjaciele, ale nawet prowincjonalny stójkowy z nadgranicznego posterunku policji w Brandenburgii.

Wszyscy pamiętamy, jak PO i Tusk naśmiewali się z rządu Zjednoczonej Prawicy, że "nie potrafi załatwić pieniędzy z KPO" (które Tusk miał "załatwić błyskawicznie - na pstryknięcie palca"). I przyznajmy, ekipa Morawieckiego tych pieniędzy "nie załatwiła". Pozostawmy na boku kwestię, że załatwić nie mogła, bo bezprawne wstrzymanie wypłaty należnych Polsce środków było zagraniem politycznym, a faktycznie wojną wypowiedzianą przez unijny establishment rządzącemu naszym krajem obozowi patriotycznemu. Celem tej wojny, w której politycy niemieccy nie wahali się używać - powiedzmy to wprost - języka ze słownika nazistowskiej propagandy, by przypomnieć tylko frazy o "zagłodzeniu" Polski i potrzebie "budowy zapory ogniowej przed PiS", było obalenie polskiego rządu i objęcie premierostwa przez Tuska. Mówiła o tym otwarcie Ursula von der Leyen i specjalista od "zapory ogniowej" Manfred Weber, następca Donalda Tuska na stanowisku szefa Europejskiej Partii Ludowej.

Gdy Tusk spełnił wreszcie marzenia von der Leyen, Webera i innych "niemieckich przyjaciół", meldując im z rozpromienioną miną gefrajtra "wykonanie zadania", przyszedł czas na realizację postawionych przed nim najwyraźniej zadań. Sprowadzały się one (i sprowadzają), jak pokazał czas do: wygaszenia polskiej gospodarki - w tym zwłaszcza inwestycji mogących zagrozić pozycji Niemiec; faktycznej rezygnacji z reparacji (odszkodowań - nazwa nie jest tu istotna, wszyscy przecież wiedzą o co chodzi) za zniszczenia i zbrodnie wojenne, a także ukradziony majątek; takiej przebudowy struktury społeczno-politycznej państwa, aby, docelowo, ograniczyć praktycznie do zera możliwość powrotu do władzy środowisk patriotycznych.

To ostatnie zadanie Tusk realizuje dotąd i praktycznie według wskazań niemieckiego dziennikarza Klausa Bachmanna, który jeszcze przed wyborami "radził" jego obozowi, by po objęciu władzy pozbył się "metodami państwa policyjnego" (Bachmann napisał to wprost) opozycji politycznej, prezydenta i niepokornych wobec "obozu demokracji" środowisk sędziowskich.

To wszystko (a nawet jeszcze więcej, bo nie wspomnieliśmy o niszczeniu polskiej oświaty, kultury, cenzurowaniu historii, glajchszaltowaniu placówek naukowych - zwłaszcza, choć nie tylko, humanistycznych, ograniczeniu, bądź wręcz likwidacji szeregu instytucji społeczeństwa obywatelskiego niewygodnych dla "uśmiechniętej Polski") poprzedzone zostało czyszczeniem przedpola - bezprawnym, ale niezbędnym z punktu widzenia koalicji 13 grudnia, przejęciem mediów publicznych.

Wydawać by się mogło, że te wszystkie "dokonania" spotkają się ze strony protektorów obecnej władzy z czymś więcej niż tylko poklepywaniem "drogiego Donalda" po ramieniu. Że zostanie doceniony wkład "naszego premiera" np. za faktyczny jego współudział w wypychaniu z naszego kontynentu Stanów Zjednoczonych (a to jest jeden z głównych celów polityki niemieckiej, która, jeśli nie liczyć krótkiego okresu po II wojnie światowej, a także poprzedzających ją lat 1941-1945, zawsze dążyła do powrotu do epoki Bismarckowskiej - sojuszu niemiecko-rosyjskiego, "zgodnie" dzielącego wpływy obu mocarstw na obszarze Europy środkowej).

Tak się jednak nie stało. Niemcy, uznając cały czas użyteczność Tuska (sporo ma przecież jeszcze do zrobienia) postanowili go publicznie upokorzyć, bo trudno za coś innego uznać ciąg zdarzeń z ostatnich dni, zapoczątkowany skandalicznym wtargnięciem do Polski niemieckiej policji, która "obdarowała" nas rodziną nielegalnych migrantów. Niemcy, gdy zdarzenie to wyszło na jaw - dzięki rzeczywiście niezależnym mediom - początkowo milczeli, potem kulawo się tłumaczyli, że "nie mogli się, mimo starań, skontaktować z polską stroną", by na koniec zdawkowo, nawet nie przeprosić, ale zauważyć, że taki "incydent" nie będzie miał w przyszłości miejsca.

Kuriozalne "tłumaczenia" i oburzenie polskiej opinii publicznej zmusiły Tuska do działania. Tradycyjnie, jak zawsze w trudnej dla siebie sytuacji, gdy już nie może uciec np. w Dolomity, ogłosił on, że sprawa "jest poważna" i będzie rozmawiał o niej w poniedziałek z kanclerzem Scholzem. Funkcjonariusze sprzyjających Tuskowi mediów zaczęli równolegle snuć narrację o "wściekłym" - tym razem na Scholza - "Donaldzie".

Z buńczucznych zapowiedzi nic nie wyszło - "góra urodziła mysz". Jak bowiem ujawniła dziś, zajmująca się od początku skandaliczną sprawą "podróży niemieckiej policji" do Polski, dziennikarka Aleksandra Fedorska, do rozmowy, przynajmniej na ten temat, Tuska z Scholzem nie doszło.

"Scholz @Bundeskanzler nie rozmawiał wczoraj z @donaldtusk o niemieckim radiowozie w Polsce i nawet tego nie planuje zrobić. Sprawdzilam dzwoniąc do serwisu prasowego rządu federalnego", napisała na swoim profilu społecznościowym Aleksandra Fedorska.

Sprawę szerzej omówił portal tysol.pl, w którym czytamy: "Redaktor Aleksandra Fedorska skontaktowała się z Biurem Prasowym i Informacyjnym Rządu Federalnego, aby dowiedzieć się, czy zgodnie z zapowiedzią doszło do rozmowy pomiędzy Donaldem Tuskiem a Olafem Scholzem. Okazuje, że według ich informacji do rozmowy nie tylko nie doszło, ale także nie jest ona planowana" i dalej: "Po zadaniu pytania o spotkanie Tuska i Scholza przedstawicielka biura przekazała, że nie posiada takiej informacji i musi dopytać o szczegóły. Po chwili oczekiwania wróciła i przekazała, że taka rozmowa nie miała miejsca. "Według mojej wiedzy rozmowy nie było" - powiedziała. Aleksandra Fedorska dopytała, czy taka rozmowa jest planowana. "Nie jest planowana" - odparła przedstawicielka biura".

Na reakcję "wkurzonego" już rzeczywiście Tuska nie trzeba było tym razem długo czekać. Broniący się lider koalicji 13 grudnia, zaczął "tradycyjnie" - od ataku na PiS i na byłą premier Beatę Szydło, której zarzucił, że "występuje w roli putinowskiego trolla i powtarza rozmaite kłamstwa". W dalszym ciągu wypowiedzi, Tusk zapewnił, iż "rozmawiał z kanclerzem Scholzem", który też "zobowiązał się do szybkiego wyjaśnienia tej sprawy".

Tym razem Niemcy byli z Tuskiem solidarni, choć, jak się zaraz przekonamy, dość specyficznie. Jak podała wp.pl, Sebastian Feldmeier, szef Biura Prasowego i Informacyjnego Rządu Federalnego potwierdził wersję Tuska o odbytej z Scholzem rozmowie tłumacząc wcześniejszą informację swojego Biura o tym, że się ona nie odbyła, "nieporozumieniem wynikającym z braku kompetencji urzędniczki". Feldmeier powiedział dosłownie: "Cytowana informacja wynika z nieporozumienia podczas rozmowy telefonicznej z sekretariatem biura prasowego BPA. Nie był to oficjalny przedstawiciel Biura Prasy i Informacji". "Na marginesie nieformalnego szczytu 17 czerwca w Brukseli kanclerz Scholz i premier Tusk wymienili poglądy na temat incydentu na granicy polsko-niemieckiej" - dodał Feldmeier.

Kto chce w te tłumaczenia wierzyć - niech wierzy. A kto ma wątpliwości - niech przypomni sobie XIX-wieczną, ale wciąż aktualną maksymę księcia Aleksandra Gorczakowa, długoletniego ministra spraw zagranicznych Imperium Rosyjskiego za panowania Aleksandra II i Aleksandra III. Ten szef carskiej dyplomacji zwykł był mawiać: "Wierzę tylko w zdementowane informacje".

Coś jest w tej starej prawdzie, jeśli weźmie się pod uwagę, że nie ma żadnego, nawet najmniejszego śladu, o rozmowie Tuska z Scholzem w Brukseli. Dlaczego? Gdyż "spotkanie na marginesie nieoficjalnego unijnego szczytu nie zostało zrelacjonowane w oficjalnym komunikacie". O tym że się odbyło zapewniły natomiast poniewczasie, poza wspomnianym wyżej Feldmeierem i samym Tuskiem, "osoby z otoczenia premiera". Trudno nie wierzyć tak wiarygodnym osobom.

Powróćmy do powagi. O tym, jaką pozycję ma Tusk, już nawet nie Unii Europejskiej (której przecież niedawno był jeszcze "cesarzem"), ale we własnym ugrupowaniu - Europejskiej Partii Ludowej (też był tu szefem) pokazało upokorzenie, jakiego "nasz premier" doznał od dawnego partyjnego podwładnego, a obecnego szefa EPL, Manfreda Wernera. Ten niemiecki polityk postanowił zabawić się w "kierownika personalnego" Koalicji Obywatelskiej Tuska, "nie biorąc pod uwagę" (tak przynajmniej podało RMF FM) zgłoszonej przez KO na wiceprzewodniczącego frakcji EPL w Parlamencie Europejskim kandydatury Andrzeja Halickiego. Weber widzieć ma na tym stanowisku Ewę Kopacz. "Kobieca kandydatura ma spełniać bowiem wymagania parytetowe. Była premier jest zaskoczona tymi okolicznościami. Poinformowała o tym Webera w liście. Zaznaczyła, że nie zamierza kandydować na to stanowisko i poprosiła o uwzględnienie rozwiązania proponowanego przez polską delegację", podaje RMF FM.

"Jestem jedynym polskim kandydatem na liście do prezydium Grupy Europejskiej Partii Ludowej" – zapewnił RMF FM eurodeputowany Andrzej Halicki. O tym, jaki będzie finał tego obnażającego rzeczywiste "wpływy" w EPL jej niedawnego szefa przekonamy się w środę, gdy odbędą się wybory władz EPL.

Niezależnie jednak od ich wyniku, sprawa jest bardzo kompromitująca dla Tuska. "Nasz premier" nie tylko nie ma niczego do powiedzenia w kreowanej przez tandem niemiecko-francuski polityce UE (może, co najwyżej się pod nią podpisać, albo po prostu przyjąć bez sprzeciwu do wiadomości - jak to pokazał pakt migracyjny, czy "Zielony Ład"), ale "meblują" mu nawet własną partię.

Prawo i Sprawiedliwość było i jest znienawidzone przez unijny establishment, ale do tego, co mówili (i mówią) europosłowie tego ugrupowania w Strasburgu i Brukseli odnoszą się wszyscy poważnie. Z uległym w każdej dziedzinie wobec UE, a faktycznie wobec Niemiec, Tuskiem nikt się nie liczy. Bo i po co!

Ot, pozwoli mu się zgłosić kandydaturę Ursuli von der Leyen na drugą kadencję szefowej Komisji Europejskiej.

Twitter, Tysol.pl, Portal TV Republika, wch, RMF FM