Nocny dziwny wpis Giertycha. Chciał uderzyć w Czarnka - sam oberwał
Chwilę po północy na profilu Romana Giertycha, posła Koalicji Obywatelskiej, jak i prawnika rodziny Donalda Tuska, pojawił się wyjątkowo... zadziwiający wpis. Dotyczy on Przemysława Czarnka, kandydata Prawa i Sprawiedliwości na premiera.
W sobotę podczas konwencji w Polskim Towarzystwie Gimnastycznym „Sokół” w Krakowie lider PiS Jarosław Kaczyński ogłosił, że kandydatem jego partii na premiera będzie Przemysław Czarnek.
Od tamtej pory - były minister edukacji i nauki jest pod stałymi atakami obozu rządzącego.
Dziwny wpis Giertycha
Jednym z tych polityków, którzy zaczepiają publicznie kandydata PiS na szefa rządu jest Roman Giertych, zaufany człowiek Donalda Tuska.
Popełnił on - co ciekawe - w nocy, dziwny wpis na platformie X. Cytujemy jego treść poniżej:
Tragedia Czarnka.
Pewnego razu na lubelskiej wsi do spokojnej chaty patriotycznego Czarnka, który właśnie spożywał swojską owsiankę z jednej misy z poślubioną mu niewiastą, zakradł się niemiecki Tusk. Spoglądając na oświetlone jasną poświatą lampy naftowej spokojne oblicza przyszłego ulubieńca prezesa PiS, pomyślał sobie ten niecnota: już ja ciebie załatwię Polaku Czarnku. Gdy po spokojnej kolacji nasz patriota położył się w małżeńskim łożu, to Tusk wspiął się na dach i zręcznymi, przywyczajonymi do pracy na wysokościach rękami, przybił wraże, niemiecko-unijne panele do czarnkowego dachu, a potem rozciągnął druty podłączając chałupę do elektryczności. Gdy następnego ranka, o świcie, Czarnkowa wyszła z chałupy i dojrzała diabelskie połacie unijnego plugastwa na dachu zaraz zawołała Przemysława na pomoc. Ten zaklął siarczyście OZE-SROZE i już miał panele rozbierać, ale pilny posłaniec wezwał go do wójta. Tam w gabinecie Tusk z wójtem podali mu do podpisu różne dokumenty, w których stało, że dachowe diabelstwo będzie finansowane przez jakąś Ursulę von der Leyen której ani nasz Czarnek nie znał ani znać nie chciał. Zalękniony jednak marsowym obliczem wójta, który z PSL-u rodem, srogim swym obliczem stropił naszego prostaczka, podpisał dobry Czarnek wszystkie dokumenty i przyjął unijne srebrniki. Zaraz jednak do chałupy wrócił i już chciał plugawe ustrojstwo demontować, gdy chytry Tusk przejeżdżając obok przypomniał mu, że podpisał zobowiązanie do utrzymywania tej foto-tfu-woltaiki przez okres 18 miesięcy. I to stropiło tak Czarnka, że do dziś paneli nie usunął, ale zrobi to najbliższej niedzieli, gdy już ochłonie po zabiegu wypłukiwania szczepionek z żył, który mu zaleciła miejscowa szeptucha a i prezes PiS radził, aby to zrobił walcząc o głosy tych, którzy w szczepionkach, falach radiowych, wiatrakach i kanalizacji słusznie widzieli forpoczty wrażych ideologii.
Tak było co zaświadcza własnoręcznym podpisem wuj samego prezesa. Podpisano w Warszawie Roku Pańskiego 2026, w dzień drugi po 191 miesięcznicy smoleńskiej.
Pod wpisem znalazło się wiele komentarzy, świadczących o podejściu internautów do wpisu Giertycha:
Warto jednak zauważyć, że prof. Czarnek niejednokrotnie odnosił się do fotowoltaiki, którą ma zamocowaną na dachu swojego domu.
Eksperci dokładnie wiedzą, o co chodzi. "OZE jest sroze" i podałem to na przykładzie własnej instalacji fotowoltaicznej. Od dawna powtarzam, że mam panele, ale generalnie w naszym domu one nie przynoszą zakładanych korzyści
- wskazywał w wywiadzie dla Onetu.
Polityk argumentował, że unijna polityka doprowadziła Polaków do najwyższych rachunków za prąd w Europie. W jego ocenie, kraj powinien oprzeć swoją energetykę z powrotem na węglu. Zadeklarował też, kiedy dokładnie pozbędzie się paneli ze swojej posesji.
Dlatego oczywiście, zdemontuję, gdy tylko wrócimy do władzy i do normalnych, niskich cen energii dla wszystkich Polek i Polaków, postawimy na węgiel jako bazę, a w najbliższej przyszłości także na atom. Muszę tylko sprawdzić, jak się to utylizuje
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X