Napis „White Lives Matter” w Rzeszowie. Zamalowali bo rasistowski
Prokuratura zajmie się sprawą napisu „White Lives Matter” („Życie białych ma znaczenie”), który pojawił się na garażach w rzeszowskiej dzielnicy Kmity. Śledczy kwalifikują sprawę jako możliwe przestępstwo z art. 257 Kodeksu karnego, za które grozi do trzech lat pozbawienia wolności. Sprawa wywołała falę komentarzy o podwójnych standardach: to samo hasło, tylko z inną rasą, w przestrzeni publicznej traktowane jest zupełnie inaczej.
Postępowanie karne wszczęto po pojawieniu się na ścianie garaży w Rzeszowie hasła „White Lives Matter”. Napis znajdował się w dzielnicy Kmity, w pobliżu Parku Zdrowia, i przez kilka tygodni pozostawał nieusunięty. Dopiero 21 sierpnia został zamalowany.
Policja oglądała miejsce, próbowała pozyskać nagrania z monitoringu i skierowała sprawę do prokuratury. Kamery w okolicy nie ujęły jednak bezpośrednio ściany, dlatego autorzy nie zostali publicznie wskazani.
Sprawa może zostać oceniona przez pryzmat art. 257 k.k., który penalizuje publiczne znieważenie osoby lub grupy ze względu na narodowość, pochodzenie etniczne, rasę lub wyznanie. Za taki czyn grozi kara do trzech lat więzienia. Kontrowersja wynika z treści samego napisu. Nie zawierał on groźby, wezwania do przemocy ani obelgi skierowanej przeciwko innej rasie. Ograniczał się do stwierdzenia, że życie białych także ma znaczenie.
Hasło wiązano z hołdem dla Henry’ego Nowaka, 18-letniego Brytyjczyka zamordowanego w grudniu 2025 r. w Southampton. Nowak został śmiertelnie ugodzony nożem przez Vickruma Digwę, skazanego później na dożywocie z możliwością ubiegania się o zwolnienie po 21 latach. Sprawa wywołała w Wielkiej Brytanii ogromny spór: sprawca miał fałszywie oskarżać umierającego o rasizm, a pierwsi policjanci na miejscu zakuli ofiarę w kajdanki zamiast natychmiast udzielić pomocy. Dwóch funkcjonariuszy jest badanych pod kątem poważnego naruszenia obowiązków.
W czerwcu Obóz Narodowo-Radykalny (ONR) opublikował zdjęcia działaczy przy rzeszowskim napisie — z racami i symbolami organizacji — przedstawiając to jako gest solidarności po śmierci Nowaka. Podobne ujęcia, z zakapturzonymi mężczyznami, rozpowszechniła grupa Narodowy Rzeszów. Żadne z tych zdjęć nie dowodzi jednak, kto namalował graffiti. Policja tego dotychczas nie ustaliła.
Eksperci zarzucają władzom i środowiskom lewicowo-liberalnym stosowanie odmiennych kryteriów w zależności od tego, której rasy dotyczy hasło. Argument: „Black Lives Matter” jest akceptowane jako walka z dyskryminacją, a „White Lives Matter” automatycznie uznawane za rasizm i przedmiot interwencji policji.i.
Cała historia wykracza poza jedną ścianę w Rzeszowie. W tle stoi pytanie, które wraca w całej Europie: które slogany rasowe wolno malować na murze jako „słuszną walkę”, a które stają się przestępstwem nienawiści — i kto o tym decyduje.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X