Ten sam pociąg, ta sama godzina, DWA RAZY DROŻSZY bilet! Opozycja bije na alarm
Od 14 czerwca 2026 r. część popularnych połączeń PKP Intercity może zostać przeniesiona z dotowanej kategorii IC do komercyjnej EIC. Według wyliczeń posła PiS Michała Moskala oznacza to skok cen biletów nawet o ponad 100 proc. Na trasie Warszawa - Zakopane pasażer zapłaciłby 171 zł zamiast 71 zł, z Bydgoszczy do Lublina 171 zł zamiast 73 zł, a z Olsztyna do Krakowa 171 zł zamiast 76 zł. Opozycja alarmuje, że koalicja 13 grudnia miała możliwość reakcji, ale Ministerstwo Infrastruktury nie wystąpiło o badanie skutków tej operacji. Resort tłumaczy, że ceny pociągów komercyjnych są poza jego właściwością.
Interwencja w sprawie cen biletów kolejowych
Polacy mogą od połowy czerwca 2026 r. zapłacić za część połączeń PKP Intercity nawet ponad dwa razy więcej niż dziś. Według wyliczeń posła PiS Michała Moskala chodzi o osiem ważnych tras krajowych, na których pociągi mają zostać przeniesione z dotowanej kategorii Intercity do komercyjnej Express Intercity. Dla pasażera różnica będzie prosta i bolesna. Ten sam kierunek, często ta sama godzina, podobne postoje, a na bilecie zamiast 71, 73 czy 76 zł pojawi się cena 171 zł.
Z Warszawy do Zakopanego bilet w drugiej klasie ma kosztować 171 zł zamiast 71 zł. Z Bydgoszczy do Lublina 171 zł zamiast 73 zł. Z Olsztyna do Krakowa 171 zł zamiast 76 zł. W praktyce oznacza to podwyżki sięgające od 73 do 141 proc. Na ośmiu analizowanych trasach średnia cena biletu rośnie z około 80 zł do 171 zł.
O sprawie alarmuje opozycja. Poseł Michał Moskal z PiS złożył interpelację do Ministerstwa Infrastruktury i zapytał, czy resort wie o planach PKP Intercity, czy zbadał skutki dla pasażerów i mniejszych miejscowości, czy przewidział jakiekolwiek mechanizmy osłonowe. Odpowiedź resortu jest dla pasażerów fatalna. Ministerstwo przyznało, że zostało powiadomione o ośmiu wnioskach, ale nie wystąpiło do prezesa Urzędu Transportu Kolejowego o badanie równowagi ekonomicznej. Innymi słowy, miało narzędzie, żeby sprawę zatrzymać albo przynajmniej sprawdzić jej skutki, lecz go nie użyło.
Resort kierowany przez Dariusza Klimczaka z PSL zasłania się tym, że ceny w pociągach komercyjnych leżą poza właściwością ministra. Tak wygląda odpowiedzialność koalicji 13 grudnia za transport publiczny. Gdy państwowy przewoźnik szykuje ruch, który może mocno uderzyć po kieszeni tysiące pasażerów, ministerstwo odpowiada, że to już sprawa przewoźnika.
Rząd miał możliwość reakcji i nie zrobił nic
W lutym 2026 r. PKP Intercity złożyło w UTK osiem powiadomień o zamiarze uruchomienia krajowych połączeń komercyjnych w formule otwartego dostępu. Chodzi o kursy od 14 czerwca 2026 r. do 7 czerwca 2031 r. Na liście są trasy Warszawa Wschodnia - Zakopane, Bydgoszcz Główna - Lublin Główny, Gdynia - Wrocław, Gdynia - Łódź Fabryczna, Gdynia - Bielsko-Biała, Olsztyn - Kraków, Szczecin - Kraków i Szczecin - Przemyśl.
Dla wielu pasażerów brzmi to jak techniczna zmiana w papierach. W rzeczywistości chodzi o przeniesienie pociągów z systemu, w którym państwo dopłaca do połączeń publicznych, do systemu komercyjnego. Dziś pociąg IC ma cennik zależny od odległości. Po zmianie na EIC pasażer trafia do zupełnie innej taryfy. Dla wielu długich relacji krajowych cena bazowa w drugiej klasie wynosi 171 zł.
Tak powstają absurdalne różnice. Warszawa - Zakopane według obecnej tabeli IC to 71 zł. Po przejściu do EIC cena bazowa wynosi 171 zł. Bydgoszcz - Lublin dziś to 73 zł, po zmianie 171 zł. Olsztyn - Kraków dziś 76 zł, po zmianie 171 zł. Gdynia - Wrocław dziś 75 zł, po zmianie 171 zł. W pierwszej klasie rachunki będą jeszcze wyższe.
Ministerstwo nie może udawać, że nie miało nic do powiedzenia. Procedura otwartego dostępu przewiduje możliwość wystąpienia o badanie równowagi ekonomicznej, gdy nowe połączenie może wpływać na umowę o świadczenie usług publicznych. Resort z tej możliwości nie skorzystał.
Rachunek zapłacą zwykli pasażerowie
Najbardziej odczują to ci, którzy nie jeżdżą koleją dla wygody służbowej delegacji opłacanej przez firmę. Zapłacą studenci, rodziny, pracownicy dojeżdżający między miastami, mieszkańcy mniejszych ośrodków i ludzie planujący wakacje. Czteroosobowa rodzina jadąca z Warszawy do Zakopanego według wyliczeń posła Moskala zapłaciłaby dziś 284 zł za bilety w jedną stronę. Po zmianie byłoby to 684 zł. Różnica wynosi 400 zł. Za jedną podróż. Bez hotelu, bez jedzenia, bez powrotu.
Władza lubi mówić o wykluczeniu komunikacyjnym, ale przy takich cenach sama zaczyna je produkować. Mniejsze miasta nie potrzebują konferencji o dostępności transportu. Potrzebują połączeń, na które normalnego człowieka stać. Tymczasem na trasach wskazanych we wnioskach PKP Intercity pojawiają się stacje ważne dla lokalnych społeczności, m.in. Ciechanów, Mława, Kutno, Łowicz, Sochaczew, Dęblin, Puławy, Nałęczów, Kielce, Skarżysko-Kamienna, Miechów, Włoszczowa, Konin, Stargard czy Tomaszów Mazowiecki.
To nie są punkty na mapie dla kolejowych hobbystów. To miasta, z których ludzie dojeżdżają do pracy, na studia, do lekarza, do rodziny. Jeśli pociąg zatrzymuje się na kilkunastu stacjach pośrednich, zmiana kategorii uderza nie tylko w pasażera jadącego od początku do końca trasy. Uderza także w tego, kto wsiada po drodze i pokonuje krótszy odcinek.
W teorii PKP Intercity może oferować promocyjne bilety. Tyle że promocja nie jest prawem pasażera. Liczba tańszych miejsc jest ograniczona, a przewoźnik decyduje, kiedy i ile ich udostępni. Cena bazowa zostaje punktem odniesienia dla każdego, kto kupuje bilet później, jedzie w popularnym terminie albo nie trafi na promocyjną pulę. Przy wakacyjnych wyjazdach, długich weekendach i kursach w szczycie oznacza to jedno. Wielu pasażerów zobaczy właśnie tę wyższą cenę.
Butelka wody na pocieszenie
Całą sprawę najlepiej pokazuje standard usługi EIC. W pociągach tej kategorii pasażer drugiej klasy dostaje poczęstunek, w praktyce m.in. butelkę wody mineralnej. I tak oto pasażer z Warszawy do Zakopanego może dopłacić około 100 zł, a w zamian otrzyma wodę. Pasażer z Bydgoszczy do Lublina dopłaci około 98 zł, też z wodą. Pasażer z Olsztyna do Krakowa dopłaci około 95 zł, również z wodą.
Trudno o lepszy obraz polityki koalicji 13 grudnia wobec ludzi korzystających z kolei. Najpierw wyższy rachunek, potem komunikat, że minister nie odpowiada za ceny, a na końcu plastikowa butelka jako symbol nowego standardu. Opozycja ma rację, gdy mówi, że to kpina z pasażerów.
PKP Intercity uspokaja, że w wakacje 2026 r. nie planuje zmian w rozkładzie, kategoriach pociągów i cenach biletów. Tyle że wnioski złożone do UTK dotyczą okresu od 14 czerwca 2026 r. i obejmują relacje, które dziś budzą największe obawy.
Ministerstwo takich odpowiedzi nie dało. Nie pokazało analizy wpływu na mniejsze miejscowości. Nie przedstawiło prognoz cenowych. Nie zapowiedziało dopłat osłonowych. Nie wyjaśniło, co z umową PSC po 2030 r. W sprawie, która dotyczy portfeli tysięcy ludzi, resort zachował się tak, jakby problem był cudzy.
Po nagłośnieniu sprawy przez posła Michała Moskala do zarzutów odniosło się PKP Intercity. Spółka opublikowała komunikat w serwisie X, w którym przekonuje, że wnioski o otwarty dostęp oznaczają jedynie możliwość uruchomienia dodatkowych połączeń komercyjnych, a nie decyzję o zmianie obecnych pociągów ani zapowiedź podwyżek dla pasażerów. PKP Intercity zapewnia, że ceny biletów, oferta przewozowa i zasady korzystania z połączeń mają pozostać bez zmian.
Te deklaracje nie zamykają jednak sprawy, bo w dokumentach złożonych do UTK nadal widnieją konkretne trasy, konkretne terminy i komercyjny tryb dostępu, a Ministerstwo Infrastruktury przyznało, że nie wystąpiło o zbadanie ekonomicznych skutków tych wniosków.
Źródło: Interpelacja nr 16256 wraz z odpowiedzią Ministerstwa Infrastruktury (P. Malepszak), Portal Telewizji Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Katastrofa Starmera? Brytyjczycy nie wierzą już w Partię Pracy
Będzie czterech Polaków w FC Porto? Jest jasne stanowisko prezesa klubu ws. Lewandowskiego
Papież na La Sapienzy: pracujcie na rzecz pojednania między narodami i ochrony naszej Ziemi