Kto stoi za fałszywymi alarmami? To nie był przypadek!
Wśród osób zatrzymanych w związku z serią fałszywych alarmów w Warszawie znajduje się mężczyzna, który już wcześniej miał brać udział w podobnym procederze – wynika z ustaleń „Rzeczpospolitej”. Według informacji dziennika, podejrzany był wcześniej związany z grupą hakerów odpowiedzialnych za sparaliżowanie pracy setek urzędów i instytucji publicznych w całej Polsce.
Jak potwierdziła dziś Prokuratura, śledczy zatrzymali trzech młodych Polaków podejrzewanych o wywoływanie ostatnich fałszywych alarmów, m.in. dotyczących siedziby Telewizji Republika. Jeden z nich ma być cyberrecydywistą, który już wcześniej „testował służby” poprzez podobne działania.
Według ustaleń gazety, zatrzymani nie są obecnie łączeni ze zgłoszeniem pożaru w mieszkaniu prezydenta Karola Nawrockiego. Informacje w tej sprawie dziennik uzyskał w Centralnym Biurze Zwalczania Cyberprzestępczości.
O zatrzymaniach poinformował w środę rano na antenie TVN24 minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. Jak przekazał, wobec jednego z podejrzanych zastosowano trzymiesięczny areszt.
Zobacz: Kierwiński o fałszywych alarmach: są zatrzymani, będą kolejne akcje służb
Jeden z nich działał w grupie cyberprzestępczej?
To właśnie ten mężczyzna – jak podaje „Rzeczpospolita” – miał wcześniej działać w zorganizowanej grupie cyberprzestępczej. Jesienią ubiegłego roku Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości rozbiło grupę siedmiu osób podejrzewanych o wywołanie ponad 380 fałszywych alarmów skierowanych do ponad 1,5 tys. obiektów. W wyniku tych działań ewakuowano blisko 12 tys. osób.
Śledczy ustalili wówczas, że członkowie grupy mieli wysyłać fałszywe zawiadomienia o zagrożeniach, w tym terrorystycznych, kierować groźby karalne, tworzyć fałszywe dowody, a także posiadać materiały pornograficzne z udziałem małoletnich. W komputerze jednego z podejrzanych zabezpieczono dziesiątki tysięcy adresów e-mail przygotowanych do masowej wysyłki wiadomości do szkół, urzędów, polityków i innych instytucji publicznych.
CBZC informowało wówczas, że zatrzymani mogą odpowiadać nawet za kilkanaście tysięcy fałszywych alarmów kierowanych do instytucji państwowych, szpitali i urzędów. Jak zauważa „Rzeczpospolita”, 20-latek nie został wtedy aresztowany i – według obecnych ustaleń – miał kontynuować działalność przestępczą.
Według ustaleń dziennika, sprawa dotyczy fałszywych alarmów odnoszących się m.in. do siedziby TV Republika, mieszkania Tomasza Sakiewicza, posesji Jarosława Kaczyńskiego oraz mieszkania Sławomira Cenckiewicza.
Rzecznik Komendanta Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości kom. Marcin Zagórski zapowiedział wydanie oficjalnego komunikatu w sprawie.
Jak podaje „Rzeczpospolita”, podczas wcześniejszych przesłuchań podejrzani tłumaczyli swoje działania chęcią „przetestowania działania służb” oraz sprawdzenia, „jak trudno będzie ich namierzyć”.
Zatrzymany i aresztowany 20-latek ma – według ustaleń dziennika – podstawowe wykształcenie i nie ukończył gimnazjum.
Źródło: Republika, Rzeczpospolita
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X