Jak wiewiórka pospolita wstrząsnęła polską lewicą!
Od czwartku wieczorem głośno jest o zdjęciu wiewiórki, która miała zdechnąć w dziupli drzewa wyciętego w ramach ustawy zwanej #lexSzyszko. Informacja okazała się prawdziwa jak w Radiu Erewań. Drzewa nie wycięto, tylko ścięto gałąź. Zrobiono to w parku miejskim zarządzanym przez prezydent Warszawy, i do tego, zanim prawo, którego autorami są posłowie PiS-u, weszło w życie - czytamy w "Gazecie polskiej Codziennie".
Histeria wybuchła w czwartek wieczorem. Jeden z internautów (Przemek Bartos) wrzucił zdjęcie martwej wiewiórki w dziupli. Fotografia była tak skadrowana, że wyglądało na to, iż wiewiórka zdechła na pniu ściętego drzewa. „To zdjęcie właśnie staje się symbolem Lex Szyszko. Wiewiórka skulona w pniu drzewa” – ogłosił portal Gazeta.pl. Za nim poszły inne media, w tym m.in. tygodnik „Wprost”. W komentarzach ludzie dawali upust swojej wściekłości. „PiSiury zniszczyły gospodarkę, stadniny, teraz wyniszczą przyrodę” – napisał jeden z komentatorów. To i tak delikatny komentarz. Niektóre groziły ministrowi środowiska śmiercią.
W piątek okazało się jednak, że sprawa jest, delikatnie mówiąc… dęta. Szybko ustalono, że zdjęcie wykonano w parku Szczęśliwickim, którym zarządzają przedstawiciele Hanny Gronkiewicz-Waltz. Urzędnicy postanowili ściąć konar, który został złamany przez wiatr. Nie wycięli jednak całego drzewa, ale jedynie jego ułamany fragment
Najnowsze
24 lipca wygasają amerykańskie cła globalne. Wiadomo, co dalej...
Dobry początek nie wystarczył. GKS Katowice przegrał w Żylinie
Zbliża się pielgrzymka papieża do Francji. Pomagają generałowie w stanie spoczynku