Ekolodzy na rzekę fekaliów nie mają czasu
Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, sanepid, urzędnicy miejscy –wszyscy starają się rozwiązać problem niedziałającej przepompowni ścieków w Ołowiance w Gdańsku. Fekalia płyną do rzeki a śmierdzącego problemu nie dostrzegają jednak… organizacje ekologiczne, które wczoraj były zajęte wojną o krzesła w komisji ds. Puszczy Białowieskiej.
We wtorkowe przedpołudnie w Przepompowni Ścieków Ołowianka przestały działać urządzenia odbierające 60 proc. ścieków z Gdańska i odprowadzające je do Oczyszczalni Wschód. Awarię spowodowało zalanie komory pomp i znajdujących się tam czterech silników. Aby uniknąć zalania miasta, spółka zdecydowała o zrzucie ścieków do Motławy i Zatoki Gdańskiej. To oznacza poważny problem ekologiczny.
– Nie mam dla pana czasu, zajmujemy się dziś sytuacją związaną z Puszczą Białowieską – taką informację otrzymaliśmy w organizacji na co dzień interesującą się ochroną fok.
Po chwili jednak dostajemy odpowiedź na mejla. „Duży niepokój budzi fakt, że wyciek ma miejsce w pobliżu rezerwatów przyrody: Ptasi Raj i Mewia Łacha. Zatrucie siedlisk oznaczałoby, że substancje mogą dostać się do organizmów ptaków, ryb i bałtyckich ssaków. Taka sytuacja to zagrożenie dla fauny Zatoki Puckiej, choć na ten moment trudno oszacować długofalowe następstwa awarii.
Czytaj więcej w dzisiejszej „Gazecie Polskiej Codziennie”.
Serdecznie polecamy piątkowe wydanie "Codziennej".https://t.co/1HYRtWiDJA #GPC pic.twitter.com/MVHvbr4nDY
— GP Codziennie (@GPCodziennie) 17 maja 2018