Dramat turystów wracających z Malty. Utknęli na lotnisku w obcym kraju
Dramat Polaków, którzy mieli wrócić z krótkich wakacji z Malty do Polski, na wcześniej opłaconego i zorganizowanego Sylwestra. "Zamiast świętować Nowy Rok z bliskimi, utknęliśmy na lotnisku w obcym
kraju" - poinformowała nas pani Renata.
Jak informują nas osoby, które miały wrócić we wskazanym terminie do Polski lot linii Wizz Air na Warszawę Modlin został najpierw odwołany, przywrócony, a następnie opóźniony z godz. 8:25 na 19:50. W rezultacie po godz. 18 został odwołany całkowicie, a Polacy utknęli na Malcie.
"Rozumiemy trudne warunki pogodowe na lotnisku Modlin, ale tego samego dnia loty Ryanaira z Malty do Modlina się odbyły. Nasz – nie. Do dziś nikt nie potrafi nam tego wyjaśnić."
- piszą rozżaleni turyści.
Problemy z przylotem to nie jedyny afront jaki spotkał Polaków ze strony linii lotniczej. Jak wskazują, po informacji o odwołaniu lotu zostali zapewnieni, że linia lotnicza zajmie się zakwaterowaniem. Niestety były to tylko słowa.
Podczas przebukowania okazało się, że najbliższy lot jest dopiero 2 stycznia 2026 r. – i to nie do Modlina, ale do Katowic lub na lotnisko Chopina. Nikt nawet nie zapytał, jak mamy odebrać swoje samochody.
Najgorsze jednak przyszło później.
Powiedziano nam, że mamy zapewniony hotel – tylko na jedną noc, drugą mamy opłacić sami. Po chwili okazało się, że... nie ma żadnego hotelu. Zostaliśmy dosłownie wyrzuceni z systemu pomocy i poinformowani, że mamy „radzić sobie we własnym zakresie" – w Sylwestra, kiedy ceny noclegów są horrendalne, a dostępność zerowa. Rodziny z dziećmi, osoby starsze – wszyscy zostali pozostawieni sami sobie. Infolinia w języku polskim działała tylko do godz. 18. Potem nikt nie odbierał, nikt nie pomógł, nikt się nie interesował. Dodatkowo jedna z pasażerek choruje na cukrzycę typu 1. Miała przy sobie tylko tyle insuliny, ile potrzebne było na planowany pobyt. W Sylwestra przestał działać sensor do monitorowania glikemii. Zero pytań o stan zdrowia, zero zainteresowania, zero pomocy.
- wskazywała pani Renata.
W rezultacie Polacy stracili pieniądze za opłaconego Sylwestra w Polsce, pieniądze na dodatkowe noclegi, koszty wyżywienia, poczucie bezpieczeństwa i godności.
"To nie jest tylko historia o odwołanym locie. To historia o ludziach zostawionych samych sobie w obcym kraju, bez wsparcia, bez informacji i bez empatii" - napisała rozżalona turystka.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X