Tusk i Domański chcą grzebać w podatkach. Czarnek: DO DYMISJI!
Zapowiadane przez rząd zmiany w podatkach wywołały ostrą reakcję opozycji. Przemysław Czarnek przekonuje, że propozycje Donalda Tuska i Andrzeja Domańskiego zamiast upraszczać system, doprowadzą do większych obciążeń części przedsiębiorców. Polityk PiS szczególnie mocno zaatakował pomysł podniesienia stawki CIT oraz ograniczenia możliwości korzystania z ryczałtu.
Aby migać się od obietnicy o podwyższeniu kwoty wolnej od podatku - Donald Tusk zapowiedział w środę podczas konferencji prasowej pakiet zmian w podatkach, przygotowany wspólnie z ministrem finansów i gospodarki Andrzejem Domańskim. Nowe rozwiązania miałyby wejść w życie od 2027 roku.
Jednym z głównych założeń jest podwyższenie drugiego progu podatkowego z 120 tys. do 130 tys. zł. Dodatkowo dochody w przedziale od 130 tys. do 150 tys. zł miałyby zostać objęte stawką 24 proc., zamiast obecnie stosowanej w tym zakresie stawki 32 proc.
"Geniusze, do dymisji!"
Do propozycji rządu odniósł się podczas konferencji prasowej Przemysław Czarnek. Polityk PiS wskazywał, że zapowiadane zmiany nie są rzeczywistym uproszczeniem systemu podatkowego.
Jego zdaniem szczególnie problematyczne mogą okazać się rozwiązania dotyczące przedsiębiorców korzystających z ryczałtu. Rząd chce bowiem wrócić do wcześniejszego limitu przychodów uprawniającego do korzystania z tej formy opodatkowania. Zamiast obecnych 2 mln euro miałoby to być 250 tys. euro, czyli około 1 mln zł.
– Zmniejszenie, obniżenie tego poziomu przychodów, od których czy do których można zostawać na ryczałcie, z 2 milionów do 250 tysięcy euro. To jest osiem razy w dół, 90 proc. w dół, i to dotyka ogromnie wielu ryczałtowców w Polsce
– ocenił Czarnek.
Według polityka dla części przedsiębiorców taka zmiana może oznaczać, że prowadzenie działalności przestanie być opłacalne.
„Chcą zerżnąć pieniądze” z przedsiębiorców
Czarnek odniósł się także do wysokości nowego progu PIT. Zwrócił uwagę, że proponowane podniesienie granicy z 120 do 130 tys. zł jest niewielkie w porównaniu z wcześniejszą zmianą, kiedy próg został podniesiony z 85 do 120 tys. zł.
Polityk PiS przekonywał również, że zapowiadana ulga dla osób lepiej zarabiających będzie w praktyce niewielka.
– Dla człowieka, który zarabia 12 tysięcy złotych brutto, a to nie jest złe wynagrodzenie, oszczędność byłaby w wysokości 21 złotych, 21 złotych miesięcznie
– mówił.
W jego ocenie rząd próbuje przedstawiać kosmetyczną zmianę jako dużą ulgę podatkową, jednocześnie zwiększając obciążenia po stronie przedsiębiorców.
– Tusk z Domańskim uderzyli w polskich przedsiębiorców, nie w gigantów, którzy unikają płacenia podatku, tylko uderzają w polskich przedsiębiorców, z nich chcą zerżnąć pieniądze
– stwierdził Czarnek.
PiS chce prostszego systemu
Polityk przedstawił przy tym rozwiązanie, które jego zdaniem powinno zastąpić propozycję rządu. PiS chce podniesienia pierwszego progu podatkowego do 180 tys. zł, bez wprowadzania kolejnej stawki PIT.
– Trzeba podnieść go do 180 tysięcy złotych bez żadnej dodatkowej stawki PIT
– powiedział Czarnek, przypominając o założeniach tzw. planu Czarnka, obejmującego 21 punktów.
Jak przekonywał, takie rozwiązanie miałoby zachęcać Polaków do większej aktywności zawodowej i konsumpcji, a w konsekwencji również zwiększać wpływy z VAT do budżetu państwa.
„Łapy precz” od podatków
Na koniec Czarnek zdecydowanie zaatakował premiera oraz ministra finansów, domagając się wycofania się z proponowanych zmian.
– Łapy precz, panie Tusk i Domański. Łapy precz od polskich przedsiębiorców ciężko pracujących. Łapy precz od polskiego systemu podatkowego, który chcecie komplikować
– powiedział.
Polityk PiS zarzucił również rządowi nadmierne zadłużanie państwa i ostrzegał przed konsekwencjami polityki gospodarczej dla przedsiębiorców, w tym firm działających w sektorze rolno-spożywczym.
– Po prostu podajcie się do dymisji, geniusze. Ten geniusz Tuska prowadzi nas naprawdę do ruiny, zadłużając nas nieprawdopodobnie
– podsumował Czarnek.
Najnowsze
JAKIE JESZCZE ŚMIECI KAŻE NAM ZBIERAĆ TUSK Z HENNIG-KLOSKĄ?
Selekcjoner Egiptu zemdlał, próbując rozdzielić walczące żony. Potem rozwiódł się z jedną z nich
Najludniejsze miasto świata tonie. Prawie 40 proc. leży już poniżej poziomu morza