Przejdź do treści
NBP Prezes NBP Prof. Adam Glapiński: Narodowy Bank Polski ma w tej chwili ponad 613 ton złota. Jesteśmy w top 10 państw o największych zasobach złota na świecie. To jest historyczny moment.
08:58 Nawrocki: rozmawiałem we wtorek z prezydentem Zełenskim, to była kurtuazyjna dyskusja
08:29 Rutte: Stany Zjednoczone są silnie zaangażowane w sprawy Polski
07:57 Rutte: atak USA na Iran z ostatniej nocy był absolutnie konieczny
05:36 Wenezuela: Liczba śmiertelnych ofiar podwójnego trzęsienia ziemi wzrosła do 3 685
05:03 Świat: Siły USA przeprowadziły nocą z wtorku na środę nową rundę uderzeń na Iran, atakując ponad 80 celów przy użyciu precyzyjnej amunicji - podało Dowództwo Centralne USA (CENTCOM)
Ważne Ukazała się najnowsza książka "Reset" autorstwa prof. Sławomira Cenckiewicza, Michała Rachonia i Grzegorza Wierzchołowskiego. Szczegóły na stronie sklep.tvrepublika.pl oraz pod numerem tel. 22 232 37 70
Portal tvrepublika.pl Informacje z kraju i świata 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nie zasypiamy nigdy. Bądź z nami!
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej w Pucku oraz poseł Michał Kowalski zapraszają na spotkanie z posłem Patrykiem Wichrem. 8 lipca (środa), o godz. 18:00 w Harcerskim Ośrodku Morskim. Po spotkaniu odbędzie się Msza za Prezydenta RP w puckiej farze
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej w Bytowie zaprasza na spotkanie otwarte z Michałem Kowalskim Posłem na Sejm RP do Mądrzechowa k. Bytowa w dniu 10 lipca 2026 r. na godz. 15.00, ul. Sportowców 19, świetlica wiejska
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Chełm zaprasza na spotkanie z Krzysztofem Krzywińskim, prezesem Stowarzyszenia Kresy – Pamięć i Przyszłość, 10 lipca, godz. 17:00, Sanktuarium N.M.P w Chełmie, Wieczernik, ul. Lubelska 2
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Hajnówka zaprasza na spotkanie z dr. Markiem Wochem, Bezpartyjni Samorządowcy, 10 lipca, godz. 17:00, Akademia Przyrody, ul. Parkowa 8, Hajnówka
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Bartoszyce zaprasza na uroczystości upamiętniające Ofiary Zbrodni Wołyńskiej 11 lipca, godz. 10:00 Msza św. w Kościele św. Jana Apostoła i Ewangelisty. Godz. 11:00 Uroczystości na Placu przy pomniku Orła Białego, Bartoszyce
Wydarzenie Ruch Obrony Granic zaprasza na Mszę Świętą w intencji Polskich Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez banderowskie oddziały OUN-UPA na Wołyniu. Liturgia odbędzie się 11 lipca o godzinie 11:00 w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej w Częstochowie
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Częstochowa oraz Młodzieżowy Klub "Gazety Polskiej" Częstochowa zapraszają na Mszę Św. w intencji Ofiar Rzezi Wołyńskiej 11 lipca, godz. 11:00 Kaplica Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Tychy zaprasza na Marsz Wołyński 11 lipca, godz. 16:00 Msza Św. w Kościele pw. Św. Rodziny w Tychach. Godz. 17:00 Wymarsz spod Kościoła na Cmentarz Komunalny w Wartogłowcu
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Gliwice oraz Młodzieżowy Klub "Gazety Polskiej" Gliwice zaprasza na obchody 83 Rocznicy Krwawej Niedzieli, 11 lipca, godz.17:45, Msza św. Kościół Garnizonowy p.w. Św. Barbary
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Iława zaprasza na Miejskie Obchody Narodowego Dnia Ofiar Rzezi Wołyńskiej 11 lipca, godz. 18:00 Msza Św. w kościele pw Przemienienia Pańskiego w Iławie. Po mszy św świadectwa wołyńskie i światełko dla Wołynia
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Łódź zaprasza na Mszę Św. upamiętniającą 83 rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu. 11 lipca, godz. 18:00 Kościół p.w.św. Teresy ul. Kopcińskiego 1/3, Łódź. Po mszy św. spotkanie z prof. Przemysławem Żurawskim vel Grajewskim.
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Otwock zaprasza na Mszę Św. w intencji doktora Emila Jędrzejewskiego 8 lipca, godz. 7:00 Parafia bł. Ignacego Kłopotowskiego ul. Andriollego 73 w Otwocku
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Hrubieszów zaprasza na spotkanie z Poseł Anną Baluch 9 lipca, godz. 17:00. Budynek Cech ul. Partyzantów 9, Hrubieszów
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Busku-Zdroju zaprasza na spotkanie z kandydatem PiS na RPO Adamem Borowskim 10 lipca, godz. 17:00 Pensjonat Sanato ul. 1 maja 29, Busko-Zdrój
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Inowrocław zaprasza na uroczystości upamiętniające Ofiary Zbrodni Wołyńskiej 11 lipca, godz. 10:00 Msza św. w Kościele pw. Świętego Krzyża w Inowrocławiu
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Żarki zaprasza na obchody 83. rocznicę Zbrodni Wołyńskiej 11 lipca, godz. 18:00 Msza Św. w kościele parafialnym w Żarkach
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" we Wrocławiu zaprasza na Uroczyste obchody 83. rocznicy Zbrodni Wołyńskiej z Apelem Pamięci, 11 lipca, godz. 10:00 Pod Pomnikiem Mauzoleum na Bulwarze X. Dunikowskiego we Wrocławiu

Cud Narodzenia w cieniu pandemii i wojny o aborcję

Źródło: Pixabay, CC0

Boże Narodzenie to także święto, które przypomina nam o miłości. Jest ona obecna wszędzie – w naszych domach, rodzinach, otoczeniu, na ulicach, w naszej szkole, na naszej uczelni, w miejscu pracy czy osiedlowym sklepie, gdzie zawsze robimy zakupy. To miłość prozaiczna, ale piękna. Jednak największą i najpiękniejszą jest ta, która urzeczywistniła się w Betlejem

Wiele Wigilii już za mną. Najbardziej pamiętam tę, podczas której mój starszy brat przebrał się za Mikołaja i przyniósł rodzinie prezenty. Miałam sześć lat, brat – 15. Rozpoznałam jego szorstki głos świeżo po mutacji. Zastanawiała mnie nieobecność brata podczas wizyty Mikołaja (mówiono mi, że wyszedł z psem. Tyle że pies cały czas był w domu, szczekał i uważnie badał i obserwował dziwacznego przybysza w czerwieni. Zastanawiało mnie też to, że mój najstarszy, 20-letni brat jest wobec Mikołaja złośliwy, wciąż dokucza mu i przedrzeźnia, a Mikołaj nic sobie z tego nie robi. Przecież to nobliwy staruszek, dość ważna osobistość, wszystkie dzieci mają przed nim respekt, dlaczego zatem mój brat tak złośliwie go traktuje? A może bracia umówili się wcześniej między sobą na takie wygłupy? Coś mi w tym wszystkim wybitnie nie grało. Ale nie tylko dlatego tak dokładnie zapamiętałam akurat te święta, podczas gdy inne zatarły się w pamięci. Bo to były ostatnie święta spędzone z moim Tatą. Rok później był już na misji pokojowej w Libanie. Krótko po Nowym Roku powrócił z tej misji, ale nie tak, jak tego wszyscy oczekiwaliśmy. Wróciło bowiem jego ciało i rzeczy, które miał przy sobie. Poszybował nawet dalej niż do Libanu. Nagła, nieoczekiwana śmierć w wieku zaledwie 44 lat, z dala od bliskich, bez szans na pożegnanie.

Jak wielu z nas miało za sobą podobne przeżycia? Zwłaszcza dziś, w okresie pandemii. Moja bliska koleżanka również straciła w tym roku Tatę, właśnie z powodu koronawirusa. W chwili gdy leżał nieprzytomny pod respiratorem, nie mogła nawet potrzymać go za rękę. Nie mogła wesprzeć swojej mamy, która mieszka w innym mieście, w dodatku przebywa na kwarantannie. Choć mówi się, że koronawirus zbiera śmiertelne żniwo zwłaszcza wśród osób starszych i/lub schorowanych, tak naprawdę nikt niczego nie może być pewien. To nagły i niespodziewany cios. Dla nas wszystkich. Nawet jeżeli mieliśmy to szczęście, że sami nie chorowaliśmy na COVID-19, nie straciliśmy z jego powodu bliskiej osoby, nie drżeliśmy o to, czy przeżyje zakażenie i nie cieszyliśmy się z milczącego telefonu, bo każdy jego dzwonek mógł zwiastować tę najtrudniejszą i najbardziej bolesną wiadomość.

Wszyscy doświadczamy skutków koronawirusa, nawet jeżeli w najbliższym otoczeniu nie mieliśmy z nim styczności. Szczepionka z jednej strony budzi pewną nadzieję, z drugiej – nierzadko – lęk. Choć naszym dzieciom czy wnukom obce jest doświadczenie wojny, głodu, niewoli, przemocy, nędzy, przygnębiającego widoku ruin ukochanego miasta, widoku umierających czy rannych przyjaciół, człowieka w mundurze, wypowiadającego ostre, może niezrozumiałe, ale wyraźnie budzące lęk słowa, zamiast „Teleranka”, czołgów na ulicach, zomowców rozpędzających ludzi pałkami i armatkami wodnymi, zapamiętają podobnie, a może nawet jeszcze bardziej tragiczne doświadczenia. Ich dziadkowie widzieli niemieckich żołnierzy w hitlerowskich mundurach, widzieli niemniej brutalnych i przerażających żołnierzy sowieckich spod znaku czerwonej gwiazdy, widzieli Wojciecha Jaruzelskiego wygłaszającego orędzie odbierające im wolność. Widzieli czołgi, pałki, armatki wodne. Zagrożenie i strach były jednak doskonale widoczne. Wirusa natomiast nie widzimy, a sparaliżował nasze życie. Kazał wybierać pomiędzy lękiem o życie i zdrowie naszych starszych już rodziców czy dziadków a tęsknotą za nimi, za świętami spędzanymi zawsze wspólnie – bo kto wie, czy nie będzie to już ostatnie takie Boże Narodzenie. Być może odebrał nam też środki do życia, pracę czy firmę, w którą włożyliśmy tyle energii. Każdemu z nas pandemia coś (lub, co gorsza: kogoś) odebrała.

Jesteśmy zewsząd otoczeni cierpieniem, śmiercią i zagrożeniem. Dodatkowo – żyjemy w dość niespokojnych czasach. Choć najmocniej doświadczamy tego, co dzieje się w naszym kraju, to napięcia, konflikty polityczne, kryzysy są wszędzie, nie tylko w Polsce. Ale o co tym razem toczy się tak zwana wojna polsko-polska? O decydowanie w sprawie czyjegoś życia lub śmierci. O nowe, choć małe, słabe i kruche życie, które zawsze i samo w sobie wymaga wielu wyzwań i wyrzeczeń, jeszcze zanim opuści bezpieczne schronienie, którym jest jego mama. Opuści je i zacznie rozwijać się i żyć. Nierzadko jednak te wyzwania i wyrzeczenia mogą okazać się jeszcze większe, bo dziecko, które powołaliśmy do życia, może urodzić się chore, niepełnosprawne czy upośledzone. Może od najmłodszych lat samo doświadczać bólu i cierpienia, którego będziemy doświadczać także i my. Może o wiele za wcześnie umrzeć, co wiąże się z dodatkowym bólem i cierpieniem.

Kiedy spieramy się o granice dopuszczalności aborcji (do tego czy tego tygodnia czy miesiąca ciąży, w takiej to a takiej sytuacji, a może – bez ograniczeń, na życzenie. A może wcale?), kiedy chcemy decydować o czyimś życiu, coraz bardziej zaczyna brakować nam delikatności. Uwidacznia się to bądź na marszach, manifestacjach i protestach spod znaku czerwonej błyskawicy, bądź to na kontrmanifestacjach, bądź to w sieci i mediach społecznościowych. Nie słuchamy, nie rozmawiamy, ale wykrzykujemy swoje poglądy. Zupełnie przestajemy już hamować swój język, wyrzucamy z siebie obelgi, wulgaryzmy i ciężkie oskarżenia. Uderzamy w to, co jest święte dla naszych adwersarzy. A jeśli jesteśmy adresatami tego uderzenia, jeżeli dotyczy ono tego, co jest nam bliskie i dla nas święte, reagujemy jeszcze większym gniewem. Nasz gniew i frustrację potęguje także to, że sytuacja, w której żyjemy, nie jest normalna. Jesteśmy zmuszeni do izolacji, osamotnienia, musimy narzucać sobie pewne ograniczenia i rygory, a w dodatku – nie wiemy, kiedy będziemy mogli wrócić do normalnego życia – pójść do szkoły, na uczelnię, wyprawić wymarzone, huczne wesele, zdjąć z twarzy maseczkę, a przede wszystkim – nie bać się stale o swoich bliskich, życie, zdrowie, pracę czy firmę. To, że ponad naszymi głowami jakaś instytucja państwowa zatwierdza ustawę, na którą się nie zgadzamy, wydaje orzeczenie, z którym się nie zgadzamy, jest dla nas frustrujące, ale rzeczywistość pandemiczna jeszcze tę frustrację potęguje. Chcemy decydować o życiu i śmierci: arbitralnie stwierdzamy, że kto dokonuje aborcji, jest mordercą (nie zastanawiając się, co doprowadziło tę czy inną kobietę do takiej decyzji, czy nie zabrakło przy niej kogoś bliskiego, kto ułatwiłby jej podjęcie decyzji przeciwnej – niekoniecznie odpowiedzialnego partnera, ale kogokolwiek, kto wyciągnie pomocną dłoń). Z drugiej strony – stwierdzamy arbitralnie, że powinniśmy mieć prawo, aby pozbyć się dziecka np. z Zespołem Downa, zanim się jeszcze urodzi.

A w środku tego wszystkiego, tych sądów nad życiem i śmiercią kobiety i dziecka, przychodzi do nas Dzieciątko od patriarchów czekane, od proroków ogłoszone i od narodów upragnione. Będziemy w szczególny sposób myśleć o bliskich, będziemy wzajemnie dla siebie milsi, będziemy śpiewać kolędy, tak przepełnione miłością i czułością Maryi wobec Jezusa. Maryi, która raczej nie nadaje się na symbol proaborcyjnych protestów. Dla wielu katolików taka wizja, w dodatku urzeczywistniona w postaci okładki pewnego periodyku, może być obrazą uczuć religijnych, ale jest też obrazą wszelkiej logiki: bo Maryja, mimo wybitnie niesprzyjających warunków, podjęła decyzję na pewno niełatwą, ale najlepszą z możliwych dla nas wszystkich.

Boże Narodzenie to nie tylko święto rodzinne (stawiające jako wzór do naśladowania Świętą Rodzinę), religijne, chrześcijańskie, katolickie. To święto przypominające o godności i świętości każdego życia, choć tak kruchego i słabego. I to nie tylko w przypadku wad płodu, choroby czy niepełnosprawności, a nawet przedwczesnej śmierci już narodzonego dziecka. Nasze życie jest kruche i słabe przez cały czas, od pierwszego do ostatniego dnia. Przypominają nam o tym coraz ostrzejsze dyskusje o aborcji - czyli interwencji medycznej mającej na celu uśmiercenie dziecka rozwijającego się w łonie matki, a więc kwestii, która dla wielu z nas jest co najmniej wątpliwa etycznie, czy nawet bezwzględnie zła – zawsze i niezależnie od sytuacji, a z drugiej strony, dla wielu z nas, moralnie złe jest zakazywanie aborcji, nawet jeśli zakaz dotyczyłby tylko jednej z dotychczas istniejących przesłanek jej dopuszczalności. Przypomina nam o tym pandemia, codzienne statystyki Ministerstwa Zdrowia, które – jeżeli są dla nas tylko suchymi, nic niemówiącymi liczbami, to mamy wielkie szczęście. Przypominać nam będzie o tym osamotnienie, rozstanie i zawsze przypomni nam o tym pierwsze Boże Narodzenie bez kogoś bliskiego.

Ale Boże Narodzenie to także święto, które przypomina nam o miłości. Jest ona obecna wszędzie – w naszych domach, rodzinach, otoczeniu, na ulicach, w naszej szkole, na naszej uczelni, w miejscu pracy czy osiedlowym sklepie, gdzie zawsze robimy zakupy. To miłość prozaiczna, ale piękna. Jednak największą i najpiękniejszą jest ta, która urzeczywistniła się w Betlejem. W postaciach Świętej Rodziny. Boga, który ukochał nas do tego stopnia, że zapragnął być człowiekiem, narażając się przy tym na zwyczajne dla nas trudy i cierpienia, a następnie – na poniżenie, okrutną śmierć poprzedzoną niewyobrażalną męką. Maryi, która jako bardzo młoda, nastoletnia, uboga dziewczyna, przyjęła na Siebie tak ogromne wyzwanie i trud. Józefa, który, mimo początkowych wątpliwości i obaw, nie odrzucił tej Miłości, przyjął Ją z tak samo ogromną Miłością. Słuchajmy, akceptujmy, wybaczajmy. Owszem, dyskutujmy, nie zgadzajmy się ze sobą, ale mniej krzyczmy, a więcej słuchajmy. Powstrzymujmy się od surowych i krzywdzących osądów, od poczucia, że wiemy lepiej, że jesteśmy lepsi, bo mamy takie, a nie inne zdanie np. w kwestii aborcji. A nade wszystko – kochajmy.

Portal TV Republika