Prosił Tuska o niezwalnianie naukowców. W odpowiedzi otrzymał WEZWANIE do złożenia wyjaśnień
Były dyrektor Polskiego Ośrodka Rozwoju Technologii i b. prezes Sieci Badawczej Łukasiewicz - Andrzej Dybczyński w liście otwartym do premiera Donalda Tuska na X prosił go o powstrzymanie zwalniania naukowców z instytutu Łukasiewicz-PORT we Wrocławiu. W reakcji otrzymał odpowiedź, która może szokować.
Szokujące praktyki w instytucie Łukasiewicz-PORT
Na początku kwietnia w liście otwartym do Donalda Tuska, Andrzej Dybczyński napisał, że "kolejnych 11 naukowców zostało w minionym tygodniu zwolnionych z instytutu Łukasiewicz-PORT we Wrocławiu. W tym gronie są Polacy zachęceni do powrotu zza granicy i pracy naukowej w Polsce".
Oprócz nich kolejnym osobom obniżono pensje o połowę - „zmuszając de facto do poszukiwania nowej pracy”. W tym samym czasie, jak podkreślał, "pensje dyrekcji instytutu wynoszą prawie 50 tysięcy złotych, a pracownicy nienaukowi zatrudniani z rekomendacji politycznej pozostają chronieni."
Prezes instytutu Łukasiewicz, pan Hubert Cichocki (z rekomendacji PSL) oraz powołany przez niego dyrektor Instytutu, pan Jarosław Bosy, nie podejmują w tej sprawie żadnych działań. Ponad 76 pracowników instytutu podpisało już protest w tej sprawie. Otrzymuję od pracowników listy z prośbą o pomoc – jestem gotów przekazać je Panu Premierowi
- podkreślił.
Rozumiem, że z powodów politycznych Pan Premier nie interweniował, gdy w PORT zatrudniano polityków, gdy zwalniano z funkcji dyrektora profesor Alicję Bachmatiuk, gdy wybuchała afera z Panem wiceministrem Bartłomiejem Ciążynskim, gdy list do Pana pisała międzynarodowa rada instytutu, gdy Pan Jarosław Bosy zwracał 56 milionów złotych unijnych środków pozyskanych na rozwój PORTu, gdy zamykano laboratorium BSL-3.
— zaznaczył.
Zamiast odpowiedzi otrzymał... wezwanie
Dybczyński poprosił szefa rządu „o powstrzymanie zwalniania naukowców w Łukasiewicz-PORT”.
Teraz Dybczyński poinformował na X, że w reakcji na swój list otrzymał wezwanie do złożenia w ciągu 7 dni pisemnych wyjaśnień, pod groźbą podjęcia wobec niego dalszych działań:
"1. Co robiłem jako dyrektor PORT 4 lipca 2021 roku? 2. Co robiłem jako dyrektor PORT 19 lipca 2022 roku? Podobno moje służbowe auto (skoda Superb) było wówczas tankowane, po około 470 złotych" - poinformował.
Czy ktoś z Państwa mnie wówczas widział, zwrócił uwagę na moje nietypowe zachowanie lub inne charakterystyczne okoliczności? Jestem ciemnym blondynem, oczy niebieskie, wzrost 174cm, krępa budowa ciała, wiek 48 lat (wówczas). Znaków szczególnych brak. No może jeden - dużo żartuję, również z przygodnymi ludźmi. Będę niezmiernie zobowiązany za pomoc lub powiadomienie najbliższej jednostki Policji. Andrzej Dybczyński PS. Wezwanie poniżej. Zatarłem nazwisko radcy prawnego, ponieważ ci biedni ludzie jedynie wykonują rozkazy
- podkreślił we wpisie na X.
Źródło: Republika, X
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Polecamy Hity w sieci
Wiadomości
Najnowsze
ELITA KO BEZ KOLEJKI! Tak wygląda „uśmiechnięta” medycyna w praktyce
Prezydent zabiera się za umowę Mercosur. Pisze list do premiera
TYLKO U NAS
NIEOFICJALNIE: dziś, najpóźniej jutro ma być ogłoszona decyzja o obowiązkowej "edukacji zdrowotnej" w szkołach