60 lat temu wydano wyroki w tzw. aferze mięsnej. Nawet na komunę były one szokujące
To był jeden z najgłośniejszych procesów w czasach PRL. Wyroki, jakie zapadły przed 60 laty w tzw. aferze mięsnej, szokują nie tylko dziś, ale i wtedy budziły sprzeciw społeczny. 8 lutego 1965 roku głównego oskarżonego - Stanisława Wawrzeckiego - skazano (za przestępstwo gospodarcze!) na karę śmierci.
Afera mięsna do której doszło w latach 60. XX wieku związana była z przestępstwami w handlu mięsem w Polsce Ludowej. Przestępstwa, które odkryła specjalna komisja PZPR, polegały m.in. na kradzieży mięsa, zamianie towaru lepszego na gorszy, fałszowaniu faktur, wręczaniu łapówek osobom zajmującym się dostawą mięsa, które w zamian za to zapewniały większe dostawy. W aferze tej aresztowano około 400 osób, ale główną postacią w procesie był dyrektor Miejskiego Handlu Mięsem Warszawa Praga Stanisław Wawrzecki. Oprócz niego oskarżonych zostało również czterech dyrektorów uspołecznionego handlu mięsem, właściciel prywatnej masarni i czterech kierowników sklepów.
Proces, przed Sądem Wojewódzkim w Warszawie, rozpoczął się 20 listopada 1964 roku. Komunistyczna władza traktowała sprawę priorytetowo dążąc za wszelką cenę do tego, by wyroki były możliwie najwyższe.
Dlatego też postępowanie prowadzono nie w trybie przewidzianym przez Kodeks postępowania karnego lecz w trybie doraźnym, przewidzianym dekretem z 1945 roku, co było rażącym odstępstwem od stosowanych wtedy zwykle procedur, ograniczając m. in. prawo do obrony. Uniemożliwiono poddanie wyroku procedurze odwoławczej, a także poszerzono katalog możliwych do orzeczenia kar do kary śmierci włącznie.
Obrońcy oskarżonych wnosili o zmianę trybu postępowania, lecz wniosek nie został uwzględniony przez prezesa Sądu Wojewódzkiego w Warszawie.
Oskarżyciele wnieśli o trzy kary śmierci. Sąd Wojewódzki dla miasta Warszawy orzekł w wyroku wydanym 2 lutego 1965 jedną – wobec Stanisława Wawrzeckiego – która została wykonana 19 marca 1965 przez powieszenie w więzieniu na ulicy Rakowieckiej 37 w Warszawie. Czterech innych dyrektorów skazano na karę dożywotniego więzienia, a pozostali podsądni zostali skazani na kary od 9 do 12 lat więzienia. Orzeczono też przepadek mienia i wysokie grzywny.
27 lipca 2004 Sąd Najwyższy uchylił wyroki w aferze mięsnej, uzasadniając, że zapadły one z rażącym naruszeniem prawa. W ustnym uzasadnieniu wyroku pięcioosobowego składu sędzia Stanisław Zabłocki podkreślił, że wyrok nie może służyć pełnej rehabilitacji skazanych. To bardziej rehabilitacja wymiaru sprawiedliwości, który przed 40 laty nie zapewnił im rzetelnego i sprawiedliwego procesu. Sąd, umarzając postępowanie, jednocześnie podkreślił, że kasacja wniesiona przez Rzecznika Praw Obywatelskich nie podważała winy oskarżonych (Wawrzecki został oskarżony m.in. o branie łapówek od kierowników sklepów mięsnych – w sumie ok. 3,5 mln ówczesnych zł).
Czym tłumaczyć drakońskie, nawet w czasach PRL, wyroki w aferze mięsnej?
Jak podkreśliła Agata Grzywacz, autorka zamieszczonego w portalu Przystanek Historia artykułu pt. "Afera mięsna. Przebieg procesu, prasa, akta", mięso praktycznie przez cały okres PRL było czułym barometrem tak sytuacji gospodarczej, jak i nastrojów społecznych, deficytowym produktem strategicznym, o który potykała się praktycznie każda rządząca ekipa.
"Bezpośrednio po wojnie mięso znalazło się z oczywistych powodów w sferze zainteresowań instytucji zajmujących się „spekulacją”, ale bynajmniej nie w jej centrum. Zaczęto nań zwracać większą uwagę od początku 1946 roku, kiedy narastający kryzys aprowizacyjny zmusił do wprowadzenia tygodniowo aż trzech dni bezmięsnych w żywieniu zbiorowym i handlu.
Pod koniec lat czterdziesty rozpoczęła się „bitwa o handel” prowadząca de facto do jego upaństwowienia. Obejmując również sklepy masarskie, doprowadziła tylko do wzrostu pokątnego uboju i jego profesjonalizacji.
Kartki na mięso weszły latem 1951 r. w skutek załamania rynku mięsnego. Doprowadziło to nie tyle do nasilenia uboju i nielegalnego handlu, co do ich zauważenia i publicznego napiętnowania. Bony zaopatrzeniowe zniesiono 1 stycznia 1953 roku, jednocześnie podnosząc ceny mięsa do poziomu wolnorynkowego. Pod koniec 1954 r. rząd po raz kolejny nakazał wzmóc walkę z nielegalnym obrotem zwierzętami i spekulacją mięsem.
Po październiku 1956 r. wiele z przejawów tej spekulacji przestano na jakiś czas traktować jako przestępstwo i ścigać. Poprawiła się też nieco sytuacja rynkowa. Na krótko jednak, bo już latem 1959 r. nastąpiło kolejne nienotowane od lat załamanie. Krążyły plotki, że mięso jest wysyłane do ZSRR, Chin lub do NRD. Władysław Gomułka znacznie racjonalniej wytłumaczył przyczyny na plenum KC PZPR, 17 października 1959 r.: „W tym tkwi bowiem sedno zagadnienia – popyt na mięso jest większy niż jego podaż”.
Zdaniem „towarzysza Wiesława” mięso było za tanie i jadło się go za dużo. Sytuacja gospodarcza nie ulegała poprawie, wszystkie debaty nie dotykały istotnych schorzeń systemu gospodarczego, kończyły się uchwałami utrzymywanymi w tonie postulatywnym oraz apelami i zaklęciami propagandowymi. Realizację zgłaszanych postulatów uniemożliwiało centralne rozdzielnictwo dóbr, ilościowe planowanie, narzucanie przedsiębiorstwom ogromnej ilości wskaźników, a także inercja biurokratyczna aparatu partyjno-administracyjnego, z reguły nieprzygotowanego zawodowo i nieumotywowanego do elastycznego działania. Dawało to możliwość nadużyć, spekulacji wśród osób na stanowiskach kierowniczych w zakładach mięsnych, ubojniach i rozdzielniach mięsa. W takich okolicznościach na światło dzienne wyszła „Afera mięsna”, pokreśliła Agata Grzywacz.
Źródło: Republika, IPN, Przystanek Historia, Wikipedia
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X