Za miesiąc mieszkańcy Krakowa zadecydują o dalszym losie prezydenta Miszalskiego (KO)
24 maja w Krakowie odbędzie się referendum w sprawie odwołania prezydenta i rady miejskiej. Choć do przeprowadzenia referendum potrzeba było zgromadzenia tylko nieco ponad 58 tysięcy podpisów, na listach wnioskujących o odwołanie obecnych władz miejskich podpisało się ostatecznie prawie 134 tysiące uprawnionych do głosowania mieszkańców dawnej stolicy Polski. Nawet po odrzuceniu niektórych z nich - z powodu np. nieczytelnych podpisów - wystarczyło to z naddatkiem do podjęcia przez komisarza wyborczego decyzji o przeprowadzeniu referendum. Komisarz opublikował ją na stronie Państwowej Komisji Wyborczej 7 kwietnia. Emocje jednak nie opadły. Wielkie zdenerwowanie panuje zwłaszcza w Koalicji Obywatelskiej, z którego to ugrupowania wywodzi się prezydent Krakowa Aleksander Miszalski.
Przewodniczący struktur Koalicji Obywatelskiej w Małopolsce (bo i taką funkcję pełni Miszalski) nie może uznać swojego "panowania" w Krakowie za spokojne. Urząd prezydenta miasta objął Aleksander Miszalski 7 maja 2024 roku, a już po 20 miesiącach - pod koniec stycznia 2026 roku - rozpoczęła się zbiórka pod wnioskiem o jego przedterminowe odwołanie ze stanowiska. Inicjatorzy akcji referendalnej motywowali swoje działania m.in. podwyżkami cen biletów komunikacji miejskiej, organizacją strefy płatnego parkowania i wprowadzeniem strefy czystego transportu, zarzucali także Miszalskiemu wzrost zadłużenia miasta i krytykowali jego politykę kadrową - czyli mówiąc wprost: kolesiostwo.
Początkowo środowisko polityczne Miszalskiego bagatelizowało akcję, najwyraźniej uważając, że inicjatorom nie uda się zgromadzić wystarczającej liczby podpisów do przeprowadzenia referendum. By podkreślić zaufanie jakim KO obdarzyło i obdarza włodarza Krakowa, w marcu 2026 roku prezydent Krakowa został wybrany na przewodniczącego małopolskich struktur partii Tuska. Nic to jednak nie przyniosło, i referendum ostatecznie odbędzie się 24 maja.
Janczar Tuska atakuje
Odbędzie mimo bezprzykładnej akcji propagandowej i dyfamacyjnej kierowanej wobec przeciwników obecnej władzy Krakowa, w której "zasłużył się" m. in. Mikołaj Wasiewicz z Koalicji Obywatelskiej, skromnie przedstawiający się jako "najmłodszy radny powierzchniowo największej dzielnicy Warszawy – Wawra (87 tys. mieszkańców)" i "przewodniczący Komisji Ładu Przestrzennego i Ochrony Środowiska". Wasiewicz mimo młodego wieku znany jest od lat z bezgranicznego umiłowania swojego wodza. Nie ma posunięcia Donalda Tuska, które Wasiewicz nie przyjąłby z aplauzem. Z drugiej strony, wszyscy, których "najmłodszy radny" postrzega (zasadnie lub nie) jako przeciwników lidera KO i tej formacji, spotykają się ze strony Wasiewicza z brutalnym atakiem. Przekonał się o tym m.in. marszałek Sejmu Hołownia.
"Najmłodszy radny" zaatakował w marcu bezpardonowo inicjatorów akcji referendalnej w Krakowie. W opublikowanym przez siebie wpisie i dołączonej do niego grafice nie tylko kłamliwie zasugerował, że za akcją zbierania podpisów stali nie społecznicy, ale politycy opozycji (w tym Berkowicz, Mentzem i Kaczyński oraz oczywiście Czarnek), ale de facto obraził ponad 100 tys. mieszkańców Krakowa, którzy składając podpisy pod referendum już wyrazili swoje wotum nieufności wobec prezydenta Miszalskiego.
Wasiewicz swój wpis popełnił w marcu. Wcześniej, bo w lutym, w sprawie referendum wypowiedział się sam Tusk.
"To jest jakiś pomysł PiS-u czy Konfederacji na rozróbę polityczną", uznał wódz KO i premier. Tusk zaznaczył też, że prezydent Krakowa ma "pełne wsparcie jego ugrupowania".
W partii Tuska coraz bardziej nerwowo. KO w Krakowie rozpada się?
Donald Tusk jest, jak powszechnie wiadomo, specjalistą od "uroczystego unieważniania referendum". Czy i tym razem będzie to potrzebne? A może wystarczy po prostu uznać, że zarządzonego referendum po prostu... nie było, a jego wyniki - w przypadku przegranej Miszalskiego - nie są w związku z tym obowiązujące?
Wydaje się to sugerować poseł Dorota Marek (KO). "Referendum według mnie nie będzie skuteczne. Jest wiele przesłanek, choćby nieprawidłowości przy zbiórce podpisów, które wykazała PKW", stwierdziła 21 kwietnia poseł w wywiadzie dla Radia Kraków w likwidacji. Marek najwyraźniej, podobnie jak jej pryncypał, za nic ma to, że ostatecznie, po odrzuceniu przez PKW, części podpisów, referendum oficjalnie zarządzono. A może obok "neosędziów" doczekaliśmy się w "uśmiechniętej Polsce Tuska" także "neokomisarzy wyborczych"?
Koalicja Obywatelska robi jednak najwyraźniej dobrą minę do złej gry. W krakowskim KO wrze, gdyż, mimo poparcia centrali, mało kto chce już "umierać za Miszalskiego". Ostatnio partię Tuska opuściła radna Agnieszka Łętocha, która przeszła do partii Razem. Ugrupowanie to opowiada się za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego.
A sam prezydent? Zniechęca do udziału w głosowaniu, najwyraźniej licząc, że przy niskiej frekwencji nie będzie ono ważne. "Jeśli uważacie, że powinienem dokończyć kadencję, w dniu referendum zostańcie w domu" - zaapelował 7 kwietnia (cytat za Interią).
Lokale wyborcze w Krakowie będą otwarte w niedzielę 24 maja 2026 roku w godzinach 7:00-21:00. Mieszkańcy otrzymają dwie osobne karty do głosowania – jedną dotyczącą odwołania prezydenta, drugą dotyczącą odwołania rady miasta. Osoby z niepełnosprawnościami będą mogły skorzystać z nakładek na karty w alfabecie Braille’a.
Źródło: Republika, x.com, Interia, PKW
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X