Zmiana polityki USA ws. Ukrainy. Poważne konsekwencje dla Polski
Prezydent Donald Trump podjął decyzję o wstrzymaniu trwającej prawie dwa tygodnie serii codziennych operacji wojskowych wymierzonych w cele na terytorium Iranu. Ta decyzja, jak podkreśla gość Radia Republika, redaktor Aleksander Wierzejski, szef działu zagranicznego Telewizji Republika, otwiera kolejną szansę na porozumienie. W tle wybrzmiewa jednak ukraińska akcja, w wyniku której zatopiono irański statek.
Donald Trump nie tylko nakazał wstrzymanie bombardowań, ale też wstrzymanie szerszej operacji, która była zapowiadana – mówi Wierzejski. Mówiono o możliwym lądowaniu na wyspie Chark i zajęciu jej, co odcięłoby Iranowi możliwość eksportu ropy naftowej, albo o innych operacjach już na terenie Iranu.
Efektem obecnej przerwy będzie to, że Amerykanie dowiozą więcej sprzętu wojskowego w rejon Zatoki Perskiej.
Gość zwraca uwagę, że strategia Iranu, rzekomo uzgodniona z Chinami i Rosją, na razie przynosi odwrotne skutki.
Zakończyły się jakiekolwiek relacje z mniejszymi krajami Zatoki Perskiej, a wręcz te małe kraje zaczęły również atakować Iran. Nie do pomyślenia w ogóle kilka miesięcy temu – podkreśla.
Iran zagroził Ukrainie odwetem za zniszczenie irańskiego statku (według doniesień operującego na Morzu Kaspijskim), w wyniku czego zginął jeden z członków załogi.
Władze Iranu zaraz wystrzelą swoje niezwyciężone rakiety na Ukrainę i to ma być kara – relacjonuje Wierzejski.
W tle tej sytuacji rysuje się paradoks związany z rosyjskim przemysłem naftowym. Ukraińskie ataki, prowadzone od co najmniej dwóch-trzech miesięcy, skutecznie niszczą kluczowe instalacje.
Cele wskazują im Amerykanie, bo tu nie chodzi o to, żeby uderzyć w kwadrat terenu obok 500-800 metrów, na którym jest rafineria, ale żeby zniszczyć to urządzenie, którego odtworzenie zajmuje najwięcej czasu i kosztuje najdrożej – wyjaśnia redaktor.
Stąd kolejki po benzynę w Rosji i fakt, że Rosja kupuje ropę naftową, a nawet benzynę gdzie tylko może, w tym od Iranu.
Wierzejski wskazuje też na wyraźny zwrot amerykańskiej administracji wobec Ukrainy.
Kluczowym sygnałem stała się wizyta influencerki Laury Loomer (absolutnej trumpistki, której teksty podaje sam Trump) w Kijowie. Loomer, wcześniej powtarzająca rosyjską propagandę, teraz chwali Kijów, robi sobie zdjęcie przy McDonaldzie na tle spalonego przez Rosjan centrum handlowego i przeprosiła Ukraińców za swoje słowa, za swoje podejście, za niewrażliwość.
Prawdopodobnie Donald Trump i jego ekipa dokonali zwrotu o 180 stopni w stronę Ukrainy – ocenia Wierzejski.
Oznacza to, że dotychczasowa niechęć do pomagania Ukrainie może się skończyć jeszcze większą pomocą amerykańską – poza danymi wywiadowczymi także rakietami czy dronami.
Plan odciągnięcia Rosji od Chin, kluczowy dla Trumpa, najwyraźniej się nie udał. Potwierdzeniem jest m.in. 35-minutowe, chłodne spotkanie Marco Rubio z Siergiejem Ławrowem podczas szczytu ASEAN w Manili.
Dla Polski ta zmiana może mieć konkretne konsekwencje. Gdy Stany Zjednoczone ograniczyły wsparcie, Ukraina zaczęła mocniej opierać się na Berlinie, a w ukraińskich narracjach pojawiła się antypolska propaganda. Teraz, jak przewiduje gość, Ukraina będzie musiała zrewidować swoje stanowisko wobec Polski, bo Amerykanie widzą w nas ważny element infrastruktury bezpieczeństwa.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X