Semka: Tusk liczy na osłabienie PiSu, Morawieckim zajmie się później
W Telewizji Republika Piotr Semka skomentował eskalację konfliktu w PiS-ie i możliwe odejście frakcji Mateusza Morawieckiego. Publicysta podkreśla, że sukces nowego ugrupowania zależy przede wszystkim od samego byłego premiera, a rozłam może oznaczać znaczną utratę głosów całej prawicy przed wyborami 2027 roku.
W wywiadzie dla Telewizji Republika Piotr Semka analizuje trwający konflikt w Prawie i Sprawiedliwości oraz możliwy rozłam frakcji skupionej wokół Mateusza Morawieckiego. Zdaniem publicysty kluczowe pytanie dotyczy tego, czy takie ugrupowanie odniesie sukces. Wszystko będzie zależało od Morawieckiego. I wszystko też będzie zależało od tej części PiS-u, która zostaje na arenie pod sztandarem PiS-owskim – podkreśla Semka.
Jeśli ludzie Morawieckiego nie zostaną w partii, stoją przed nimi dwa główne scenariusze: start pod własnym sztandarem albo próba uzyskania puli miejsc od PSL-u.
Publicysta mocno wątpi jednak w ten drugi wariant.
Coraz częściej mówi się w PSL-u, że jednak rozważają start w ramach jednej listy koalicji 13 grudnia, czyli pod but Tuska, mówiąc brutalnie.
Z kolei to, co zostało z partii Szymona Hołowni, Semka określa mianem ruin.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie dała nadziei na sukces, a wśród byłych polityków Polski 2050 pojawia się już pytanie skierowane do Platformy: może nas weźcie, może nas uratujcie.
Publicysta wskazuje, że Jarosław Kaczyński zdecydował się rozstrzygnąć sprawę właśnie teraz, ponieważ uznał, że szansa na przejście frakcji Morawieckiego do bloku z PSL-em i resztkami Polski 2050 się rozwiewa.
Dlaczego Kaczyński to zrobił? – pyta Semka. Termin – lipiec – jest logiczny, bo to sezon ogórkowy, kiedy uwaga Polaków na politykę spada. Znacznie trudniej natomiast odpowiedzieć na pytanie o motywy. Jedna z wersji, lansowana przez zwolenników Morawieckiego, mówi o tym, że Sasin jak i Jacek Kurski zdemonizowali tego grilla, który ma się odbyć 31 lipca. To opowieść o Kaczyńskim, który nie myśli samemu i został wprowadzony w błąd.
Semka zauważa, że taka narracja była wygodna dla ludzi Morawieckiego, bo zdejmowała odpowiedzialność z prezesa PiS i dawała nadzieję na porozumienie na szczycie. Rozmówca zwraca uwagę, że rozpad nie oznacza prostej arytmetyki.
Za rozpad nie ma premii, albo inaczej jest premia ujemna. Znaczna część dotychczasowych wyborców PiS poczuje się oszukana, rozczarowana, zniechęcona i albo zostanie w domu, albo przeniesie głosy na inną partię. Do wyborów pozostał jednak rok i obie strony liczą, że zdążą odzyskać elektorat. Niektórzy nawet zakładają, że osobny start Morawieckiego i PiS-u pozwoli wyłowić biernych wyborców lub tych, którzy wcześniej rozważali Konfederację.
Semka sceptycznie odnosi się jednak do możliwości stworzenia szerokiej prawicowej koalicji przed wyborami.
Ja raczej w to nie wierzę. Możliwa jest ewentualnie koalicja po wyborach, choć będzie bardzo trudna. Liderzy Konfederacji – Mentzen i Bosak – nie przepadają za sobą, mówiąc delikatnie, ale mają dość oleju w głowie, by trzymać buzię na kłódkę.
Publicysta krytykuje jednocześnie ich reakcję na kryzys w PiS-ie. Bosak pouczał, by PiS szybciej się rozdzielił, a Mentzen napisał wpis, który Semka ocenia jako czysto nihilistyczny i nie na poziomie lidera dużego ugrupowania.
Porównując obecną sytuację do odejścia Jarosława Gowina sprzed pięciu lat, Semka zauważa istotną różnicę. Wtedy przy Gowinie zostało zaledwie kilka osób. Teraz frakcja Morawieckiego liczy plus minus ponad 40 szabel, w tym europosłowie. Ostateczną liczbę osób, które nie złożą deklaracji lojalności, poznamy prawdopodobnie jutro o godzinie 12.
Publicysta zakłada, że gdzieś około 30 osób może zostać przy Morawieckim. Zmienił się też kontekst polityczny. W 2021 roku PiS był dużą partią u władzy. Dziś nie rządzi i ma poważnych konkurentów po prawej stronie.
To siłą rzeczy zmniejsza siłę Jarosława Kaczyńskiego. Jego pozycja nie jest już tak silna jak trzy lata temu, a media nieprzychylne PiS-owi grają na rozłam. Dla obozu Donalda Tuska najważniejszym zadaniem jest maksymalne osłabienie PiS-u, a dopiero później zajmą się samym Morawieckim.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X