Przydacz po posiedzeniu Rady Pokoju: to leży w naszym interesie
Jeśli można postarać się zrobić coś dobrego w kontekście Bliskiego Wschodu ale też w relacjach dwustronnych polsko-amerykańskich to wydaje mi się że taki czysty emocjonalny antyamerykanizm jaki prezentuje dzisiaj strona rządowa jest po prostu krótkowzroczny i nieprzydatny polskiemu bezpieczeństwo - powiedział w Waszyngtonie Marcin Przydacz po posiedzeniu Rady Pokoju.
Gest wobec Waszyngtonu. Polska wzmacnia relacje transatlantyckie
Jak zauważył prezydencki minister Marcin Przydacz po posiedzeniu Rady Pokoju dyskusja głównie dotyczyła kwestii pokoju na Bliskim Wschodzie w tym przyszłości Strefy Gazy oraz w jaki sposób reagować na potencjalne pojawiające się zarzewia konfliktu.
W tym miejscu trzeba by oczywiście także powiedzieć, że nie było tutaj w żaden sposób artykułowane żadne oczekiwanie dotyczące wpłat jakiegokolwiek miliarda dolarów, o czym niestety dezinformowano w polskiej przestrzeni niepublicznej. Nie było tak że oczekiwania wysyłania jakichkolwiek wojsk do Strefy Gazy nie było też innych obowiązków
- powiedział Przydacz.
Jak dodał Szef Biura Polityki Międzynarodowej "były takie państwa zwłaszcza państwa arabskie, które deklarowały swoje środki finansowe na przyszły rozwój Strefy Gazy, co jest zupełnie zrozumiałe. -Aby móc zapewnić pokój stabilność w regionie potrzebna jest także inwestycja finansowa, ale tym zajmują się ci donorzy, którzy byli na to gotowi - dodał.
Marcin Przydacz wyjaśnił, że Polska wzięła udział w tej dyskusji w charakterze obserwatora w imię solidarności i wspólnego wspólnego stanowiska z kluczowymi partnerami i sojusznikami.
Stany Zjednoczone zaprosiły wiele państw europejskich do tej inicjatywy, pan prezydent Karol Nawrocki, uznał że, aby móc kiedyś w przyszłości także oczekiwać zainteresowania naszych partnerów i sojuszników Europą Wschodnią, tym co się dzieje wokół Ukrainy, tym co się dzieje wobec agresywnej postawy Rosji warto pokazywać swoje zainteresowanie także w innych tematach a nie tylko myśleć egoistycznie o tym co jest tu i teraz
- powiedział prezydencki minister.
Jak zauważył Marcin Przydacz może się zdarzyć taki moment kiedy będziemy potrzebowali aktywności naszych partnerów i sojuszników.
W związku z tym obecność przy tym stole tutaj dzisiaj była w interesie Rzeczypospolitej, oczywiście była także i elementem wzmocnienia relacji transatlantyckich. Myślę, że podobnie myślał prezydent Rumunii przyjeżdżając podobnie pewnie myślał premier Republiki Czeskiej. Wszystkie te państwa Wschodniej flanki które zagrożone są agresywną polityką rosyjską jako zależne od stabilności poparcia Waszyngtonu w zakresie obecności wojskowej chociażby, starają się wykonywać pewne gesty wtedy kiedy taka potrzeba istnieje
- dodał.
Jak podkreślił Przydacz są takie państwa Europy Zachodniej, które mają nieco inną perspektywę, ale Polska graniczy z Rosją i Białorusią oraz ma 9 tysięcy wojska amerykańskiego na swoim terytorium więc warto w te dobre relacje dwustronne z amerykańską administracją bez względu na to kto nią dzisiaj zarządza.
Dziś jest to prezydent Trump parę lat temu był to prezydent Biden. Nie wiemy co będzie w przyszłości ale warto o te relacje zabiegać i tym zajmuje się pan prezydent Karol Nawrocki
- wskazał prezydencki minister.
Źródło: Republika.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X