Porównał Cilię Flores do Eleny Ceaușescu
W spektakularnej akcji sił specjalnych USA, były prezydent Wenezueli Nicolás Maduro został aresztowany i przetransportowany do Nowego Jorku, gdzie czeka go proces za narkoterroryzm. Jak podkreśla Tomasz Grzywaczewski, korespondent telewizji Republika, ta operacja to nie tylko cios w reżim Maduro, ale także sygnał dla rywali USA, takich jak Rosja i Chiny, o nowej erze w polityce zagranicznej pod rządami Donalda Trumpa.
Tomasz Grzywaczewski wyjaśnia, że wybór Nowego Jorku nie jest przypadkowy.
Nakaz aresztowania i taki akt oskarżenia Maduro został już w roku 2020 właśnie wydany przez sąd znajdujący się w Nowym Jorku. Stąd też jurysdykcja właśnie sądu nowojorskiego i taka właściwość.
Maduro trafił do aresztu w Brooklynie, znanego z przetrzymywania prominentnych więźniów, takich jak Ghislaine Maxwell czy producent muzyczny Diddy. Zarzuty obejmują "narkoterroryzm, spisek w celu importu kokainy oraz posiadanie broni maszynowej.
Wykorzystywał państwowe instrumenty do tego, żeby prać pieniądze, żeby ten biznes narkotykowy się kręcił. Wykorzystywał nawet paszporty dyplomatyczne - dodaje Grzywaczewski
Grozi mu dożywocie, proces może być długi, choć skazanie wydaje się bardzo prawdopodobne. W sprawę zamieszana jest też żona Maduro, Cilia Flores, którą reporter porównuje do Eleny Ceaușescu, żony rumuńskiego dyktatora:
Nie wiem, czy aż tak demoniczna, jak straszliwa Elena Ceaușescu była ta pani, ale może się dowiemy.
Przechodząc do historycznych paraleli, Grzywaczewski przypomina operację z 1989 roku przeciwko Manuelowi Noriedze w Panamie, gdzie zaangażowano 20 tysięcy żołnierzy. Tym razem akcja była błyskawiczna, przypominająca "grę komputerową", co podkreśla różnicę w podejściu obecnej administracji.
Opisując szczegóły akcji, Grzywaczewski podkreślił jej precyzję:
To rzeczywiście była niezwykle spektakularna operacja, która wymagała połączenia działania zarówno amerykańskiego lotnictwa, ponieważ w uderzeniach na cele w Caracas i w okolicach Caracas zaangażowane było 150 amerykańskich samolotów bojowych, z działaniem oczywiście sił specjalnych tutaj żołnierzy elitarnej jednostki Delta Force, a wreszcie doskonała praca operacyjna amerykańskiego wywiadu.
Maduro chroniony był przez kubański wywiad i często zmieniał miejsce pobytu, ale Amerykanie uderzyli w momencie słabości ochrony. Rosyjskie systemy obrony, takie jak S-300 czy BUK, zawiodły całkowicie:
Kompletnie nie sprawdziły się rosyjskie systemy obłony powietrznej. W tej akcji nie zginął i nie został ranny żaden amerykański żołnierz, a tylko jeden z helikopterów biorących udział w akcji został uszkodzony, ale zdołał bezpiecznie powrócić do bazy. Ta perfekcyjna egzekucja prowadzi do pytań o przyszłość Wenezueli, gdzie enigmatyczna wypowiedź Trumpa – "We run the country" – budzi kontrowersje i obawy o długoterminowy plan.
Grzywaczewski wyraża niepokój co do dalszych zamiarów USA:
Tego jeszcze w tym momencie nie wiemy. To znaczy rzeczywiście ta wypowiedź amerykańskiego prezydenta była bardzo enigmatyczna. Krytyka płynie z mediów liberalnych, jak New York Times, nazywających działania "niemądre i bezprawne", ale nawet konserwatywne kręgi obawiają się, co oznacza "rządzenie Wenezuelą".
Reporter zwraca uwagę na ignorowanie opozycji, w tym laureatki Nobla Marii Coriny Machado, i potencjalną współpracę z wiceprezydent Delcy Rodríguez, częścią reżimu Maduro.
Czy właściwą drogą będzie próba jakiegoś porozumienia się z pozostałościami tego madurowskiego reżimu? Tutaj pojawiają się takie zastrzeżenia, że właśnie jak miałaby wyglądać ta potencjalna współpraca. Z kim współpracować, czy z tymi pozostałościami tego reżimu, czy jednak doprowadzić się do tego, żeby po prostu w Wenezueli odbyły się demokratyczne wybory.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X