Ekspert ostrzega: ingerencja UE w wybory może doprowadzić do wojny domowej
Ekspert ds. ingerencji wyborczych dr Norman Lewis ostrzega, że Unia Europejska rozwija mechanizmy pozwalające dyskredytować i podważać wyniki wyborów, gdy wygrywają w nich siły suwerenistyczne. Jego zdaniem dalsza eskalacja tych działań, zwłaszcza w dużych krajach takich jak Francja czy Niemcy, może doprowadzić nawet do wojny domowej.
Bruksela coraz skuteczniej stosuje narzędzia pozwalające kwestionować legitymizację wyników wyborów, które nie odpowiadają jej politycznej linii – szczególnie gdy zwycięstwo odnoszą ruchy suwerenistyczne. Jak podkreśla doktor Norman Lewis z Obserwatorium Ingerencji Wyborczych MCC Brussels, mechanizm ten działa zarówno przed, w trakcie, jak i po głosowaniu.
Najpierw buduje się narrację o zagrożeniu „dezinformacją” i „ingerencją zewnętrzną” (głównie rosyjską), by później móc podważyć sam wynik wyborczy, jeśli okaże się on „niewygodny”. Lewis wskazuje, że w ciągu ostatnich siedmiu lat rządy zachodnie przyjęły o 70 proc. więcej ustaw ograniczających wolność debaty publicznej.
Jako laboratorium tych praktyk wskazuje się obecnie Węgry, gdzie 12 kwietnia odbędą się wybory parlamentarne. Według eksperta już teraz tworzy się narrację o rzekomej porażce Viktora Orbána, co ma przygotować grunt do zakwestionowania ewentualnego zwycięstwa jego ugrupowania.
Największe zagrożenie Lewis widzi jednak w sytuacji, gdy podobny schemat zostanie zastosowany w dużych krajach Europy Zachodniej.
Czy potraficie sobie wyobrazić, co się stanie, jeśli Unia Europejska nie uzna wyniku wyborów we Francji? – pyta retorycznie.
Jego odpowiedź jest jednoznaczna: „Będzie wojna domowa”. Ekspert podkreśla, że takie działania to „zabawa z ogniem”.Zdaniem Lewisa za tym zjawiskiem stoi głęboka zmiana europejskich elit – zastąpienie polityków zakorzenionych w społeczeństwie przez technokratów, pracowników think tanków i organizacji pozarządowych, którzy nie reprezentują rzeczywistych społeczności, lecz homogeniczny, oderwany od rzeczywistości światopogląd. Wspiera ich ogromna biurokracja unijna, działająca jak samonapędzająca się maszyna.
Ekspert zauważa jednocześnie, że coraz więcej obywateli zaczyna dostrzegać ten mechanizm i sprzeciwiać się mu. Ostateczny wynik zależy od tego, czy instytucje unijne będą gotowe zaakceptować demokratyczne wyniki, które podważają ich dominację, czy też zdecydują się na dalsze napięcie systemu.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X