Bogucki bez litości dla Tuska. Ujawnił, po co premierowi „swój” Trybunał
Jeszcze przed decydującym głosowaniem Zbigniew Bogucki z sejmowej mównicy ostro uderzył w Donalda Tuska i przedstawił swoją ocenę powodów, dla których premier tak konsekwentnie forsował kandydaturę Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Szef Kancelarii Prezydenta RP mówił o próbie zdobycia politycznych wpływów w TK, możliwym podważaniu prerogatyw prezydenta Karola Nawrockiego, a także o unijnych planach dalszej federalizacji. – „Czyja ma być Polska?” – pytał Bogucki, wskazując na – jego zdaniem – znacznie szerszą polityczną stawkę. Kilka chwil później Sejm wybrał Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Przed głosowaniem w Sejmie wyjątkowo ostro wystąpił szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki. Z mównicy przekonywał, że forsowanie kandydatury Berka nie jest – w jego ocenie – wyłącznie kwestią obsadzenia wakatu w Trybunale Konstytucyjnym.
Bogucki kreślił znacznie szerszy polityczny scenariusz i pytał wprost, dlaczego premier Donald Tusk, mimo pojawiających się zastrzeżeń, tak konsekwentnie zabiega o wybór swojego byłego ministra.
Berek w Trybunale mimo wątpliwości
Kandydatura Macieja Berka od początku wywoływała spór. Opozycja zwracała uwagę m.in. na wątpliwości dotyczące spełnienia formalnych wymogów związanych z wykonywaniem zawodu radcy prawnego. Dyskusja toczyła się również wokół faktu, że Berek jeszcze niedawno był ministrem w rządzie Donalda Tuska. Krytycy jego kandydatury wskazywali, że przez lata obecna koalicja rządząca podkreślała konieczność ograniczenia politycznych wpływów w Trybunale Konstytucyjnym.
Mimo tych zastrzeżeń Sejm zdecydował o wyborze Berka.
Tuż przed głosowaniem szef KPRP zwrócił się bezpośrednio do Donalda Tuska.
– Dlaczego pan premier Donald Tusk z takim uporem, mimo oporu części swoich koalicjantów, mimo głosów sprzeciwu niektórych środowisk, które do tej pory bezwarunkowo pana popierały prawniczych, forsuje pan tę kandydaturę?
– pytał Bogucki.
„Swoja prawą rękę w Trybunale”
W ocenie szefa Kancelarii Prezydenta RP odpowiedź była jednoznaczna. Bogucki przekonywał, że Donald Tusk potrzebuje w TK osoby, która będzie realizowała jego polityczne oczekiwania.
– Po pierwsze, żeby mieć swojego pretorianina, swoją prawą rękę w Trybunale Konstytucyjnym, człowieka, który ogarnie tych, którzy nie poradzili sobie i nie sprostali pana politycznym oczekiwaniom do tej pory w Trybunale Konstytucyjnym i będzie takim hersztem, przywódcą, który będzie próbował przejąć Trybunał albo stworzy Trybunał równoległy.
Bogucki mówił również o pojawiających się – jak zaznaczał – różnych koncepcjach dotyczących dalszego funkcjonowania państwa i pozycji prezydenta.
– Nie wiem, jakie pan ma jeszcze koncepcje, bo przecież pojawiają się różne, nawet te o zawieszeniu prezydenta Rzeczypospolitej. Przestrzegam, jeżeli pan będzie chciał dokonać takiej wolty, nie sądzę, żeby pan chciał to zrobić, bo jest pan zbyt rozumny, to wtedy pan sromotnie to przegra.
Weto prezydenta przeszkodą?
Szef KPRP wskazywał również na perspektywę kolejnych lat. Jego zdaniem Donald Tusk może chcieć uzyskać wpływ na Trybunał Konstytucyjny także dlatego, że nawet po kolejnych wyborach prezydent Karol Nawrocki nadal będzie dysponował swoimi konstytucyjnymi prerogatywami.
– Premier Donald Tusk potrzebuje Trybunału, bo jeżeli, to nie daj Boże, mam nadzieję, że Polacy na to nie pozwolą, w 2027 odnowiłby swoją kadencję, to wciąż będzie rządził prezydent Nawrocki i wciąż będzie ten głos Polaków słyszany z Pałacu Prezydenckiego i wciąż mogą być w złych rozwiązaniach weta i odmowy podpisu.
Bogucki przekonywał, że właśnie prezydenckie weto może być jednym z powodów, dla których – jego zdaniem – obecna władza chce zmienić układ sił wokół Trybunału.
– A pan sobie już na to nie może pozwolić, więc będzie pan próbował przy użyciu Trybunału Konstytucyjnego podważać prerogatywy prezydenta, podważać chociażby prerogatywę wyłączną, jaką jest weto.
Co więcej, w jego ocenie przychylny obecnej władzy Trybunał mógłby być potrzebny Donaldowi Tuskowi także wtedy, gdyby jego obóz przegrał wybory.
– Mam nadzieję, że ten się zmaterializuje. A więc wtedy, kiedy Polacy powiedzą wam już dość, stop obłudy, hipokryzji, stop tych rządów bezprawia, stop łamania Konstytucji, stop oszukiwaniu Polaków.
Bogucki przekonywał następnie, że w takim scenariuszu TK mógłby – jego zdaniem – służyć do podważania decyzji podejmowanych przez przyszłą większość.
– Wtedy, szanowni państwo, panie premierze Donaldzie Tusku, będzie panu potrzebny ten Trybunał, nie tylko żeby hamować ten rząd prawicowy czy rząd konserwatywny współdziałający z prezydentem, ale będzie pan go potrzebował także po to, żeby mieć gwarancję, żeby mieć gwarancję niekaralności.
Bogucki w swoim wystąpieniu wskazał również na wątek europejski. Odniósł się do prac nad budżetem Unii Europejskiej i przyszłej roli prezydenta RP.
– Procedowany jest budżet Unii Europejskiej i w ramach tej procedury będzie potrzebna zgoda prezydenta Rzeczypospolitej.
Następnie ostro zaatakował politykę Donalda Tuska wobec europejskich instytucji i niemieckich polityków.
– A wiadomo, jakie są tendencje pana koleżanka, przyjaciółka, promotorka Ursula von der Leyen chce Unię Europejską sfederalizowaną i pan wykona te polecenia. Ale potrzebny jest panu do tego Trybunał Konstytucyjny.
„Czyja ma być Polska?”
Na zakończenie wystąpienia Bogucki zwrócił się do posłów i postawił serię pytań dotyczących tego, kto powinien decydować o najważniejszych sprawach państwa.
– Zapytam i zapytajcie się sami, czyja ma być Polska? Czy Polska ma być Donalda Tuska? Czy Polska ma być jednej partii politycznej? Czy Polska ma być niemieckich polityków? Czy Polska ma być Trybunału TSUE, ETPCz?
– Czy Polska ma być tego czy innego prezydenta? Czy Polska ma być Trybunału Konstytucyjnego? Czy Polska ma być Sądu Najwyższego?
I odpowiedział:
– Polska jest własnością suwerena, a tym suwerenem jest naród i ten naród od was oczekuje decyzji, która będzie w interesie narodu, a nie w interesie politycznym.
Kilka chwil później decyzja Sejmu zapadła. Maciej Berek został wybrany na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, zdobywając poparcie wymaganej większości. Sam wybór przez Sejm nie kończy jednak wszystkich formalnych etapów związanych z objęciem funkcji.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X