"Podnieś rękę, Boże Dziecię..."- o pięknie i bogactwie polskich kolęd i pastorałek

Joanna Jaszczuk 24-12-2020, 15:30
Artykuł
Szopka bożonarodzeniowa, zdj. ilustracyjne
Pixabay, CC0

Z czym dziś kojarzy nam się Boże Narodzenie? Wierzącym i praktykującym chrześcijanom i katolikom na pewno z wydarzeniem, o którym słyszymy już w samej nazwie święta. Osobom niewierzącym lub niekoniecznie identyfikującym się z Kościołem Katolickim – z wolnym czasem i odpoczynkiem spędzanym w gronie rodzinnym. Ale także… z muzyką. Choć coraz częściej nie z polskimi lub po prostu tradycyjnymi (jak np. austriacka „Cicha Noc”, licząca sobie 202 lata i ponad 300 wersji językowych) kolędami, a raczej z zagranicznymi przebojami.

A przecież „Polacy nie gęsi...” i swoje święta mają. Swoje zwyczaje (np. wieczerza wigilijna i łamanie się opłatkiem) i swoje przepiękne kolędy. Kiedy ruszamy w pogoń za prezentami dla najbliższych, we wszystkich galeriach handlowych słyszymy „Last Christmas” czy „All I wan’t for Christmas is you”, które – mimo iż naprawdę wpadają w ucho – w zasadzie niewiele mają wspólnego z istotą świąt, które właśnie obchodzimy. A co jest ich istotą, jeśli nie narodzenie Pana Jezusa? Jeśli nie świętość rodziny? Piękna i ofiarna miłość Matki do Dziecka, tak niezwykłych w swojej zwyczajności. Najpiękniej o tych wszystkich wartościach i obliczach miłości opowiadają właśnie kolędy i pastorałki. 

Jako Polacy naprawdę mamy z czego wybierać. W naszym „skarbcu” narodowym kolęd i pastorałek jest ponad 500. Najstarsza pochodzi z XV wieku i rozpoczyna się w ten sposób:

Zdrow bądź, krolu anjelski

K nam na świat w ciele przyszły,

Tyś zajiste Bog skryty,

W święte czyste ciało wlity. 

Tekst tej najstarszej, choć odnalezionej dopiero w XIX wieku przez Aleksandra Brucknera, polskiej kolędy został zapisany w kazaniu spowiednika królowej Jadwigi, Jana Szczechny, w 1426 r.

W połączeniu z dobrym, podniosłym wykonaniem i aranżacją muzyczną, kolędy najpełniej oddają to, co najistotniejsze i najpiękniejsze w Bożym Narodzeniu: wszystkie oblicza miłości, przede wszystkim zaś fakt, że Bóg ukochał człowieka tak bardzo, że postanowił stać się człowiekiem. Utwory te ukazują niezwykłą więź pomiędzy matką i dzieckiem, ogromną miłość i czułość Maryi wobec maleńkiego Jezusa (np. "Gdy śliczna Panna", "Lulajże Jezuniu" czy „Jezus Malusieńki”). Stanowią przy tym niezwykle bogate i różnorodne źródło wiedzy o literaturze, muzyce, języku, kulturze i tradycji naszego kraju.

W niniejszym artykule opiszę najpiękniejsze w moim odczuciu polskie kolędy i pastorałki, bardziej lub mniej znane, ale w pełni oddające refleksje, jakie zapewne towarzyszą wszystkim katolikom w tym okresie.

1. Bóg się rodzi

To nie tylko piękna kolęda z patriotycznym akcentem, ale również dowód na to, jak bardzo liczy się wykonanie i aranżacja muzyczna. Wielu współczesnych artystów po prostu nie potrafi zaśpiewać tej kolędy. Nie chodzi, bynajmniej, o różnego rodzaju popisy i udziwnienia wokalne. Z kolędy „Bóg się rodzi” nie da się zrobić popowego hitu. To piękny i dostojny polonez, który w takiej właśnie aranżacji winien być wykonywany. Z drugiej jednak strony, doskonale łączy w sobie dostojność z prostotą i ludowością. Co interesujące, w tekście tej kolędy, jak chyba w żadnej innej, znajdziemy silny patriotyczny akcent. I chyba zwłaszcza teraz życzymy sobie, żeby Boże Dziecię podniosło swoją maleńką rączkę i błogosławiło nie tylko Ojczyznę miłą, ale i cały świat ogarnięty wojnami, sporami czy kryzysami politycznymi, a w ostatnim czasie nade wszystko – groźną pandemią wciąż jeszcze słabo zbadanego wirusa, po której nasze życie nigdy już nie będzie takie samo.

Franciszek-Karpi-ski-B-g-si-rodzi-1792

 

Autorem tego pięknego i podniosłego tekstu jest polski poeta epoki oświecenia, Franciszek Karpiński. Utwór powstał na zamówienie księżnej Izabelli z Czartoryskich Lubomirskiej i pierwszy raz zabrzmiał w 1792 r. Istnieją pewne nieścisłości co do melodii. Przypisywana jest Karolowi Kurpińskiemu, choć nie można wykluczyć jej ludowego pochodzenia. Niektóre źródła sugerują z kolei, że był to tradycyjny polonez koronacyjny polskich królów, pochodzący jeszcze z czasów Stefana Batorego.

 

 

2. Mizerna, cicha

Liryczna pieśń o Narodzeniu Pańskim pióra polskiego poety romantycznego, Teofila Lenartowicza. Jej tekst został wydany po raz pierwszy w roku 1849. Słowa pochodzą z pierwszej sceny utworu „Szopka”, stąd zapewne tak dokładny opis śpiącego Dziecięcia, lichej stajenki, zjawisk towarzyszących narodzeniu Syna Bożego (Anieli, którzy w locie stanęli i pochyleni klęczą) Pierwotną melodię przygotował ks. Jakub Wrzeciono, jednak najbardziej rozpowszechniona jest wersja Jana Galla. Kolęda ma podniosły charakter i podkreśla z jednej strony niepozorność stajenki, Dzieciątka Jezus, Jego Matki i opiekuna Józefa, z drugiej – piękno i majestat. Wsłuchując się w tę kolędę można naprawdę poczuć, że oto dokonuje się coś niezwykłego: Wielkie zdziwienie, wszelkie stworzenie/ Cały świat orzeźwiony […] piekło zawarte, niebo otwarte/Słowo Ciałem się stało […]. 

 

 

Mizerna, cicha stajenka licha

pełna niebieskiej chwały:

oto leżący przed nami śpiący

w promieniach Jezus mały.

 

Nad Nim anieli w locie stanęli

i pochyleni klęczą,

z włosy złotymi, skrzydły białymi

pod malowaną tęczą.

 

Wielkie zdziwienie, wszelkie stworzenie,

cały świat orzeźwiony,

mądrość mądrości, światłość światłości,

Jezus wcielony.

 

I oto mnodzy, ludzie ubodzy

radzi oglądać Pana.

Pełni natchnienia, pewni zbawienia,

upadli na kolana.

 

Długo czekali, długo wzdychali,

aż niebo rozgorzało,

piekło zawarte, niebo otwarte,

Słowo Ciałem się stało.

 

Śpi jeszcze senne, Dziecię promienne,

w ciszy ubogiej strzechy;

na licach białych, na ustach małych

migają się uśmiechy.

 

Jako w kościele, choć ludzi wiele.

Cisza pobożna wieje,

oczy się roszą, dusze się wznoszą,

płyną w serca nadzieje.

 

Lulaj, Dziecino, lulaj, ptaszyno,

nasze umiłowanie;

gdy się rozbudzi, w tej rzeszy ludzi,

Zbawienie się nam stanie.

 

Oto Maryja, czysta lilija,

przy Niej staruszek drżący.

Stoją przed nami, przed pastuszkami,

tacy uśmiechający.

 

Hej ludzie prości, Bóg z nami gości,

skończony czas niedoli.

On daje Siebie, chwała na niebie,

Pokój ludziom dobrej woli.

 

Radość na ziemi, Pan nad wszystkimi

roztacza blask poranny,

przepaść zawarta, upadek czarta,

zstępuje Pan nad Pany

 

3. Nie było miejsca dla Ciebie

Poruszająca, bolesna, zawsze ponadczasowa i aktualna. A w dodatku – niezwykle ważna dla polskiej tradycji i kultury? Dlaczego? Bo, jak podaje Cyfrowa Biblioteka Polskiej Piosenki, powstała w okresie II wojny światowej, w jednym z obozów koncentracyjnych lub jenieckich. W naszej historii było wiele momentów, kiedy brakło miejsca dla Pana Jezusa. Wypędzali Go zaborcy, później – okupanci, tak spod znaku swastyki, jak i sierpa i młota. Również i teraz wiele środowisk w Polsce i na świecie ma takie zakusy. W Polsce to jednak wciąż po prostu spór i wzajemne niezrozumienie. Agresja ma wymiar głównie werbalny. A przecież są na świecie miejsca, w których wysadza się kościoły, a wiara w Jezusa karana jest śmiercią. Domy męczenników prześladowanych i mordowanych za wiarę w Afryce czy na Bliskim Wschodzie oznaczane są arabską literą „N”, rozpoczynającą wyraz „Nazarejczyk”. Uderzanie w bliskie, wręcz święte dla naszego bliźniego wartości, jest właśnie odbieraniem mu miejsca na świecie, prawa obywatelstwa, próbą wypędzenia go do ubogiej stajenki, do katakumb. Niektórzy nie widzą również miejsca dla tych najmniejszych i najsłabszych. A przecież każdy z nas w dowolnym momencie życia może stać się całkowicie bezbronny czy słaby. Gdzie wtedy trafimy, gdy zostaniemy odrzuceni, gdy nie będzie miejsca dla naszej choroby, słabości, ułomności i samotności?

Łatwiej jest nazwać „Herodem” zwolennika Strajku Kobiet niż usiąść z nim do stołu i porozmawiać – a choćby i o pogodzie! Wyborcę PiS – łatwiej nazwać „oszołomem” czy „dziadersem”. W ten sposób przepędzamy zarówno bliską osobę, która ma inne poglądy, jak i Dzieciątko Jezus. Wreszcie: najgorsze jest mimo wszystko to, gdy nie ma miejsca dla Pana Jezusa w niejednej człowieczej duszy.

 

Nie było miejsca dla Ciebie

w Betlejem w żadnej gospodzie,

i narodziłeś się, Jezu,

w stajni, ubóstwie i chłodzie.

 

Nie było miejsca, choć zszedłeś

jako Zbawiciel na ziemię,

by wyrwać z czarta niewoli

nieszczęsne Adama plemię.

 

Nie było miejsca, choć zszedłeś

ludzkość przytulić do łona

i podać z krzyża grzesznikom

zbawcze skrwawione ramiona.

 

Nie było miejsca, choć zszedłeś

ogień miłości zapalić

i przez swą Mękę najdroższą

świat od zagłady ocalić.

 

Gdy liszki mają swe jamy

i ptaszki swoje gniazdeczka,

dla Ciebie brakło gospody,

Tyś musiał szukać żłóbeczka.

 

A dzisiaj czemu wśród ludzi

łez tyle, jęków, katuszy?

Bo nie ma miejsca dla Ciebie

w niejednej człowieczej duszy

 

4. Jakieś światło nad Betlejem

Ten utwór, datowany na pierwszą połowę XX wieku (nieznany pozostaje zarówno autor tekstu, jak i kompozycji) zaliczany jest raczej do pastorałek lub „kołysanek Maryi”. Śpiewana częściej na koncertach kolęd czy Jasełek bożonarodzeniowych, najbardziej znana jest w wykonaniu Eleni, polskiej piosenkarki greckiego pochodzenia. Widzimy tu czułość i usprawiedliwienie dla ludzi i ziemi, która bogactw (…) nie dała Boskiej Dziecinie. Nie dała, bo bez Pana Jezusa biedną była. Po ostatniej zwrotce refren jest nieco zmieniony, a tekst jednoznacznie wskazuje, że Dzieciątko Jezus płacze nad grzechami ludzkości. Czy płacze, bo wie, że w dorosłym życiu zapłaci za nie straszliwym cierpieniem, poniżeniem i śmiercią, którą w czasach Chrystusa karano najgroźniejszych przestępców? To już oczywiście kwestia interpretacji. Ten piękny, choć słabo znany utwór, chwycił mnie za serce podczas mszy świętej w okresie bożonarodzeniowym i to dobrych kilka lat temu. Został ze mną do dziś.

 

Jakaś światłość nad Betlejem się rozchodzi,

w środku nocy przerażony świat się budzi.

Dzisiaj Chrystus tutaj właśnie się narodził,

do nas przyszedł, bo ukochał wszystkich ludzi.

 

    Teraz śpij Dziecino mała,

    Teraz śpij Dziecino miła,

    Ziemia bogactw Ci nie dała,

    Bo bez Ciebie biedną była.

 

Już pasterze, prości ludzie biegną z dala,

oddać pokłon Tobie Panu nad Panami.

Mówią sobie – jakaż łaska nas spotkała,

że Bóg przyszedł, że chce zostać razem z nami.

 

     Teraz śpij...

 

Z krain Wschodnich przyszli jeszcze

Trzej Królowie każdy myślał – coś wielkiego dziś zobaczę.

Lecz zdziwili się ci wielcy monarchowie,

że ich Król jest malusieńki i że płacze.

 

       Nie płacz już Dziecino mała,

       Nie płacz już Dziecino miła.

       Ziemia tym Cię zasmuciła, 

       Że tak mocno w grzech utkwiła

 

       Teraz śpij... 

 

5. Oj Maluśki, Maluśki

Podhale – ostoja wiary i patriotyzmu. Gdzie indziej tak silnie poczujemy radość z narodzenia Zbawiciela i istotę tych świąt, jeśli nie na góralskiej Pasterce? W zestawieniu (przyznaję, że może dość subiektywnym) najpiękniejszych polskich kolęd i pastorałek po prostu nie mogło zabraknąć. Tekst, którego powstanie datowane jest na XVIII w. (rękopis, w którym został spisany, pochodzi z pierwszej dekady XIX stulecia, ściślej: 1808 r.), to kolęda ludowa, zapisana w gwarze góralskiej, wydaje się więc, że najlepiej i najpiękniej brzmi właśnie wykonywana przez górali, np. takie zespoły jak Golec u’Orkiestra czy wspaniała Mała Armia Janosika.

O ile pozostałe wymienione przeze mnie kolędy są przeważnie smutne, liryczne lub podniosłe i dostojne, ta jest zdecydowanie bardziej radosna. Chyba właśnie słowami tego utworu, a przynajmniej podobnymi, mogliby zwrócić się do nowo narodzonego Chrystusa pastuszkowie, którzy jako pierwsi dowiedzieli się o cudzie, który dokonał się w stajence betlejemskiej.

Również i my "śpiewajmy i grajmy Mu", gdziekolwiek i z kimkolwiek jesteśmy. Nawet w mniejszym gronie i nawet łącząc się jedynie przez internet.

Źródło: bibliotekapiosenki.pl

Komentarze
Zobacz także
Nasze programy