Maroko nie chce swoich obywateli deportowanych z Ceuty. Chodzi o Saharę Zachodnią

Artykuł
Brak współpracy Maroka utrudnia powrót do normalności w Ceucie
Fot. PAP/EPA/BRAIS LORENZO

Maroko od kilku dni nie przyjmuje deportowanych z Ceuty nielegalnych imigrantów, którzy dwa tygodnie temu przedostali się do tej hiszpańskiej enklawy w północnej Afryce. Z ponad 9 tys. Marokańczyków, którzy przybyli do Ceuty drogą morską między 17 i 19 maja, wciąż ponad tysiąc pozostaje w mieście.

Rabat zgodził się na dobrowolny powrót lub przymusową deportację większości swoich obywateli, ale od połowy ubiegłego tygodnia stawia przeszkody w dalszym przyjmowaniu deportowanych – poinformowały źródła policyjne, na które powołał się „El Pais”.

Brak współpracy ze strony Maroka utrudnia powrót do normalności w Ceucie. Według źródeł policyjnych, w mieście nadal przebywa od 700 do 1000 niezidentyfikowanych Marokańczyków, dorosłych i nieletnich. Przed policją chowają się w domach, na plażach, w lesie, a nawet wykorzystują strategiczną infrastrukturę miasta. W portach szukają sposobu na nielegalne wejście na promy w kierunku Półwyspu Iberyjskiego, ukrywają się w tirach i samochodach ciężarowych. Z powodu „pasażerów na gapę” kilka razy wstrzymano ruch portowy.

Dodatkowo, w kilku placówkach ratunkowych, zorganizowanych przez lokalne władze Ceuty, przebywa ok. tysiąca nieletnich. Ponad 90 proc. rodzin marokańskich, z którymi skontaktował się urząd ds. ochrony dziecka w Ceucie, odrzuciły powrót nieletnich do Maroka, wskazując na powody socjoekonomiczne. Tylko 7,5 proc. skontaktowanych rodzin wyraziło zainteresowanie, aby ich dzieci powróciły do Maroka.

Blokada ze strony Maroka w przyjmowaniu deportowanych jest interpretowana jako nowy środek nacisku na rząd w Madrycie, który bez powodzenia usiłuje skłonić Rabat do współpracy.

Minister spraw zagranicznych Maroka Naser Burita poinformował, że źródłem kryzysu jest hiszpańskie stanowisko wobec statusu Sahary Zachodniej, której większość terytorium jest kontrolowana przez Maroko. Rabat rości sobie prawo do całego terytorium Sahary Zachodniej, w tym obszarów znajdujących się pod kontrolą Frontu Polisario. Tymczasem Hiszpania opowiada się za przeprowadzeniem referendum, w którym mieszkańcy zdecydowaliby, czy chcą własnego państwa, czy wolą być częścią Maroka.

Konflikt pogłębiło przyjęcie przez Hiszpanię w kwietniu na leczenie lidera Frontu Polisario, Ibrahima Ghaliego, który domaga się plebiscytu w sprawie samostanowienia Saharyjskiej Arabskiej Republiki Demokratycznej. Ghali został przyjęty w Hiszpanii pod zmienionym nazwiskiem, ale wykryły go służby wywiadu marokańskiego.

Socjalistyczny premier Hiszpanii Pedro Sanchez określi jako „niedopuszczalne”, że Maroko usprawiedliwia „inwazję na hiszpańskie granice” „nieporozumieniami w polityce zagranicznej”.

Za prezydentury Donalda Trumpa Stany Zjednoczone uznały suwerenność Maroka nad Saharą Zachodnią, co wzmocniło pozycję Rabatu.

Źródło: PAP

Komentarze
Zobacz także
Nasze programy