Kowalski: zablokowanie kary Gazpromowi to skandal, dziś idę do resortu Domańskiego
Środowym gościem programu Michała Rachonia był poseł niezrzeszony, Janusz Kowalski. Poranek przyniósł doniesienia o tym, że minister finansów Andrzej Domański zablokował swoją interpretacją przepisu ponad 170 mln kary, która nałożona została na rosyjski Gazprom. Tym samym te pieniądze nie trafią do polskiego budżetu.
Kowalski: jeszcze dziś jestem w MF
Organ odpowiedzialny za prowadzenie egzekucji uznał, że środki z zamrożonych aktywów Gazpromu mogą zostać przeznaczone na wykonanie prawomocnego wyroku. Odmienne stanowisko zajął jednak Dolnośląski Urząd Celno-Skarbowy we Wrocławiu, który odpowiada za kwestie związane z sankcjami wobec rosyjskich podmiotów. Według tej interpretacji zwolnienie części zamrożonego majątku na potrzeby egzekucji byłoby niezgodne z obowiązującymi przepisami. Rozbieżność między urzędami trafiła do rozstrzygnięcia ministra finansów. Resort utrzymał stanowisko uniemożliwiające przeprowadzenie egzekucji, jednocześnie nie odnosząc się publicznie do szczegółów sprawy, wskazując, że dotyczy ona indywidualnego postępowania - napisał dzisiejszy Puls Biznesu.
Gość Michała Rachonia nazwał te doniesienia mianem „skandalu”.
Ten prorosyjski, proresetowski rząd z lat 2007-2015 był bardzo ‘progazpromowski’. Przecież zrobili to, co jest wielką hańbą dla rządu PO-PSL, czyli umowa gazowa z października 2010 roku o zwiększeniu uzależnienia od rosyjskiego gazu - powiedział Janusz Kowalski.
Polityk dodał, że po wygranej Prawa i Sprawiedliwości w 2015 roku, partia ta „przestawiła wajhę” ze wschodu na zachód. Przypomniał, że po czteroletniej walce udało się wygrać w sądzie arbitrażowym karę z Gazpromu w wysokości 1,5 mld zł. W 2020 roku pieniądze zostały wypłacone.
Poseł zapowiedział, że jeszcze dzisiaj złoży wizytę w Ministerstwie Finansów i przeprowadzi kontrolę w bulwersującej sprawie cofnięcia kary rosyjskiej spółce.
"Mankamentem polskiej polityki jest Donald Tusk"
Janusz Kowalski pytany był także o bulwersujący przypadek ujawniony przez media, jakoby w jednym ze szpitali lekarze prowadzący własną spółkę zarabiali 26 tys. na godzinę i 300 tys. dziennie. Politycy Koalicji Obywatelskiej próbują winą obarczać Prawo i Sprawiedliwość, jakoby politycy tej partii stali na przeszkodzie reformy ochrony zdrowia.
Donald Tusk do dymisji. To jest rzecz, która jest najważniejszym wnioskiem. Jak słyszę polskiego premiera, który mówi po prawie trzech latach swoich rządów, że mankamenty służby zdrowia właśnie są ustalane, ja powiem w ten sposób – mankamentem polskiej polityki jest Donald Tusk. Są szpitale, które nie mają na przykład oddziałów zajmujących się neurochirurgią, a wystawiane są faktury na realizację procedur związanych z tym obszarem, na setki tysięcy złotych nawet każdego dnia – powiedział Kowalski.
Polityk prawicy przypomniał, że jakiś czas temu w studiu Republiki mówił o gigantycznych kominach płacowych w ochronie zdrowia. W niektórych szpitalach koszty pracownicze sięgają nawet 90 proc. budżetu.
Im biedniejszy szpital, im większe ma problemy i jest w jakimś powiecie, w którym brakuje lekarzy, tym te koszty lekarzy, właśnie przez takie spółki, są po prostu wyższe – tłumaczył Janusz Kowalski.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X