Po przerwaniu dostaw prądu i żywności mieszkańcy wyszli na ulice
Tysiące mieszkańców Kuby brały udział w antyrządowych protestach, domagając się od władz wyspy przywrócenia dostaw energii elektrycznej oraz zwiększenia zaopatrzenia w opustoszałych sklepach spożywczych.
Największe manifestacje odbywały się w mieście Santiago de Cuba, na południowym zachodzie wyspy. „Chcemy chleba!”, „Jesteśmy głodni!”, „Wolność!”, „Chcemy prądu i jedzenia!” - skandowali uczestnicy manifestacji, zorganizowanej w centrum kubańskiego miasta.
Według niezależnych mediów oraz relacji publikowanych przez demonstrantów w mediach społecznościowych władze wysłały w kilka miejsc ogarniętego demonstracjami miasta pojazdy dostawcze, wypełnione żywnością, m.in. ryżem oraz mlekiem. Zdaniem komentatorów portalu Cibercuba nagłe, niedzielne dostawy towaru służą uspokojeniu nastrojów społecznych w Santiago de Cuba.
W niedzielę duże protesty odbywały się również w miastach Bayamo i Cacocum, na wschodzie kraju, gdzie ludzie wyszli na ulicę, aby zaprotestować przeciwko wielogodzinnym brakom energii elektrycznej.
Kubańskie władze, które skierowały na ulice funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa, na razie nie potwierdziły żadnych zatrzymań wśród protestującej ludności. Z relacji internautów wynika, że demonstracje miały spokojny przebieg.
Najnowsze
Izrael wprowadza surowe restrykcje po próbie zamachu na samolot flydubai. Obywatele 31 państw z zakazem lotów do Tel Awiwu
Rząd wyciąga rękę po kolejne pieniądze. I znowu do kierowców
Prof. Piotrowski w "Gabinecie Sakiewicza" ostrzega władzę Tuska przed naruszaniem Konstytucji