Zacharowa komentuje słowa Trumpa: Nie mamy tam żadnego interesu
Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa stanowczo odrzuciła twierdzenia Donalda Trumpa, jakoby Rosja i Chiny stanowiły zagrożenie dla Grenlandii. Nazwała narrację Zachodu „sztuczną konstrukcją kryzysu” i podkreśliła, że Moskwa nie ma żadnych interesów wobec tej duńskiej autonomii. Jednocześnie powtórzyła, że jakiekolwiek rozmieszczenie wojsk zachodnich w Ukrainie po ewentualnym pokoju będzie uznane za cel ofensywny.
Rosja zdecydowanie odrzuciła sugestie prezydenta USA Donalda Trumpa, że Rosja i Chiny zagrażają bezpieczeństwu Grenlandii – oświadczyła w czwartek rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maria Zacharowa.
Najpierw wymyślili, że istnieją tam jacyś agresorzy, a potem że są gotowi kogoś przed tymi agresorami chronić – skomentowała Zacharowa, odnosząc się do retoryki Trumpa.
Jej zdaniem cała sprawa „z wyjątkową ostrością pokazuje niekonsekwencję tzw. porządku światowego opartego na zasadach, skonstruowanego przez Zachód”.
Rzeczniczka podkreśliła, że Rosja solidaryzuje się z Chinami w ocenie, iż wszelkie odniesienia do aktywności Rosji i Chin wokół Grenlandii jako pretekst do obecnej eskalacji są niedopuszczalne. Moskwa – jak zaznaczyła – nie ma „żadnego interesu” wobec tej autonomicznej duńskiej wyspy. Zacharowa skrytykowała także „język szantażu i gróźb” Trumpa wobec Kuby, która – według słów amerykańskiego prezydenta – powinna zawrzeć porozumienie z USA „zanim będzie za późno”.
W tym samym wystąpieniu rzeczniczka MSZ Rosji powtórzyła twarde stanowisko wobec ewentualnego rozmieszczenia wojsk zachodnich (w szczególności NATO) na terytorium Ukrainy po podpisaniu porozumienia pokojowego. Jak stwierdziła, takie siły będą traktowane jako „cele ofensywne” dla Rosji. Zacharowa oskarżyła państwa zachodnie – zwłaszcza Wielką Brytanię – o świadome forsowanie pomysłu wysłania wojsk do Ukrainy, mimo że wiedzą o rosyjskim sprzeciwie. Jej zdaniem celem jest sabotowanie procesu pokojowego, który próbuje forsować administracja Trumpa.
Przypomnijmy: 6 stycznia 2026 roku w Paryżu 35 państw tzw. Koalicji Woli (głównie europejskich sojuszników Ukrainy) zgodziło się na koncepcję rozmieszczenia wielonarodowej siły pokojowej w Ukrainie oraz monitorowania ewentualnego zawieszenia broni po podpisaniu traktatu pokojowego z Rosją. Prezydent Francji Emmanuel Macron i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer zapowiedzieli po spotkaniu, że po ewentualnym zawieszeniu broni w Ukrainie mogą pojawić się „kilka tysięcy” francuskich żołnierzy oraz centra wojskowe i magazyny wyposażenia utworzone przez Londyn i Paryż. Realizacja tych planów wymaga jednak zgody Rosji – co w obecnej sytuacji jest całkowicie nierealne.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X