Przejdź do treści
08:00 Dolnośląskie: Udaremniony nielegalny przywóz 23 ton śmieci z Niemiec
08:00 Polska: CBŚP rozbiło międzynarodowy gang. W czterech krajach zatrzymano 23 osoby
07:56 Polska: IMGW ostrzega południe kraju przed oblodzeniem
06:01 Kościół: W Kościele katolickim Środa Popielcowa rozpoczyna Wielki Post
04:32 USA: Cztery osoby zginęły, a 29 zostało rannych w masowym karambolu, do którego doszło we wtorek w stanie Kolorado. Do katastrofy przyczyniła się burza piaskowa
03:29 Brazylia: Tragiczny bilans tradycyjnych karnawałowych zabaw ulicznych. Łączną liczbę ofiar śmiertelnych wypadków podczas tegorocznego karnawału, w tym głównie utonięć, brazylijskie służby oszacowały na 53
WAŻNE Wspieraj Telewizję Republika! Przekaż 1,5 procent podatku za pośrednictwem Pallotyńskiej Fundacji Misyjnej "Salvatti.pl". Nr KRS: 0000 309 499. Cel szczegółowy: Niezależne Media SWS
WAŻNE Kluby „Gazety Polskiej” organizują Wielki Wyjazd na Monte Cassino w dniach 13–21 maja 2026. Szczegóły wielkiwyjazd.pl
Portal tvrepublika.pl informacje z kraju i świata 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Nie zasypiamy nigdy. Bądź z nami!
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" w Pucku oraz Michał Kowalski, poseł na Sejm RP, zapraszają na spotkanie z Adamem Borowskim, 18 lutego 2026r., godz. 17:00, Harcerski Ośrodek Morski, Puck
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Kędzierzyn Koźle zaprasza na koncert patriotyczny Pawła Piekarczyka, 19 lutego, g. 17, Dom Kultury "Chemik " Al. J. Pawła II, Kędzierzyn-Koźle
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” w Mławie zaprasza na spotkanie z Mateuszem Morawieckim 19 lutego, godz. 17:00. Miejski Dom Kultury w Mławie
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" w Puławach zaprasza na spotkanie dot. sądów doraźnych KBW z Pawłem Wąsem, IPN, 21 lutego, g. 16.00 Hotel "Olimpic" przy ul. gen. Hauke Bosaka, Puławy
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Częstochowa zaprasza na spotkanie z dziennikarzem TV Republika, Miłoszem Kłeczkiem. 21 lutego, godz. 14:00. Aula solidarności ul. Łódzka 8/12, Częstochowa
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" w Warszawie zaprasza na koncert piosenek patriotycznych poświęcony Żołnierzom Wyklętym w wykonaniu Pawła Piekarczyka, 21 lutego, g. 18.00, Stowarzyszenie Wolnego Słowa, ul. Marszałkowska 7, Warszawa
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Brańsk i Radny Sejmiku Woj. Podlaskiego Artur Kosicki zapraszają na spotkanie z Tobiaszem Bocheńskim, Jackiem Sasinem, Sebastianem Łukaszewiczem, 21 lutego, g. 17.00, Aula Wyższej Szkoły Ekonomicznej, ul. Zwycięstwa 14/3, Białystok
Wydarzenie Adam Borowski zaprasza na manifestację pod hasłem: SAFE TO FAŁSZYWE BEZPIECZEŃSTWO, SAFE TO NIEMIECKA NIEWOLA. 21 lutego, godz. 12-14, przed Pałacem Prezydenckim
Wydarzenie Ruch Obrony Granic zaprasza na spotkanie z Robertem Bąkiewiczem. 19 lutego, godz. 18, Sala Reprezentacyjne - Prudnicki Ośrodek Kultury, ul. Kościuszki 1A, 48-200 Prudnik
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Koszalin zaprasza na spotkanie z poseł Małgorzatą Golińską. 22 lutego, godz. 16:00 Sala przy kościele, ul. bł. ks. Popiełuszki 2, Koszalin
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Brańsk oraz Radny Sejmiku Woj. Podlaskiego Artur Kosicki zapraszają na spotkanie otwarte z Tobiaszem Bocheńskim, Jackiem Sasinem, Sebastianem Łukaszewiczem. 22 lutego, godz. 13:30 Sala Iwonka ul. JP II 24 w Bielsku Podlaskim
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Perth - Australia i Polski Ośrodek Rzymskokatolicki zapraszają na obchody 76. rocznicy przybycia Sybiraków do Perth z obozów w Afryce oraz 86. rocznicy wywózek na Sybir 22 lutego, godz. 9:30 Polski Kościół, 35 Eighth Ave, Maylands
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” w Tarnobrzegu zaprasza na spotkanie z posłem Andrzejem Śliwką oraz posłem Rafałem Weberem, które odbędzie się 23 lutego o godz. 17.00 w Gminnym Ośrodku Kultury w Gorzycach (powiat tarnobrzeski)
Wydarzenie Klub „GP” w Bytomiu zaprasza na spotkanie. Gość: poseł Wojciech Szarama. 23 lutego, godz. 17, sala przy parafii WNMP ul. ks. Koziołka 3
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Aleksandrów Łódzki zaprasza na spotkanie z red. Adrianem Klarenbachem, 23 lutego, godz. 18, ul. Wojska Polskiego 128, Aleksandrów Łódzki
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” w Łomży zaprasza na spotkanie otwarte z Markiem Jakubiakiem, 24 lutego, godz. 17, Aula kard. Stefana Wyszyńskiego, Uczelnia Jańskiego, ul. Krzywe Koło 9, Łomża
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Środa Śląska zaprasza na spotkanie z Adamem Borowskim, Robertem Bąkiewiczem, Oskarem Kidą, Jackiem Wroną, 24 lutego, g. 18.00, Hotel Arden, ul. Wrocławska 86, Środa Śląska
Wydarzenie Klub "GP" Szczecin zaprasza prelekcję Jacka Pawłowicza, zast. dyr. Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL pt. „Witold Pilecki - Oświęcim to była igraszka. 20 lutego, godz. 17, ul. Mickiewicza 69a (przystanek tramwajowy Karłowicza)
Wydarzenie Łódzkie Kluby "Gazety Polskiej" i poseł Agnieszka Wojciechowska van Heukelom zapraszają na spotkanie z posłami: Dariuszem Mateckim i Mariuszem Goskiem - 28 lutego, godz. 16:00, ul. Piotrkowska 143, Łódź
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Piotrków Tryb. zaprasza na XII Piotrkowski Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych. 1 marca, godz. 17.45 przed Pomnikiem Żołnierzy Wyklętych
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Łódź zaprasza na spotkanie z Pawłem Piekarczykiem poświęcone Żołnierzom Wyklętym, 26 lutego, g. 18, w Polsko Amerykańskim Ośrodku Szkolenia Zawodowego, ul. Kamińskiego 17/19, Łódź
Wydarzenie Klub "GP" Warszawa Bielany-Żoliborz zaprasza na Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. 28 lutego, godz. 12:00 msza św. w intencji Żołnierzy Wyklętych, Kościół pw. Dzieciątka Jezus, ul. Czarnieckiego 15, Warszawa
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Kościerzyna oraz Poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk zapraszają na spotkanie z Mariuszem Błaszczakiem, Jackiem Sasinem 24 lutego, godz: 18:30 Kino Remus, ul. 3 Maja 9, Kościerzyna
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Jelenia Góra zaprasza na spotkanie z Robertem Bąkiewiczem, Adamem Borowskim, Oskarem Kidą, Jackiem Wroną 26 lutego, godz. 17:00. Aula Katolickiej Szkoły Podstawowej ul. PCK 23, Jelenia Góra
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Grudziądz zaprasza na spotkanie inauguracyjne z udziałem Adama Borowskiego, Adriana Boreckiego oraz Krzysztofa Szczuckiego. 27 lutego, godz. 17:00. Hotel Ibis ul. Piłsudskiego 18, Grudziądz
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" w Pleszewie zaprasza na spotkanie otwarte z redaktorem naczelnym "Gazety Polskiej" i prezesem Republiki, Tomaszem Sakiewiczem. 4 marca, godz. 18:00, Zajezdnia Kultury, Kolejowa 3, Pleszew
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Łódź zaprasza na spotkanie z Pawłem Piekarczykiem poświęcone Żołnierzom Wyklętym, 26 lutego, g. 18, w Polsko Amerykańskim Ośrodku Szkolenia Zawodowego, ul. Kamińskiego 17/19, Łódź

Chaos na francuskiej scenie politycznej – czy Macron doprowadzi do przedterminowych wyborów?

Źródło: Telewizja Republika

Emmanuel Macron znów pod ścianą. Prezydent Francji spotkał się właśnie z przewodniczącą Zgromadzenia Narodowego i przewodniczącym Senatu – co zgodnie z art. 12 francuskiej konstytucji jest wymagane, jeśli zamierza rozwiązać parlament. Czy oznacza to przyspieszone wybory parlamentarne we Francji? W Paryżu huczy od spekulacji. Choć Pałac Elizejski nie potwierdza jeszcze takiego scenariusza, kryzys polityczny nad Sekwaną osiągnął punkt krytyczny. Po dymisji kolejnego premiera i fiasku prób sklecenia koalicji rządzącej Macron musi wybierać: albo znajdzie cudowną receptę na większość parlamentarną, albo zaryzykuje rozpisanie nowych wyborów, wiedząc, że może na tym stracić władzę. Tymczasem francuska prawica z Marine Le Pen na czele już zaciera ręce, prezentując się jako gotowa alternatywa dla pogrążonej w chaosie prezydentury Macrona.

Prezydent bez większości 

Aby zrozumieć obecny impas, trzeba cofnąć się do wyborów parlamentarnych z czerwca 2022 roku. Były one zimnym prysznicem dla świeżo wybranego na drugą kadencję Macrona. Jego centrowa koalicja Ensemble („Razem”) zdobyła co prawda najwięcej mandatów, ale tylko 245 na 577 – daleko od bezwzględnej większości 289 głosów. Po raz pierwszy od dekad nowo wybrany prezydent nie dysponował większością w Zgromadzeniu Narodowym, co oznaczało paraliżującą konieczność szukania głosów u opozycji. Drugie miejsce zajęła lewicowa koalicja NUPES (Nowa Unia Ludowa) z 131 mandatami, a prawdziwą sensacją był wynik Marine Le Pen. Jej dotąd izolowana partia Zjednoczenie Narodowe (RN) wprowadziła aż 89 deputowanych – podczas gdy w poprzednich wyborach w 2017 r. miała ich zaledwie ośmiu. To historyczny sukces francuskiej prawicy narodowej, czyniący z RN drugą największą siłę opozycyjną w izbie niższej. Tradycyjna centroprawica (Republikanie) zdobyła 61 miejsc, co ustawiło ją w roli języczka u wagi.

Prezydencka koalicja „Ensemble” znalazła się w sytuacji bez precedensu: musiała rządzić jako mniejszość. W systemie Piątej Republiki, gdzie silna władza prezydencka opiera się zwykle na parlamentarnej większości, taki układ to przepis na destabilizację. Macron wprawdzie pozostawił na stanowisku premier Élisabeth Borne, licząc że doświadczona technokratka zdoła pozyskać umiarkowanych Republikanów dla rządu jedności. Szybko okazało się to mrzonką. Podzielony politycznie parlament ugrzązł w klinczu – każda ustawa wymagała targów i ustępstw, a opozycja raz po raz rzucała prezydentowi kłody pod nogi. Dość powiedzieć, że w ciągu kilkunastu miesięcy rząd Borne 17 razy sięgał po kontrowersyjny art. 49.3 konstytucji, pozwalający przyjmować ustawy bez głosowania (o ile opozycja nie obali rządu wotum nieufności). Ten tryb, de facto rządzenie dekretami, wywoływał wściekłość opozycji i oskarżenia Macrona o arogancję władzy.

Mniejszościowy rząd i bunt Francuzów

Symbolicznym punktem zapalnym stała się forsowana przez Macrona reforma emerytalna. Prezydent uparł się, by podnieść wiek emerytalny z 62 do 64 lat, mimo masowych protestów społecznych. Gdy w marcu 2023 r. rząd Borne zdecydował się przepchnąć tę reformę bez głosowania, powołując się na art. 49.3, opozycja z lewej i prawej strony jednym głosem potępiła taki krok jako „zamach na demokrację”. Na ulice francuskich miast wyszły setki tysięcy oburzonych obywateli, doszło do strajków i starć z policją. W parlamencie zaś złożono wnioski o wotum nieufności wobec rządu. Jeden z nich omal nie obalił gabinetu – zabrakło zaledwie 9 głosów, by rząd Borne upadł. To pokazuje skalę politycznego wrzenia: nawet umiarkowani posłowie prawicy byli o krok od wywrócenia rządu Macrona w porozumieniu z lewicą i narodowcami. Prezydent przetrwał ten szturm, ale jego pozycja chwiała się w posadach, a notowania popularności runęły do rekordowo niskich poziomów.

Macron, znany z ambicji i nieustępliwości, zarzekał się wówczas, że nie rozwiąże parlamentu pod presją ulicy. Obawiał się – zapewne słusznie – że nowe wybory w apogeum społecznego gniewu mogłyby zakończyć się dla niego katastrofą. Sondaże już wtedy pokazywały bowiem dalszy wzrost poparcia dla Marine Le Pen. Francuzi rozczarowani chaosem w państwie zaczynali patrzeć przychylniej na ugrupowanie długo uznawane za „niedemokratyczne”. W Zgromadzeniu Narodowym posłowie RN, wcześniej polityczni outsiderzy, zachowywali się zaskakująco zdyscyplinowanie i merytorycznie, odcinając się od burd urządzanych czasem przez skrajną lewicę. Le Pen konsekwentnie łagodziła swój wizerunek, kreując się na głos rozsądku i spokoju w kontraście do „panicza” Macrona i radykałów spod znaku Jean-Luca Mélenchona. Paradoks francuskiej sceny politycznej polegał na tym, że właśnie Marine Le Pen – od lat określana mianem „skrajnej prawicy” – jawiła się coraz liczniejszym wyborcom jako gwarant normalności w państwie pogrążonym w permanentnym kryzysie.

Macron stawia wszystko na jedną kartę

Mijają kolejne miesiące impasu. Emmanuel Macron próbuje przetrwać resztę kadencji (ma mandat prezydenta aż do 2027 r.) bez oddawania pola opozycji. Jednak parlamentarnego pata nie udaje się przełamać. Prezydent co prawda nieformalnie dogaduje się z częścią Republikanów, by popierali niektóre rządowe ustawy, lecz to wciąż za mało do stabilnych rządów. Opozycja urządza mu regularne polityczne przesłuchania – przez półtora roku urządzono 17 głosowań nad wotum nieufności i choć każdy rząd się obronił, zużycie polityczne obozu Macrona rosło. Francja ugrzęzła w dryfie, bez reform i z narastającym długiem publicznym (ok. 116% PKB). W czerwcu 2024 Macron w końcu zdecydował się na desperacki krok: rozwiązał Zgromadzenie Narodowe i rozpisał przedterminowe wybory parlamentarne. Decyzja ta zaskoczyła nawet wielu jego zwolenników – jeszcze niedawno zapewniał przecież, że tego nie zrobi. Wyglądało to na hazardową zagrywkę: prezydent liczył, że nowe rozdanie w izbie niższej pozwoli odzyskać kontrolę nad państwem. W razie sukcesu mógłby ostatnie lata kadencji poświęcić realizacji swojego programu, a w razie powtórki impasu – zrzucić winę na nieodpowiedzialną opozycję.

Wybory odbyły się w lipcu 2024 r. i rzeczywiście zapisały się w historii, choć nie tak, jak marzył Macron. Już pierwsza tura przyniosła sensację: najwięcej głosów zdobyło Zjednoczenie Narodowe Le Pen – 32%. W drugiej turze jednak do gry weszła francuska ordynacja większościowa i tzw. „front republikański” – nieformalny sojusz wszystkich od centrum po komunistów, byle tylko nie dopuścić RN do władzy. Ponad 200 kandydatów lewicy i centrum wycofało się przed dogrywką, by nie rozbijać antylepenowskiego elektoratu. Ta mobilizacja przyniosła skutek: najwięcej mandatów ostatecznie zdobył blok lewicowy Nowy Front Ludowy (NFL) – 182 posłów. Marine Le Pen wprowadziła do Zgromadzenia 125 deputowanych RN (143 razem z kilkunastoma sprzymierzonymi konserwatystami), co dało jej partii dopiero trzecią pozycję. Macron zaś poniósł spektakularną porażkę – jego centryści stopnieli do 168 mandatów (utrata 77 miejsc). Żadne ugrupowanie nie zbliżyło się nawet do progu większości absolutnej 289 posłów. Francuzi wybrali parlament w jeszcze większym rozsypaniu niż poprzedni. Prezydent zapłacił polityczną cenę za swój gambit – zamiast wzmocnienia władzy, rozwiązanie parlamentu osłabiło jego obóz i przyspieszyło erozję jego autorytetu.

Po wyborach z lipca 2024 zaczęły się prawdziwe schody. Skoro lewica miała najwięcej mandatów, prezydent stanął przed dylematem: albo powołać rząd z opozycji (tzw. kohabitacja, np. z lewicowym premierem), albo próbować sklecić własny gabinet mniejszościowy z tymi centrowcami i prawicowcami, którzy zechcą z nim współpracować. Macron wybrał to drugie, ryzykowniejsze wyjście – nie chciał oddawać steru rządów swoim przeciwnikom. Jednak żaden z jego nowych rządów nie przetrwał długo. Najpierw na premiera mianowany został François Bayrou (lider centrowej partii MoDem, dawny sojusznik Macrona). Jego gabinet upadł jesienią 2024, kiedy posłowie odrzucili rządowy projekt budżetu cięć – opozycja przegłosowała wtedy wotum nieufności i Bayrou musiał odejść. Macron spróbował więc innej taktyki: powierzył misję utworzenia rządu Michelowi Barnierowi, doświadczonemu politykowi kojarzonemu z umiarkowaną prawicą (Republikanami). Ten ruch miał przeciągnąć na stronę władzy część konserwatystów. Nic z tego – wiosną 2025 r. Barnier również poległ w głosowaniu nad wotum nieufności, znów na tle sporów o budżet i cięcia wydatków. Francja biła rekordy w liczbie zmian premiera, a media z przekąsem zaczęły porównywać sytuację V Republiki do chronicznej niestabilności politycznej Włoch.

Anarchia w Paryżu – nadchodzi czas Le Pen?

Kulminacja nastąpiła jesienią 2025. W ciągu zaledwie kilku tygodni Francja miała trzech premierów! Po dymisji Barniera Macron powołał na szefa rządu Sébastiena Lecornu – młodego technokratę z własnego obozu, uchodzącego za kompromisowego negocjatora. Lecornu próbował stworzyć „rząd ponad podziałami”, wciągając do gabinetu paru konserwatystów, m.in. wpływowego Bruna Retailleau (lidera Republikanów w Senacie) jako ministra spraw wewnętrznych. To jednak okazało się przepisem na katastrofę. Gdy w październiku ogłoszono skład nowego rządu, rozległa się krytyka z każdej strony. Prawica poczuła się oszukana obecnością w gabinecie Bruno Le Maire’a – starego ministra finansów Macrona, którego obwinia za wysokie zadłużenie kraju. Już kilkanaście godzin po nominacjach doszło do buntu: Retailleau publicznie skrytykował Lecornu za złamanie obietnicy „zerwania z polityką poprzedników”. To z kolei wywołało burzę po stronie prezydenckiej. Nowy rząd jeszcze nie zdążył powstać, a już się rozpadł – premiera posypała się lawina dymisji i żądań rekonstrukcji. W rezultacie Sébastien Lecornu podał się do dymisji po 27 dniach urzędowania, stając się najkrócej urzędującym premierem w nowoczesnej historii Francji. Trzeci premier w ciągu roku stracił stanowisko, a państwo pogrążyło się w kompletnym chaosie.

W tej sytuacji rozległy się nawoływania: „Macron musi odejść!”. Nawet bliscy niegdyś sojusznicy prezydenta zaczęli publicznie kwestionować jego przywództwo. Były premier Edouard Philippe stwierdził, że jeśli trzech kolejnych premierów nie jest w stanie uzyskać większości, prezydent powinien „odejść z urzędu w uporządkowany sposób” po uchwaleniu budżetu, by umożliwić przełamanie impasu. Skrajnie lewicowa „Francja Nieujarzmiona” poszła dalej – jej lider Jean-Luc Mélenchon domagał się wręcz impeachmentu Macrona. Coraz głośniej brzmi jednak głos prawicy narodowej, bo to ona wydaje się największym wygranym politycznego zamętu. Marine Le Pen i jej partia RN konsekwentnie apelują o rozpisanie zarówno nowych wyborów parlamentarnych, jak i nawet wcześniejszych wyborów prezydenckich. „Przyspieszone wybory są konieczne” – powtarza Le Pen, wskazując, że obecny parlament nie odzwierciedla już woli narodu. Jej następca na stanowisku szefa RN, 28-letni Jordan Bardella, deklaruje bez ogródek: „Jesteśmy gotowi do rządzenia”.

Niegdyś establishment traktował możliwość dojścia Marine Le Pen do władzy jak political fiction. Dziś taki scenariusz jest całkiem realny. Zjednoczenie Narodowe cieszy się dużym i stabilnym poparciem – przed zeszłorocznymi wyborami prowadziło w sondażach z wynikiem 36%. Choć ordynacja większościowa w 2024 r. pozbawiła je zwycięstwa, kolejna kampania mogłaby potoczyć się inaczej. W obozie Le Pen panuje przekonanie, że Francuzi mają dość „cyrku” fundowanego przez Macrona i lewicę, i w końcu dadzą szansę prawicy na samodzielne rządy. „Kordon sanitarny” wokół RN pękł już zresztą w wielu miejscach – we władzach Zgromadzenia Narodowego narodowcy obsadzili w 2022 r. dwa stanowiska wicemarszałków, bo posłowie obozu władzy nie byli w stanie ich zablokować. Nawet część Republikanów skłania się ku współpracy z RN, widząc w tym mniejsze zło niż dalsze trwanie chaosu. W ostatnich dniach Bruno Retailleau – ten sam, który storpedował rząd Lecornu – oświadczył, że jego partia gotowa jest wejść do rządu w ramach kohabitacji, byle prawica „nie rozpłynęła się” w macronistowskim obozie. To wyraźny sygnał: tradycyjna prawica dystansuje się od skompromitowanego prezydenta i szuka nowego układu sił.

Jaka przyszłość polityczna czeka Francję?

Kiedy piszemy te słowa, Emmanuel Macron wciąż waha się nad decyzją. Konsultacje w Pałacu Elizejskim z szefami obu izb parlamentu sugerują, że realnie rozważa on rozwiązanie Zgromadzenia Narodowego. Ma jednak świadomość, że to zagranie va banque. Kolejne przyspieszone wybory – drugie w ciągu półtora roku – mogą pogrążyć resztki jego obozu. Jeśli faktycznie do nich doprowadzi, będzie to akt desperacji, ostatnia próba odzyskania inicjatywy. Warto pamiętać, że zgodnie z konstytucją po rozwiązaniu parlamentu prezydent nie mógłby tego zrobić ponownie przez kolejny rok. Innymi słowy, Macron nie ma już wielu ruchów. Alternatywą byłaby zgoda na premiera spoza własnego kręgu (np. z opozycji), co oznaczałoby upokarzającą kohabitację i oddanie sterów rządu rywalom politycznym. Jak dotąd prezydent twardo odrzucał wezwania do takiego kroku. Równie stanowczo dementuje sugestie, jakoby rozważał swoją własną dymisję – mimo apeli nawet ze strony dawnych sprzymierzeńców. Macron najwyraźniej zamierza trwać na stanowisku do końca kadencji w 2027 r., licząc na cud lub szczęśliwy zbieg okoliczności, który pozwoli mu przełamać impas.

Cudu jednak nie widać. Francja pogrąża się w kryzysie politycznym o niespotykanej skali. W ciągu zaledwie dwóch lat rządów Macrona doszło do takiej rotacji premierów, że publicyści piszą o „francuskim tasiemcu”, a inwestorzy z niepokojem patrzą na skaczące rentowności obligacji w reakcji na wieści z Paryża. Państwo uważane dotąd za ostoję stabilności w Unii Europejskiej zaczyna przypominać rozchwianą IV Republikę sprzed dekad lub politycznie podzielone Włochy. Jednocześnie narasta frustracja społeczeństwa – obywatele czują, że władza nie jest w stanie realizować podstawowych zadań, a kolejne wybory nie rozwiązują problemu. W takich warunkach skrajności zyskują wiatr w żagle. Marine Le Pen już trzykrotnie bez powodzenia kandydowała na prezydenta, ale nigdy dotąd nie miała tak sprzyjającej koniunktury, by sięgnąć po realną władzę. Jeśli Macron zdecyduje się na przedterminowe wybory parlamentarne, istnieje duże prawdopodobieństwo, że tym razem to obóz Le Pen wyjdzie z nich wzmocniony, być może nawet jako zwycięzca. A wtedy scenariusz, w którym za kilka lat – albo i szybciej – na czele Francji staje pierwsza kobieta-prezydent o nacjonalistycznych poglądach, przestanie być political fiction. Francuski parlamentarny cyrk może więc mieć swój finał w postaci radykalnej zmiany politycznej władzy. Czy będzie to lekarstwo na chaos, czy tylko jego nowa odsłona – o tym zadecydują już francuscy wyborcy.

Źródła: Euronews, PAP, Portal TV Republika

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google. 

Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube

Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB

Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X

Wiadomości

SPRAWDŹ TO!

PILNE: Kolejne odejście z Polski 2050. Tym razem - Joanna Mucha

Alarm pogodowy w wielu regionach. Drogi i chodniki zamienią się w lodowiska

Andrzej Piaseczny zdradza: „Nie płacę ZUS i dobrze mi z tym!”

Warszawa: Zderzenie dwóch tramwajów. Republika jest na miejscu [LIVE]

Znane są szczegóły pogrzebu Edwarda Linde-Lubaszenki

Wildstein ostrzega przed antyamerykańską propagandą: Grozi nam Europa, nie Ameryka

TYLKO U NAS

NASZ NEWS: Nowy klub zastąpi Polskę 2050? Ogłosi to Hennig-Kloska?

Friz i Wersow zdradzają płeć drugiego dziecka! Tak wyglądało ich gender reveal

Szok w Niemczech: 15,5 mln ludzi nie mówi po niemiecku w domu!

Anioł-Meloni zamalowany w 48 godzin. Podwójne standardy diecezji rzymskiej

Cztery ofiary i dziesiątki rannych w karambolu w Kolorado

Szok w UK: Rząd pozwala szkołom „zmieniać płeć” 4-latkom!

Natura przeciwko Rosji. Takich zjawisk nie notowano od lat

Prezydent Syrii: Islam musi zapewnić „kontrolę moralną społeczeństwa”

Nagły przyrost zakażeń w całym kraju. Atakuje głównie młodych

Najnowsze

SPRAWDŹ TO!

PILNE: Kolejne odejście z Polski 2050. Tym razem - Joanna Mucha

Znane są szczegóły pogrzebu Edwarda Linde-Lubaszenki

Bronisław Wildstein

Wildstein ostrzega przed antyamerykańską propagandą: Grozi nam Europa, nie Ameryka

TYLKO U NAS

NASZ NEWS: Nowy klub zastąpi Polskę 2050? Ogłosi to Hennig-Kloska?

Friz i Wersow zdradzają płeć drugiego dziecka! Tak wyglądało ich gender reveal

Alarm pogodowy w wielu regionach. Drogi i chodniki zamienią się w lodowiska

Andrzej Piaseczny zdradza: „Nie płacę ZUS i dobrze mi z tym!”

Warszawa: Zderzenie dwóch tramwajów. Republika jest na miejscu [LIVE]