Katastrofa boeinga w Iranie. Poruszające słowa wdowy po ukraińskim pilocie
Wdowa po ukraińskim pilocie opowiada o swojej ostatniej rozmowie z mężem, kiedy błagała go, żeby nie leciał do Iranu. Wołodymyr Gaponenko zginął w katastrofie Boeinga 737 w Teheranie. Jego żona nie rozumie, dlaczego linie lotnicze nie odwołały lotu: "To była samobójcza misja".
Wszyscy członkowie załogi liczyli na odwołanie lotów do Iranu. Katerina Gaponenko wspomina, że jej mąż i inni pracownicy ukraińskich linii lotniczych myśleli, że z uwagi na rosnące napięcia między USA i Iranem samoloty będą omijać Teheran. Kobieta była przerażona, kiedy usłyszała, że jej mąż ma pilotować samolot lecący w sam środek konfliktu.
Błagałam go: "Nie leć, nie rób tego" - wspomina ostatnią rozmowę z mężem Katerina Gaponenko.
Jednak pilot nie chciał zawieść pasażerów. Wołodymyr przekonywał zmartwioną żonę, tłumacząc, że musi pracować zgodnie z harmonogramem. Ukraińskie linie nie dysponowały innym pilotem, który mógłby go zastąpić i polecieć do Teheranu.
Nie mogę się wycofać, jeśli ja nie polecę, to nikt nie poleci. Nie mają nikogo innego - mówił Wołodymyr Gaponenko.
7 stycznia poleciał Boeingiem 737 z Kijowa do Teheranu. W czasie lotu pilot nie miał żadnych problemów, jednak w nocy Iran zaatakował amerykańskie bazy w Iraku w zemście za zabójstwo generała Kasema Solejmaniego. Rano lot powrotny do Kijowa był opóźniony o godzinę. Kiedy tylko wystartował, został strącony przez irańskie wojsko.
Najnowsze
125 lat temu urodził się Witold Pilecki. Po wojnie został zamordowany przez komunistów
Sejm wrócił do obrad. Rząd Tuska szykuje kolejne zmiany w przepisach [NA ŻYWO]
Bosak: Nie ma szans bez głębokiej zmiany pokoleniowej wśród liderów