Przejdź do treści
NBP Prezes NBP prof. Adam Glapiński: Narodowy Bank Polski posiada obecnie ponad 640 ton złota. Podjęliśmy decyzję o zwiększeniu rezerw do 700 ton.
15:25 Lato 2026 roku we Włoszech było najgorętsze od 1950 roku - ogłosił w poniedziałek krajowy Komitet Badań Naukowych w raporcie, zawierającym analizę zanotowanych temperatur. Zaznaczono, że pobity został dotychczasowy rekord z 2003 roku
14:20 Branża stalowa protestowała w Brukseli przeciwko importowi gotowych produktów z Azji
13:40 Współprzewodnicząca Alternatywy dla Niemiec (AfD) Alice Weidel powiedziała w poniedziałek, że w kolejnych niemieckich wyborach federalnych jej partia celuje w uzyskanie 40 proc.
12:20 W Warszawie trwają uroczystości pogrzebowe Jana Frycza. Aktor został pożegnany podczas ceremonii państwowej na Powązkach Wojskowych. W uroczystościach uczestniczą rodzina, przyjaciele oraz przedstawiciele świata filmu i teatru
11:51 Trzej europosłowie należący obecnie do Rozwoju Plus Mateusza Morawieckiego, złożyli w poniedziałek wniosek o utworzenie Parlamencie Europejskim nowej delegacji. Jej szefem będzie Piotr Müller
Portal tvrepublika.pl Informacje z kraju i świata 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nie zasypiamy nigdy. Bądź z nami - TVREPUBLIKA.PL
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Rzeszów zaprasza na spotkanie z dr Marią Bernat, przewodniczącą Klubu "GP" z Londynu pt „Islamizacja Europy - napływ nielegalnych imigrantów", 8 września, godz. 16, NSZZ Solidarność sala Św.Popiełuszki ul. Matuszczaka 14, Rzeszów
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Bytom zaprasza na spotkanie z prof. Piotrem Grochmalskim 8 września, godz. 17:00 Aula przy parafii WNMP w Bytomiu
Wydarzenie Kluby "Gazety Polskiej" Lubin zaprasza na Różaniec za Ojczyznę i w obronie Krzyża. 10 września, godz. 19:00 Rynek, Pomnik Solidarności, Lubin
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Białystok-Centrum zaprasza na uroczystość upamiętnienia ofiar Tragedii Smoleńskiej. 10 września, godz. 18:00 Msza Święta w Bazylice p.w. św. Rocha w Białymstoku. Następnie uroczystości pod Pomnikiem Pamięci Ofiar Katastrofy Smoleńs
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Świdnica zaprasza na Mszę Św. w intencji Ofiar katastrofy smoleńskiej i Ojczyzny 10 września, godz. 20:00 Kościół Krzyża Świętego w Świdnicy
Wydarzenia Klub "Gazety Polskiej" Brzozów zaprasza na Mszę Św. w intencji Ofiar Tragedii Smoleńskiej. 10 września, godz. 18:00 Bazylika Mniejsza w Brzozowie (Parafia pw. Przemienienia Pańskiego)
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" w Zielonej Górze i poseł Jerzy Materna zapraszają na spotkanie z prawnikiem, konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą. 11 września (piątek), g. 17.00 Zajazd Pocztowy, ul. Jedności 78 w Zielonej Górze
Wydarzenie Kluby "Gazety Polskiej" Poznań, Strażnica Ruchu Obrony Granic Poznań zapraszają na spotkanie z dr. Markiem Wochem. 11 września, godz. 18:00 Szkoła Katolicka ul. Głogowska 92 Poznań
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Sulęcin zaprasza na spotkanie z posłem Antonim Macierewiczem. 12 września, godz. 17:00 Dom Joannitów ul. Młynarska 1, Sulęcin
Wydarzenie Kluby "Gazety Polskiej" woj. lubuskiego zapraszają mężczyzn z rodzinami 12 września do Międzyrzecza na 14. Pielgrzymkę mężczyzn do kolebki chrześcijaństwa i polskości. Rozpoczęcie o godzinie 10.00 na Zamku w Międzyrzeczu
Wydarzenie Kluby "Gazety Polskiej" Kędzierzyn-Koźle zaprasza na spotkanie z Konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą 16 września, godz. 18:00 Dom Kultury Chemika, al. Jana Pawła II 27, Kędzierzyn Koźle
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Głogów zaprasza na spotkanie z konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą 15 września, godz. 17:00. Sala Św. Gerarda przy kościele pw. św. Klemensa, ul. Sikorskiego 23, Głogów
Wydarzenie Bielańsko-Żoliborski Klub “Gazety Polskiej” zaprasza 17 września o godz. 17:00 na mszę św. w intencji Ojczyzny w 87. rocznicę agresji sowieckiej na Polskę, kościół pw. Zesłania Ducha Świętego przy ul. Broniewskiego 44 w Warszawie
Wydarzenie W 87. rocznicę sowieckiej napaści na Polskę warszawski KGP, ROG i Wolni Polacy zapraszają 17 września o godz. 18:00 pod ambasadę Rosji, ul. Belwederska 49 w Warszawie, na pikietę pamięci o sowieckich zbrodniach
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Konstantynów Łódzki zaprasza na spotkanie z prof. Piotrem Grochmalskim 18 września, godz. 18:00 Parafia Nawiedzenia NMP w Srebrnej ul. Kościelna 9
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Koszalin zaprasza na spotkanie dr. Oskarem Kidą oraz Januszem Kowalskim. 19 września, godz. 16:00 HOTEL STARY KOSZALIN, ul. Szczecińska 32, II piętro
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej Koronowo zaprasza na spotkanie Konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą. 22 września, godz. 19:00 Dom Św. Józefa przy Parafii WNMP, ul. Bydgoska 23, Koronowo
Wydarzenie Klub "Gazety" Polskiej Łazy zaprasza na spotkanie z dr. Oskarem Kidą 25 września, godz. 16:00 Sala przy kościele Św. Michała Archanioła, ul. Kościuszki 96, Łazy
Wydarzenie Klub "Gazety" Polskiej Busko-Zdrój zaprasza do obejrzenia wystawy IPN pt. Gospodarka III Rzeszy, dostępna do 30 września, ul. 1 maja przed Pensjonatem Sanato, Busko-Zdrój
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej Toronto-GTA (Kanada) zaprasza na spotkanie (łączenie Online) z Adamem Borowskim oraz Pawłem Piekarczykiem, 27 września (niedziela), g. 2 PM. Polskie Centrum Kultury im. Jana Pawła II, Mississauga, Kanada
Wydarzenie Kluby "Gazety Polskiej" zapraszają do udziału w pielgrzymce do Lourdes w dniach 28.09-07.10.2026 - ilość miejsc ograniczona. Szczegóły i warunki udziału na stronie wielkiwyjazd.pl

85. rocznica napaści Niemiec na Polskę...

Źródło: Unknown author, Domena Publiczna via Wikipedia Commons

85 lat temu, 1 września 1939 roku, Niemcy bestialsko napadli na Polskę. Opór Polski sprawił jednak, że Niemcy straciły szansę na błyskawiczne zwycięstwo w ograniczonym, lokalnym konflikcie. Przez pięć tygodni Polska walczyła samotnie, najpierw z niemieckim, a potem także z sowieckim agresorem...

Bezpośrednie przygotowania do wojny, zakładające między innymi częściową mobilizację, prowadzono w Polsce już od marca 1939 r. Ich podstawą były przygotowywane w polskim sztabie „Studium planu strategicznego Polski” i „Plan Zachód”. Jednym z jego podstawowych założeń było stwierdzenie, że Niemcy od dłuższego czasu prowadzą przygotowania do ataku na Polskę. 

„Gotowość niemieckiego potencjału wojennego może być w każdym razie wcześniejsza od naszej, co będzie musiało być uwzględnione w stadium początkowym okresu wojny. Wszystkie te okoliczności przemawiają za tym, że pierwszym zadaniem polskiego planu strategicznego powinno być zapewnienie sobie […] możliwości zebrania wszystkich sił i środków wojennych potrzebnych do późniejszych działań rozstrzygających”

 – pisano. Kluczem do zorganizowania sił mogących przeciwstawić się agresji było podjęcie odpowiednio wczesnej mobilizacji oraz stworzenie licznych ośrodków zapasowych w głębi kraju, których głównym zadaniem mogło być szkolenie rezerw koniecznych do uzupełnienia walczących jednostek.

Aby uniknąć oskarżeń o podejmowanie działań zaczepnych, polskie dowództwo zakładało, że mobilizacja będzie odbywać się etapami. W ramach „mobilizacji cichej” planowano postawić w stan gotowości 3/4 sił – około 25 dywizji piechoty, wraz ze Strażą Graniczną i Korpusem Ochrony Pogranicza. W kolejnych rzutach planowano zmobilizowanie kolejnych sił, między innymi obrony przeciwlotniczej, kawalerii oraz brygad pancerno-motorowych. Dopiero w ramach trzeciego rzutu planowano dokonanie powszechnej mobilizacji.

Trwająca przez cały sierpień 1939 r. mobilizacja niejawna przebiegała zgodnie z planem. 30 sierpnia miała zostać ogłoszona mobilizacja powszechna. Jednak na skutek interwencji ambasadorów Francji i Wielkiej Brytania, dążących do przedłużenia szans na podjęcie negocjacji, rozkaz mobilizacyjny cofnięto. Ponownie ogłoszono ją dopiero 31 sierpnia. Opóźnienie miało poważne konsekwencje 1 września 1939 roku w stanie gotowości bojowej znalazło się tylko ok. 2/3 polskiej armii.

Planowali to przez długi czas...

Podstawą niemieckich planów agresji był przygotowywany od kwietnia 1939 r. plan „Fall Weiss”. Dowództwo Wehrmachtu zakładało przeprowadzenie błyskawicznej, kilkunastodniowej kampanii. Uderzenie miało nastąpić z trzech kierunków: zachodniego, północnego (z Prus Wschodnich) i południowego (z Protektoratu Czech i Moraw oraz kontrolowanej przez Niemców Słowacji i przy wsparciu jej sił). Większość polskich sił miało zostać związanych i zniszczonych na zachód od Wisły. Swoistym potwierdzeniem tych założeń był tajny protokół do paktu Ribbentrop-Mołotow, który zakładał rozdzielenie „stref interesów” w przybliżeniu wzdłuż linii Sanu, Wisły i Narwi.

Niemcy dysponowali 48 dywizjami liczącymi około 1,5 mln żołnierzy. Niemiecka przewaga techniczna była przygniatająca. Wehrmacht był w stanie wystawić 10 tysięcy dział i moździerzy i ponad 2700 czołgów. Budowana od zaledwie czterech lat Luftwaffe liczyła 1800 nowoczesnych samolotów. Poważnym potencjałem dysponowała również niemiecka flota wojenna, zdolna do zablokowania polskiego wybrzeża. Przewaga niemiecka była tym większa, że zgodnie z doskonalonymi od końca lat dwudziestych metodami wojny pancernej, Wehrmacht stworzył skoncentrowane siły pancerne. Zadaniem 6 pancernych i 4 dywizji piechoty zmotoryzowanej było dokonywanie głębokich uderzeń paraliżujących siły wroga. Siły pancerne miały być wspierane atakami lotnictwa, szczególnie bombowców. Symbolem Luftwaffe stał się bombowiec nurkujący Junkers Ju 87 „Stuka”, którego zadaniem były ataki na kolumny wojsk wroga oraz obiekty strategiczne.

Polacy zmobilizowali około 900 tysięcy żołnierzy. Dysponowali około 4,3 tys. dział i moździerzy, około 800 czołgami i samochodami pancernymi oraz 400 samolotami bojowymi. Znacząca część uzbrojenia była dość przestarzała. Szczególnym problemem był stan lotnictwa myśliwskiego, pozostającego kilka lat w tyle za Luftwaffe. Polskie siły były również znacznie mniej mobilne, niż wojska niemieckie. Problemem był również brak przeciwpancernej i przeciwlotniczej.

W polskim arsenale było kilka rodzajów broni dorównujących lub przewyższających technicznie konstrukcje niemieckie. Czołgi 7TP były zdolne do walki ze stanowiącymi trzon niemieckich sił pancernych wozami PzKpfw I i II. Ustępowały jedynie znacznie większym Panzer III i IV, które dopiero pojawiały się w składzie niemieckich sił pancernych. Niezwykle nowoczesną i obiecującą konstrukcją były karabiny przeciwpancerne wz. 35. Tuż przed wybuchem wojny opracowano również następców starzejących się karabinów Mausera. Ich następcą miały być karabiny samopowtarzalne konstrukcji inż. Józefa Maroszka oraz pistolety maszynowe „Mors”. Niezwykle nowoczesną konstrukcją był również pistolet „Vis”. Do legendy polskiego lotnictwa przeszły samoloty bombowe „Łoś”, ale ich wpływ na losy wojny we wrześniu były bardzo niewielki. Niewielka ilość nowoczesnego uzbrojenia nie mogła więc przesądzić o losach kampanii.

Polskie siły osłabiało również ich rozciągnięcie wzdłuż niezwykle długiej linii granicznej. Nie licząc niewielkich fragmentów fortyfikacji stałych i kilkoma rejonami umocnionymi, na Śląsku, na Mierzei Helskiej, w rejonie Narwi, oraz pod Mławą i Rzęgnowem, była ona jedynie zabezpieczona umocnieniami polowymi. Doświadczenia kampanii, między innymi pod Wizną i Węgierską Górką, a także po 17 września pod Sarnami udowodniły skuteczność tego rodzaju umocnień w opóźnianiu marszu wojsk niemieckich i sowieckich.

Poranek 1 września...

1 września o godzinie 4:43 w dzienniku pokładowym niemieckiego pancernika szkolnego „Schleswig-Holstein” zapisano: „Okręt idzie do ataku na Westerplatte”. Około dwóch lub czterech minut później, okręt stojący w kanale portowym, kilkaset metrów od Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte, rozpoczął ostrzał polskiej placówki bronionej przez około 200 żołnierzy. Niemal natychmiast do ataku ruszyli żołnierze niemieckiej piechoty. Przez siedem kolejnych dni Westerplatte odpierało kolejne szturmy, stając się symbolem bohaterstwa polskiej armii.

Mniej więcej w momencie ataku na Westerplatte, pierwsze niemieckie bomby spadły na Wieluń. Zniszczeniu uległo ok. 75 proc. zabudowy miasta, a liczba ofiar w ludziach jest trudna do ustalenia i waha się od 1000 do ponad 2000. Bombardowania pozbawionych strategicznego znaczenia miast, ostrzeliwanie kolumn uciekinierów, masowe rozstrzeliwania ludności cywilnej stały się jedną z cech tej wojny.

Meldunki o otwarciu ognia przez nieprzyjaciela i przekraczaniu granicy zaczęły spływać do sztabu Naczelnego Wodza marsz. Edwarda Śmigłego-Rydza około 5:00. Polskie dowództwo szybko zrozumiało, że walki nie mają charakteru dywersji, lecz zmasowanej inwazji. Wkrótce powiadomiono prezydenta Ignacego Mościckiego i ministra spraw zagranicznych Józefa Becka. Polskie Radio wyemitowało przygotowaną wcześniej odezwę prezydenta. O 8.00 depeszę o agresji niemieckiej nadała Polska Agencja Telegraficzna.

1 września nieprzyjacielowi w żadnym punkcie nie udało się przekroczyć polskich linii obrony. Wszędzie dochodziło do zaciekłych walk i wszędzie niemieckie ataki udawało się odeprzeć. Stosunkowo największe sukcesy wojska niemieckie osiągnęły na Pomorzu. W ciągu pierwszych trzech dni walk niemiecka 4. Armia rozbiła część sił Armii „Pomorze” w Borach Tucholskich i dotarła do Wisły. Reszta oddziałów polskich rozpoczęła odwrót na południowy-wschód.

Ogromne znacznie miały walki w okolicach Mławy. Rozgorzała tam trzydniowa bitwa, w której 20 DP Armii „Modlin” skutecznie odpierała ataki niemieckiego I korpusu Piechoty i Dywizji Pancernej „Kempf” podążającego na Warszawę. Było to zaskakujące, tym bardziej że choć obrona oparta była na linii Narwi i Wisły, większość terenu stanowiły płaskie równiny, bez naturalnych punktów obronnych. Następnego dnia Niemcy również nie osiągnęli znaczących postępów i dopiero po nocnym przegrupowaniu wojsk, 3 września, osiągnęli przewagę. W środkowej części frontu doszło do dwóch większych starć. Pod Mokrą, oddziały Armii „Łódź” starły się z 4 Dywizją Pancerną, a 7 dywizja piechoty Armii „Kraków” z aż trzema dywizjami niemieckimi pod Częstochową. Walczono w innych miejscach: pod Mikołowem, Jordanowem, Chabówką, to jednak klęska Armii „Kraków” okazała się decydująca dla pierwszej fazy polskiej obrony we wrześniu 1939 roku. Była to kluczowa armia dla polskiej obrony na południu kraju. Przypadł jej odcinek frontu o długości blisko 200 km, dysponowała też najpoważniejszymi siłami. Jej klęska oznaczała powstanie ogromnej luki w polskiej obronie. Przegrana w bitwie granicznej oznaczała konieczność zmiany większości założeń polskiego dowództwa.

W ciągu kilku kolejnych dni polska obrona coraz mocniej odczuwała paraliżujące działanie niemieckiego lotnictwa. Luftwaffe atakowała linie i węzły kolejowe, mosty, zgrupowania wojsk, miejsca postoju sztabów, dezorganizując tyły i terroryzując ludność cywilną bombardowaniami i ostrzałem. Choć polskie lotnictwo zostało w porę przebazowane na lotniska polowe i zdołało uniknąć zniszczenia w momencie wybuchu wojny, było jednak zbyt nieliczne, by skutecznie przeciwstawić się atakom z powietrza. W pierwszych dniach walk odnotowało jednak wiele zestrzeleń, głównie dzięki bohaterstwu pilotów.

3 września wskutek braku odpowiedzi Berlina na ultimatum z żądaniem wycofania wojsk niemieckich z Polski Londyn i Paryż znalazły się w stanie wojny z Niemcami. Tym samym kampania w Polsce przekształciła się w II wojnę światową. Trzy dni później wojska francuskie rozpoczęły ograniczoną ofensywę na przedpolu tzw. linii Zygfryda. W ciągu kilku kolejnych dni posunęły się o kilka kilometrów w głąb niemal niebronionego terytorium Niemiec. Po kilku dniach podjęto decyzję o rezygnacji z dalszych działań ofensywnych. Decyzja ta oznaczała złamanie zobowiązań sojuszniczych.

W ciągu kilku kolejnych dni Niemcy poczynili znaczące postępy. W okolicach Piotrkowa została całkowicie rozbita Armia „Prusy”, co otworzyło drogę na Warszawę, którą istotnie, już 8 września zaatakowała – bez powodzenia i z wielkimi stratami – 4 Dywizja Pancerna. W tym też czasie udało się Niemcom przekroczyć Narew i zająć przyczółki w okolicach Broku. Jak zauważali Czesław Brzoza i Andrzej Leon Sowa: „W ten sposób zagrożone zostały tyły całej polskiej obrony w rejonie Warszawy oraz na Lubelszczyźnie”. 6 września ogłoszono rozkaz dla wszystkich polskich jednostek, cofnięcia się za linię Wisły. Błędem naczelnego wodza była przedwczesna ewakuacja swojego sztabu do Brześcia.

Polska obrona wykazywała ogromne umiejętności improwizacji. Ich świadectwem jest utworzenie Armii „Warszawa”, która przez niemal trzy tygodnie broniła stolicy. Dla morale jej obrońców i mieszkańców miała bohaterska postawa prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego.

Od początku wojny niemal nieatakowane pozostawały siły Armii „Poznań”. Pozwoliło to jej żołnierzom nawet na podejmowanie niewielkich akcji zaczepnych na terytorium Rzeszy. Jej dowódca gen. Tadeusz Kutrzeba rozpoczął w pasie Łęczyca-Łowicz uderzenie na lewe skrzydło 8. Armii niemieckiej, która toczyła walki z resztą sił Armii „Łódź”. W ten sposób nad Bzurą, rozpoczęła się największa batalia polskiego Września i pierwszych dwóch lat II wojny światowej. Sukces natarcia sił polskich zmusił Niemców do rezygnacji z prób szybkiego zdobycia Warszawy. W ciągu kilku kolejnych dni polskie uderzenia straciły impet. W ostatniej fazie bitwy, zakończonej 22 września, oddziały dowodzone przez gen. Kutrzebę przebijały się przez Puszczę Kampinoską do broniącej się Warszawy i Twierdzy Modlin.

16 września, tj. w przeddzień spodziewanej ofensywy francusko-brytyjskiej, strona polska panowała nad wschodnią połową kraju, od Wilna po broniący się Lwów. Na zachód od tej linii broniła się Warszawa, Modlin, Oksywie oraz Hel. W polskim sztabie panował jednak optymizm. Polska wygrała „walkę o czas”. Armia, mimo ogromnych strat, przetrwała do momentu zakładanej ofensywy na zachodzie. W polskich rękach pozostawało wiele miast, które mogły stanowić punkty długotrwałego oporu. Ostateczną linią obrony miało stać się tzw. przedmoście rumuńskie. Na Kresach trwało również formowanie nowych oddziałów. Wkrótce przez Rumunię miały przybyć pierwsze dostawy materiałów wojennych. Zbliżająca się jesień wydawała się ograniczać możliwości działania niemieckich wojsk pancernych i lotnictwa. Kampania mogła trwać jeszcze wiele tygodni lub wręcz miesięcy. Na zachodzie działania sojuszników mogły wesprzeć ewakuowane pod koniec sierpnia najnowocześniejsze polskie okręty.

17 września o 2:00 ambasador RP w Moskwie Wacław Grzybowski został wezwany do Ludowego Komisariatu Spraw Zagranicznych, gdzie szef tego resortu Wiaczesław Mołotow przedstawił mu kłamliwą notę, w której stwierdzał upadek państwa polskiego i wynikającą z tego konieczność wzięcia pod ochronę ludności ziem „Zachodniej Ukrainy i Białorusi”. Godzinę później oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza zameldowały o przekraczaniu przez Sowietów wschodniej granicy Polski. Pierwszy opór stawiło około 12 tysięcy żołnierzy KOP. Przeciw sobie mieli przeciwko półmilionową armię. O 16 szef sztabu gen. Wacław Stachiewicz wydał dyrektywę ogólną nakazującą odwrót w kierunku Węgier i Rumunii. Oddziały polskie miały unikać walk z Armią Czerwoną. Obronę miały kontynuować izolowane punkty oporu. Mimo to, oddziały KOP oraz improwizowane zgrupowania polskie stawiały bohaterski opór, często zwycięski, mimo ogromnej przewagi sowieckiej. Do legendy przeszła obrona Grodna. Tam i wielu innych miejscach Armia Czerwona popełniała zbrodnie na polskich jeńcach i ludności cywilnej. 17 i 18 września władze Rzeczypospolitej przekroczyły granice z Rumunią, gdzie zostały internowane.

W ciągu kolejnych dwóch tygodni polskie siły walczyły w zaciskających się kleszczach obu agresorów. Wciąż bohaterski opór stawiała Warszawa, Modlin, Hel i do 22 września - Lwów. Kompletnie zniszczona ostrzałem i bombardowaniami Warszawa trzymała się do 28 września, leżąca w niewielkiej od niej odległości Twierdza Modlin poddała się następnego dnia. Również 29 września ostatnie zwycięstwo w walkach z sowietami pod Parczewem odniosła Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie” dowodzona przez gen. Franciszka Kleeberga.

Dopiero 2 października, w obliczu wyczerpywania się amunicji, skapitulowała załoga Helu, dowodzona przez jednego z twórców polskiej floty, kontradmirała Józefa Unruga.

Ostatnim polskim zgrupowaniem pozostała Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie”. Jej celem było przyjście na odsiecz Warszawy, a po jej kapitulacji podjęcie walki partyzanckiej w Górach Świętokrzyskich. Ostatnia bitwa kampanii polskiej rozegrała się w rejonie Kocka. W pierwszej fazie bitwy pod Kockiem SGO odniosła szereg zaskakujących dla Niemców sukcesów. Sukcesy nie mogły zostać jednak wykorzystane wobec braku amunicji i nadejścia przeważających sił niemieckich. Dlatego 6 października przed południem oddziały gen. Franciszka Kleeberga złożyły broń. Część żołnierzy w cywilnych ubraniach uniknęła niewoli. W tym samym czasie w warszawskich Alejach Ujazdowskich trwała defilada zwycięstwa z udziałem samego Adolfa Hitlera.

Po kapitulacji SGO ostatnim walczącym oddziałem WP pozostało liczące kilkudziesięciu ułanów zgrupowanie mjr. Henryka Dobrzańskiego, który w trakcie marszu z Puszczy Augustowskiej na Węgry, podjął decyzję pozostania na terytorium kraju aż do czasu spodziewanej na wiosnę ofensywy aliantów.

Ogromne straty...

Szacuje się, że w ciągu pięciu tygodni walk poległo ok. 67 tysięcy polskich żołnierzy, rannych zostało 133 tysiące, a do niewoli dostało się ok. 420 tysięcy. Straty niemieckie były nieporównywalnie mniejsze, lecz ze względu na propagandę wojenną są trudne do oszacowania. Według znacznie zaniżonych statystyk zginęło ok. 16 tysięcy żołnierzy, a ogółem wyłączono z walki z powodu ran czy niewoli ok. 50 tysięcy. Większe straty ponieśli Niemcy w sprzęcie – zniszczenia były tak duże, że atak na Zachód był możliwy dopiero w kwietniu 1940 r. Z rąk sowieckich śmierć poniosło 6-7 tysięcy Polaków, zaś ok. 250 tysięcy dostało się do niewoli. Ale w tym kontekście zaskakująco duże są straty Armii Czerwonej, która straciła co najmniej 3 tysięcy żołnierzy.

Klęska Polski uważana jest również za wstęp do porażki poniesionej przez Francję i Wielką Brytanię w czerwcu 1940 r. Niepodjęcie przez Francję ofensywy przeciwko Niemcom było nieuzasadnione z punktu widzenia uwarunkowań militarnych. We wrześniu 1939 r. naprzeciw 23 dywizjom niemieckim na zachodzie, stało około 100 dywizji francuskich wspieranych przez brytyjską flotę i lotnictwo. W tym samym czasie niemal całość niemieckich sił pancernych i lotniczych było zaangażowanych w Polsce. „Do roku 1939 byliśmy oczywiście w stanie sami rozbić Polskę. Ale nigdy – ani w roku 1938, ani w 1939 – nie zdołalibyśmy naprawdę sprostać skoncentrowanemu, wspólnemu atakowi tych państw” – stwierdził po wojnie sądzony w Norymberdze szef sztabu generalnego Wehrmachtu gen. Alfred Jodl. Do dziś te słowa wzbudzają gorące dyskusje historyków.

Jeszcze w trakcie walk o Warszawę, 27 września na rozkaz dowódcy obrony Warszawy generała Juliusza Rómmla powołano zaczątek struktur Polskiego Państwa Podziemnego. Na podstawie pełnomocnictw Naczelnego Wodza powstała Służba Zwycięstwa Polski. Moment ten rozpoczął kolejny etap trwającej przez kolejne lata walki o odzyskanie niepodległości.

Źródło: Republika, PAP