Justyna Steczkowska opowiedziała o ostatnich chwilach z mamą. „Kilka razy płakałam w poduszkę”
Justyna Steczkowska wróciła wspomnieniami do jednego z najbardziej bolesnych momentów w swoim życiu. W szczerej rozmowie opowiedziała o opiece nad swoją mamą Danutą, która zmarła w 2020 roku. Artystka była przy niej do samego końca i – jak przyznała – była to decyzja podjęta z miłości i wdzięczności.
Justyna Steczkowska od ponad trzech dekad zachwyca publiczność swoim talentem i sceniczną charyzmą. Artystka, która słynie z wrażliwości i duchowej głębi, tym razem podzieliła się niezwykle osobistym wyznaniem. W szczerej rozmowie wróciła do ostatnich miesięcy życia swojej mamy Danuty, która zmarła w 2020 roku. Piosenkarka opiekowała się nią w swoim domu aż do samego końca.
W wywiadzie dla Żurnalista Steczkowska opowiedziała o decyzji, która zmieniła jej codzienność. Choć część rodziny rozważała zapewnienie mamie profesjonalnej opieki w specjalistycznej placówce, artystka czuła, że chce zrobić inaczej.
Nie chciałam, żeby mama była w domu starców. Mieliśmy rozmowę z rodzeństwem i część była za tym, żeby jednak tam była, że będzie miała opiekę, będzie miała wszystko, bo to jest prawda, że ma opiekę, wszystko tam jest. No ale stwierdziłam, że słuchajcie, no kurczę, że jednak ja bym się chyba źle z tym czuła. Ponieważ mam duży dom, porozmawiałam ze swoim mężem i swoimi dziećmi, że wezmę ten obowiązek na siebie, bo tak czuję, że tak chcę zrobić – wyznała.
Mama artystki zamieszkała z nią, a Steczkowska stworzyła jej bezpieczną przestrzeń, w której mogła spędzić ostatnie chwile życia.
Ona umarła w naszym domu, w swoim łóżku, w którym dobrze się czuła. Puszczałam jej muzykę wieczorami, podchodziłam do niej. To były piękne chwile, ale trudne – wspominała.
Piosenkarka nie ukrywa, że opieka nad całkowicie zależną osobą była ogromnym wyzwaniem. Jak przyznała, musiała zmierzyć się z własnymi emocjami, lękiem i bezradnością.
Ktoś, kto opiekował się osobą niepełnosprawną, tak zupełnie, że ona się nie porusza sama, to wie, jaki to jest po prostu trud. Na początku naprawdę, przyznaję szczerze, było mi ciężko i kilka razy płakałam w poduszkę. Pomyślałam sobie, że sobie z tym nie poradzę – powiedziała.
Steczkowska przyznała, że musiała być ze sobą całkowicie szczera. Chciała mieć pewność, że kieruje nią właściwa motywacja.
Któregoś dnia musiałam usiąść sama ze sobą i zadać sobie pytanie, czy jestem w stanie ponieść ten trud. Moje pytanie dotyczyło tego, z jakiego powodu to robię. Żeby powiedzieć sobie, że jestem dobrą córką? Czy żeby powiedzieć sobie, że opiekuję się mamą i się tym chwalić? Czy dlatego, że ją kocham i jestem jej wdzięczna? – mówiła.
Odpowiedź przyszła po chwili refleksji.
I moja odpowiedź po zastanowieniu się była właśnie ta trzecia rzecz. Naprawdę ją kocham i jestem jej wdzięczna – podsumowała.
Mama Justyny Steczkowskiej, Danuta, zmarła w 2020 roku w domu córki. Dla artystki opieka nad nią była jednym z najtrudniejszych, ale też najbardziej znaczących doświadczeń w życiu.
Źródło: youtube.com/@zurnalistapl
Źródło: Żurnalista, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
SPRAWDŹ TO!
Negatywne oceny przeważają. SONDAŻ niekorzystny dla Włodzimierza Czarzastego
Justyna Steczkowska opowiedziała o ostatnich chwilach z mamą. „Kilka razy płakałam w poduszkę”
Rosja zaatakowała zbyt blisko granicy. Polskie wojsko podjęło działania